Do tej pory sekretarz bezpieczeństwa wewnętrznego mową nienawiści podsycała przemoc w Minneapolis. Temperamentna była gubernator Dakoty Południowej wydawała się Trumpowi idealną osobą do utrzymania porządku w kraju. Teraz prezydent w końcu zdaje sobie sprawę, że popełnił strategiczny błąd.

Relacje między Kristi Noem a Białym Domem uległy pogorszeniu. Zespół kierowniczy Donalda Trumpa obarcza ją i jej głównego doradcę Coreya Lewandowskiego, który prawdopodobnie jest również jej kochankiem, odpowiedzialnością za brutalne działania ICE w Minneapolis i innych miastach. Ulubiona osoba w gabinecie Trumpa nagle staje się dla prezydenta ciężarem — i zagrożeniem. Ale to nie pierwsze kontrowersje związane z Kristi Noem.

Ostatnie wydarzenia w Minneapolis wstrząsnęły amerykańską i światową opinią publiczną. Z rąk służb migracyjnych zginęło dwóch niewinnych cywilów: matka trójki dzieci Renee Good oraz pielęgniarz Alex Pretti, który po obezwładnieniu został wielokrotnie postrzelony w plecy.

Mimo że nagrania dowodzą, że agenci strzelali do bezbronnych ludzi, Noem natychmiast zrzuciła winę na ofiary. Mówiła o „terroryzmie wewnętrznym” przeciwko oddziałom ICE. Trump oficjalnie nadal popiera Noem. Nawet po tragicznych wydarzeniach w Minneapolis mówi o jej „bardzo dobrej robocie”.

Trump zaprosił Noem do swojego gabinetu, ponieważ popierała jego bezkompromisową politykę imigracyjną i lojalnie wspierała go podczas kampanii wyborczej. Niecały rok temu dała się zauważyć w słynnym więzieniu o zaostrzonym rygorze Cecot w Salwadorze, do którego Trump deportował 250 Wenezuelczyków.

Jej przesłanie do wszystkich nielegalnych imigrantów brzmiało: „Jeśli nie wyjedziecie, namierzymy was, aresztujemy i możecie trafić do tego salwadorskiego więzienia”.

Była nawet brana pod uwagę jako potencjalna wiceprezydent. Jednak sama zaszkodziła sobie wyznaniem, że zastrzeliła swojego 14-miesięcznego, „nieposłusznego” psa o imieniu Cricket. Oburzenie w całym kraju było ogromne.

Demokraci grożą impeachmentem

Presja na Noem rośnie ze wszystkich stron. Demokraci wzywają Trumpa do zwolnienia „ICE-Barbie”, jak ją nazywają, z powodu zabójstw w Minneapolis. W przeciwnym razie będą dążyć do wszczęcia procedury impeachmentu.

Ale również ze strony najwyższych rangą Republikanów daje się wyczuć chłód wobec Noem. Według serwisu thedailybeast.com szefowa sztabu Trumpa Susie Wiles i doradca prezydenta do spraw polityki wewnętrznej Stephen Miller sprzeciwiają się Noem i jej głównemu doradcy Coreyowi Lewandowskiemu. Według coraz liczniejszych doniesień jest on nie tylko blisko związany zawodowo z Noem, ale także jest jej kochankiem.

Corey LewandowskiAndrew Harnik / Staff / Getty Images

Corey Lewandowski

Sytuacja sekretarz bezpieczeństwa wewnętrznego staje się coraz trudniejsza. Chociaż nie ponosi ona odpowiedzialności za działania operacyjne, to jednak ponosi odpowiedzialność polityczną. Philipp Adorf, ekspert do spraw amerykańskiej polityki z Uniwersytetu w Bonn, uważa: „Nie można jej bezpośrednio przypisać zabójstw, ale można jej przypisać agresywną atmosferę”.

Narastająca złość spowodowana brutalnymi operacjami i krytyka Noem sprawiły, że Trump postanowił osobiście interweniować w Minneapolis. Dowódca wymierzonej w migrantów operacji „Metro Surge” „Gestapo Greg” Bovino został pozbawiony władzy, a agenci służb migracyjnych mają zostać częściowo wycofani z miasta.

Trump nie miał innego wyjścia. Jego zwolennicy zdają sobie bowiem sprawę z tego, co naprawdę wydarzyło się w Minneapolis. Nawet organizacja lobbująca za nieograniczonym prawem do posiadania broni, National Rifle Association, wraz z innymi organizacjami bliskimi Trumpowi, domaga się „pełnego i przejrzystego śledztwa”. Podczas gdy Noem walczy o swoją posadę, prezydent stara się ograniczyć szkody.

Trump przynajmniej na razie trzyma się Noem, ponieważ jej zwolnienie byłoby równoznaczne z przyznaniem się do winy. Może jednak dojść do przesłuchań i dochodzeń, które doprowadzą do rezygnacji Noem. „Mogłaby argumentować, że kontrowersje wokół niej wpływają negatywnie na pracę ICE i dlatego rezygnuje” — mówi Adorf. Dla Trumpa byłoby to być może najłatwiejsze rozwiązanie poważnego problemu.