Najważniejsze informacje:

  • Ni Mhurchu złożyła skargę na Jacka Ozdobę i Bogdana Rzońcę po grudniowym posiedzeniu Komisji Petycji Parlamentu Europejskiego.
  • Ozdoba odpowiada, że pierwszy poskarżył się na Irlandkę i zaprzecza zarzutom.
  • Spór dotyczy zachowania podczas obrad komisji nad wnioskiem o zajęcie się azylem dla Marcina Romanowskiego.

Irlandzka liberałka twierdzi, że Jacek Ozdoba zachowywał się wobec niej niegrzecznie i przerywał jej wystąpienie. Według skargi miał też reagować głośnymi komentarzami i wydawać odgłosy przypominające chrumkanie świni. Z kolei europoseł Rzońca, jako przewodniczący komisji petycji, miał nie reagować na to zachowanie mimo wielokrotnych próśb posłanki o wyproszenie posła Ozdoby z sali.

Odwiedziliśmy lokal Sandry Kubickiej na kilka dni przed zamknięciem. Oto co zastaliśmy

Co wydarzyło się na komisji PE i dlaczego budzi to emocje?

Chodzi o grudniowe posiedzenie Komisji Petycji (PETI) Parlamentu Europejskiego. Wtedy to na agendę wpłynął zaakceptowany wcześniej przez koordynatorów grup politycznych PE wniosek o zajęcie się przez komisję sprawą udzielenia przez Węgry azylu byłemu wiceministrowi sprawiedliwości Marcinowi Romanowskiemu. Wniosek ten został jednak odrzucony głosami konserwatystów. Podczas głosowania w PETI na sali obecnych było jedynie dziewięcioro europarlamentarzystów – cała komisja liczy 35 członków – z czego kilku, w tym politycy PiS Arkadiusz Mularczyk i Jacek Ozdoba, nie byli jej pełnoprawnymi członkami, ale przyszli na zastępstwo za innych eurodeputowanych. Jest to zgodne z Regulaminem PE, choć sprzeczne z jego zasadami.

Ni Mhurchu także wzięła udział w posiedzeniu w zastępstwie swojego kolegi z grupy Odrodzić Europę, europosła Polski2050 Michała Koboski. Na nagraniu z sesji widać, jak europosłanka głośno skarży się na zachowanie polityka PiS. – On właśnie zachrumkał jak świnia, proszę, żeby został wyproszony z sali – mówiła. Polityczka dodała też, że „poczuła się głęboko obrażona przez posła Ozdobę jako kobieta i jako polityk”.

Irlandka już w trakcie posiedzenia zapowiedziała, że poinformuje sekretariat PE o obraźliwym zachowaniu polityka PiS, a także o tym, że przewodniczący komisji petycji Bogdan Rzońca na nie nie reagował. W czwartek wysłała pisemną skargę do przewodniczącej PE Roberty Metsoli w tej sprawie.

Ostra riposta Ozdoby. Poszło o Ziobrę

Ostra riposta Ozdoby. Poszło o Ziobrę

O nieodpowiednim zachowaniu polityków PiS poinformował koordynatorów grup politycznych jeszcze we wtorek, czyli na dzień przed złożeniem przez Ni Mhurchu oficjalnej skargi, także europoseł Kobosko – dowiedziała się PAP w źródłach PE.

Jak odpowiadają Jacek Ozdoba i Bogdan Rzońca na zarzuty?

W rozmowie z PAP europoseł Jacek Ozdoba powiedział, że złożył skargę na Irlandkę do przewodniczącej PE jako pierwszy, i to już dzień po posiedzeniu PETI, czyli 3 grudnia. – Pani europoseł po przegranym głosowaniu zareagowała bardzo agresywnie i próbowała odwrócić uwagę, przekazując nieprawdziwe informacje na temat mojej osoby – powiedział. Polityk dodał, że europosłanka używała wobec niego niedopuszczalnych podczas debat słów i np. mówiła, że czuje się urażona, co nie było prawdziwą informacją. – Wszystko jest zarejestrowane na kamerach – powiedział, dodając, że gdyby zarzuty były prawdziwe, to skarga na niego złożona zostałaby od razu, a nie ponad miesiąc później.

Europoseł PiS z nowym problemem? Pismo do Brukseli

Europoseł PiS z nowym problemem? Pismo do Brukseli

Europoseł Rzońca powiedział, że nie ma sobie nic do zarzucenia w odniesieniu do grudniowego posiedzenia PETI. – Każdy ma prawo bronić siebie. Pani poseł z Irlandii ma prawo złożyć skargę, jeśli uważa, że ma ku temu podstawy. Pan Ozdoba mógł zabrać głos, bo uczestniczył w posiedzeniu komisji – powiedział polityk.

Rzońca zauważył, że dyskusje na komisji PETI są nieraz bardzo ożywione i emocjonalne. Powiedział też, że zarówno irlandzka europosłanka, jak i europoseł Ozdoba siedzieli kilka rzędów dalej od pulpitu przewodniczącego, a do tego mówili jedno po polsku, a drugie po angielsku, więc nawet nie wie, o czym rozmawiali. Europoseł przyznał też, że sam wystąpił do służb prawnych PE, żeby sprawdziły jego postępowanie na wspomnianym posiedzeniu.