Chodzi o miejscowość Kupiańsk-Wuzłowyj położony ponad 5 km na południe od właściwego Kupiańska po drugiej stronie rzeki Oskił. We wtorek rano szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej przeprowadził w stanowisku dowodzenia Zachodniej Grupy Wojsk kolejną odprawę na temat sytuacji na froncie. Mówił między innymi o nowych „sukcesach” rosyjskiej grupy na kierunku kupiańskim.
Jak przekonywał Gierasimow, Rosjanie mieli „wyzwolić” miasto Kupiańsk-Wuzłowyj — w rzeczywistości wiejsko-miejskie osiedle, w którym przed wojną mieszkało ok. 9000 mieszkańców. Według niego obecnie rosyjska armia „przeprowadza inspekcję i oczyszcza teren zabudowany”. Ministerstwo Obrony Rosji na swoich oficjalnych stronach internetowych opublikowało tę informację z oznaczeniem „pilne”.
- Jakie informacje podał gen. Gierasimow o Kupiańsku-Wuzłowym?
- Co sądzą rosyjscy blogerzy o oświadczeniach Gierasimowa?
- Jakie są ostatnie doniesienia o walkach w Kupiańsku?
- Co ukraińska strona mówi o kontroli nad Kupiańskiem-Wuzłowym?
Szefowi sztabu towarzyszył gen. Siergiej Kuzowlew, dowódca Zachodniej Grupy Wojsk, dowodzący działaniami bojowymi w omawianym regionie. 20 listopada 2025 to właśnie on wsławił się przekazaniem przez radio Putinowi meldunku o wzięciu właściwego Kupiańska. A 9 grudnia zapewne z tego tytułu odebrał na Kremlu gwiazdę Bohatera Rosji. Tymczasem już kilka dni później w Kupiańsku pojawił się sam Wołodymyr Zełenski, w ten sposób dementując raporty rosyjskich dowódców.
Co wiadomo o walkach wokół Kupiańska-Wuzłowyj
Pierwsze doniesienia o rzekomym udziale wojsk rosyjskich w walkach ulicznych w Kupiańsku-Wuzłowym pojawiły się na telegramowym kanale rosyjskiego Ministerstwa Obrony dwa i pół miesiąca temu. 7 listopada 2025 r. służba prasowa resortu poinformowała, że jednostki Sił Zbrojnych Rosji oczyszczają osiedle z „rozproszonych grup wroga”.
Partner Belsat.pl
mapka: vot-tak.tv
Od tego czasu, do połowy stycznia 2026 r., Ministerstwo Obrony informowało głównie o „stratach w personelu i sprzęcie” w rejonie osiedla lub odparciu ataków Sił Zbrojnych Ukrainy. A 15 stycznia 2026 r. Walerij Gierasimow oświadczył, że armia rosyjska „kończy wyzwalanie” Kupiańska-Wuzłowego.
Jego najnowszym raportom nie towarzyszyło żadne wizualne potwierdzenie rosyjskiej kontroli wojskowej nawet nad częścią omawianej miejscowości. Nie opublikowano żadnych zdjęć ani filmów potwierdzających stałą obecność rosyjskich wojskowych we wsi. Nie mówiąc już o zdjęciach czy nagraniach momentu umieszczania rosyjskiej flagi w centrum miejscowości — co jest żelaznym punktem informacji o kolejnym „wyzwoleniu”.
Jedynym więc źródłem informacji zdobyciu Kupańska-Wuzłowego pozostaje sam gen. Walerij Gierasimow, który już wcześniej zdążył się zdyskredytować raportami o zdobyciu Kupiańska.
Z-blogerzy się śmieją
Triumfalne oświadczenie szefa rosyjskiego Sztabu Generalnego na temat zwycięstwa pod Kupiańskiem wywołało ostrą reakcję wśród rosyjskich prowojennych blogerów (tzw. Z-blogerów — nazwanych tak od litery „Z”, jednego z symboli rosyjskiej agresji na Ukrainę). Jeden z popularniejszych, Władimir Romanow, stwierdził, że Gierasimow wziął (co po rosyjsku oznacza też „zdobył”) Kupiańsk-Wuzłowyj „na kredyt”.
— Miejscowość pozostaje pod kontrolą Sił Zbrojnych Ukrainy. Mamy odizolowane siły — i poszczególne pozycje — na jego północno-wschodnich obrzeżach. Nie jesteśmy obecni w jego centrum, a tym bardziej na zachodzie — napisał Romanow na swoim kanale w Telegramie.
Z zamieszczonej przez niego mapy także wynika, że Rosjanie nie kontrolują ani Kupiańska-Wuzłowego, ani sąsiednich miejscowości.
Partner Belsat.pl
gen. Walerij Gierasimow. Zdjęcie: TASS
Autorzy propagandowego kanału „Kupiańsk Nasz” zareagowali jeszcze ostrzej, nazywając wypowiedź Gierasimowa „surrealistyczną”:
— To chyba inny Kupiańsk-Wuzłowyj, bo w osiedlu Kupiańsk-Wuzłowyj, położonym w obwodzie charkowskim, siedzą chochły (pogardliwie o Ukraińcach — belsat.eu) i nie mają zamiaru go oddać.
Z kolei kanał telegramowy „Dwa Majora”, który subskrybuje milion obserwujących, zasugerował, że oświadczenia Gierasimowa tak negatywnie wpłynęły na nerwy jego administratorów, że po usłyszeniu „tak pięknego raportu” nie pozostaje im nic innego jak „zapalić papierosa w milczeniu”.
Z kolei kanał „Zgrupowanie Wojsk Zachód”, który relacjonuje działania wojenne z udziałem jednostek tej formacji na kierunku kupiańskim, odnotował, że Rosjanie nie kontrolują ani Kupiańska-Wuzłowego, ani nawet kluczowych wiosek na wschodzie. Linia frontu przebiega w rzeczywistości zaledwie kilka kilometrów od granic wsi.
Co na to Ukraina? Również strona ukraińska zaprzeczyła rewelacjom rosyjskiego dowódcy. Biuro prasowe Połączonych Sił Zbrojnych Ukrainy poinformowało, że wieś nie tylko nie znajduje się pod kontrolą rosyjską, ale także znajduje się w pewnej odległości od linii demarkacyjnej.
— Grupa Połączonych Sił nie przestaje dziwić się zdolnością rosyjskich generałów nie tylko do wyolbrzymiania swoich osiągnięć, ale także do ich wymyślania od podstaw. Przypominamy również, że zgodnie z międzynarodowym prawem humanitarnym w ukraińskiej niewoli dostępni są wykwalifikowani specjaliści medyczni, w tym specjaliści od narkologii — skomentowało ironicznie oświadczenie Gierasimowa ukraińskie wojsko.
Andrij Kowałenko, szef Ukraińskiego Centrum Zwalczania Dezinformacji, działającego w ramach Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO), wypowiedział się w podobnym tonie:
— Głównym celem Rosji w tej historii jest to, aby swoje kłamstwa pokazywać swojemu krajowemu planktonowi jako „przełomy na froncie”, których nie ma. Będą również wykorzystywać farmy botów, aby przemycać te kłamstwa na Zachód, bo kto tam będzie wiedział, gdzie leży Kupiańsk i co tam tak naprawdę jest? — stwierdził.
Na mapie ukraińskiego projektu analitycznego DeepState aktywna strefa walk znajduje się około pięciu kilometrów od granicy Kupiańska-Wuzłowego.
To nie koniec „sukcesów”
Gen. Gierasimow mówił również o innych sukcesach rosyjskiej armii, która w rejonie Kowszariwka i Głuszkiwka, położonych na południe od Kupiańska-Wuzłowego miała wziąć do niewoli 800 ukraińskich żołnierzy.
Rosyjski dowódca dyplomatycznie nie skomentował jednak sytuacji w samym Kupiańsku. I nie ma się czemu dziwić, gdyż od końca października 2025 r. wysocy rangą rosyjscy wojskowi, a także osobiście Władimir Putin, co najmniej osiem razy deklarowali „wyzwolenie” lub przejęcie całkowitej kontrolę nad tym miastem. Ostatni raz Gierasimow wypowiadał się na ten temat 15 stycznia, komentując nagranie wideo, na którym ukraińscy żołnierze umieszczali flagę na budynku rady miejskiej w centrum miasta. Według szefa rosyjskiego Sztabu Generalnego, ukraińskie Siły Zbrojne w Kupiańsku „tylko symulują swoją obecność”.
Jednak zarówno ukraińscy żołnierze, jak i rosyjscy blogerzy z portalu Z donoszą o aktywnych walkach w mieście. Na przykład 26 stycznia Jurij Butusow, redaktor naczelny ukraińskiej publikacji Censor.NET, który bierze udział w walkach w Kupiańsku, opublikował kolejny film przedstawiający walki w centrum miasta.
Rosyjscy blogerzy i korespondenci wojenni przyznają z kolei, że miasto nie zostało zdobyte, i w jego granicach znajdują się odcięte jednostki, których nie da się uratować Kanał „Dwa Majora” donosił np., że Rosjanie toczą zacięte walki w centrum Kupiańska i „utrzymują okrężną obronę w kotłach”. Czyli de facto — zostali odcięci.
Iwan Łysiuk/ vot-tak.tv jb/ belsat.eu