Po poniedziałkowym spotkaniu szefa MSZ Radosława Sikorskiego z prezydentem Karolem Nawrockim obie strony zapewniały, że spotkanie przebiegło w dobrej atmosferze, sprawiając wrażenie, że być może uda się wreszcie zażegnać trwający od dwóch lat spór wokół nominacji ambasadorskich (wskutek czego już w 67 krajach Polski nie mamy ambasadorów, tylko niższych rangą charges d’affaires, kierujących placówkami dyplomatycznymi).

Obie strony umówiły się także, że nie przeciekają do mediów w sprawie poczynionych ustaleń. Mimo to, z naszych rozmów – zarówno ze stroną rządową, jak i przedstawicielami Pałacu Prezydenta – wynika, że do kompromisu wcale nie jest bliżej niż było.

Lody w bułce i cycki św. Agaty. Turyści nie mogą się oprzeć

– Z relacji Radka wynika, że po tej poniedziałkowej dobrej atmosferze właściwie już nic nie zostało. Dobry klimat był, ale się zmył – przyznaje nasz rozmówca z Koalicji Obywatelskiej. Kolejny parlamentarzysta z tej partii dodaje: – Niestety, sprawa obsady placówki w Waszyngtonie urosła do rangi sprawy blokującej wszelkie rozmowy.

Podobne głosy słyszymy ze strony prezydenckiej, a nasze źródło zbliżone do premiera mówi najbardziej dosadnie: – Nic z tego nie będzie, oni się na nic nie dogadali.

Unikalna chwila. Serdeczna relacja między Nawrockim a Sikorskim

Unikalna chwila. Serdeczna relacja między Nawrockim a Sikorskim

KPRM trzyma twardy kurs

Największym zwolennikiem utrzymania twardej linii wobec Pałacu w sprawie ambasadorów ma być sam Donald Tusk.

– Nawrocki chce prowadzić politykę kadrową rządu. A my na to się nigdy nie zgodzimy. Dogadanie się na zasadzie „po mojemu albo wcale” to żadne dogadanie – przekonuje nasz rozmówca z Kancelarii Premiera.

Jak dodaje, rządowi najbardziej potrzebny jest dziś urzędnik w randze ambasadora w Brukseli (mamy tam aktualnie Stałego Przedstawiciela RP przy UE – Agnieszkę Bartol, oraz Stałego Przedstawiciela RP przy NATO – Jacka Najdera). – Bez reszty jakoś przeżyjemy. Ambasady w Europie to głównie usługi konsularne dla ludzi. Ale realnie wszystko jest do przeżycia – przyznaje rozmówca z KPRM.

Jak słyszymy, nie ma zgody premiera na propozycję, która leżała na stole w rozmowach pomiędzy MSZ a Pałacem, czyli by wprowadzić zasadę, że 80 proc. stanowisk ambasadorskich obejmować będą zawodowi dyplomaci, kolejnych 10 proc. obsadzać będzie ośrodek prezydencki oraz 10 proc. – rząd. Tusk ma się obawiać tego, jak „dyplomatyczny tort” zostanie podzielony i czy prezydent oraz jego otoczenie nie będą próbowali rozgrywać rząd, zagarniając dla siebie najważniejsze placówki.

Już wcześniej, za prezydentury Andrzeja Dudy, Pałac forsował zasadę, by głowa państwa mogła wskazywać kandydatów na placówki w krajach prezydenckich, takich jak USA czy Francja. Rząd jednak nie chce aż tak ustępować pola Nawrockiemu.

Nawrocki traci w oczach Polaków, Tusk zyskuje. Nowy sondaż zaufania

Nawrocki traci w oczach Polaków, Tusk zyskuje. Nowy sondaż zaufania

MSZ: „nie mamy dużego zaufania”

Sceptycyzm co do wypracowania jakiejś formy kompromisu z prezydentem wyczuwalny jest także w MSZ.

– My dajemy szansę Pałacowi, ale nie mamy dużego zaufania, że coś z tego wyjdzie. Jeśli będą się upierać i próbować ustalać, kto będzie ambasadorem, to minister Sikorski nie będzie chciał za to ponosić odpowiedzialności m.in. przed Sejmem – wskazuje nasz rozmówca z resortu spraw zagranicznych.

W pozostałych kwestiach, o których tak stanowczo mówią nam w KPRM, w MSZ próbują niuansować. – Stanowisko ambasadora dużo ułatwia w relacjach z krajem-gospodarzem. Jak jesteś, jak to ujął Nawrocki, „panem chargem”, to na kolacjach siedzisz na końcu stołu. Czasem nawet nie możesz zabrać głosu. Tak więc jest to pewne utrudnienie, ale czy świat się od tego zawali? No chyba nie – przyznaje rozmówca z resortu.

W ministerstwie są zresztą coraz bardziej przekonani, że klincz w sprawie ambasadorów w końcu zacznie uwierać samego prezydenta, o ile już tak nie jest. – Na koniec dnia prezydenta wizytującego inne kraje na miejscu obsługują ambasadorzy, więc on też to widzi. Także Amerykanie zaczynają zauważać, że w tej Polsce głupio wyszło, bo rząd rządzi, a nie prezydent, więc trzeba jednak bardziej z nami rozmawiać – słyszymy.

W przeciwieństwie do źródeł w KPRM, rozmówca z MSZ z nie przekreśla jeszcze sprawy parytetów ambasadorskich. Jak określa, sprawa jest „w procesie”, choć zdaje sobie sprawę, że – choćby z uwagi na sceptycyzm szefa rządu – nic z tego raczej może nie wyjść.

Nieoficjalnie słyszymy, że spór o ambasadorów będzie jednym z ważniejszych wątków, jakie Sikorski zamierza podnieść w swoim exposé o polityce międzynarodowej Polski, które planuje wygłosić 11 lutego w Sejmie. Spory nacisk ma być też położony na obecność Polski w Unii Europejskiej. – To będzie stanowcze stanowisko wobec wszystkich zakusów polexitowców – słyszymy w MSZ.

Komunikat po spotkaniu Nawrocki-Sikorski. "Zmierzamy w stronę znalezienia rozwiązania"

Komunikat po spotkaniu Nawrocki-Sikorski. „Zmierzamy w stronę znalezienia rozwiązania”

Pałac: „to strona rządowa nie chce kompromisu”

Nasz rozmówca z otoczenia Nawrockiego przekonuje, że Pałac na poniedziałkowym spotkaniu wyszedł z „kompromisową propozycją”, ale obie strony umówiły się, że nie robią w tej sprawie medialnych przecieków. To jednak nie oznacza jeszcze optymizmu.

– My widzimy, że to strona rządowa nie chce kompromisu. Chcą konfliktu i to na każdej niwie. My uważamy, że ze względów państwowych powinniśmy się dogadać. Ale nam się na pewno nie będzie spieszyć, jeśli oni nie chcą porozumienia – stwierdza rozmówca.

Jak dodaje, strona prezydencka uważa, że „jest wielu dobrych ludzi w MSZ” i to na nich jest przede wszystkim otwarta. – Ale nie na ściąganych z emerytury kolegów ministra Sikorskiego – zastrzega współpracownik prezydenta.

Pałac również odrzuca propozycję nominacji stanowisk ambasadorskich w podziale 80 proc. – 10 proc. – 10 proc. Powód? Tak jak rząd obawia się, że będzie próba rozegrania go na kanwie tych ustaleń, tak Pałac ma podobne wątpliwości. – Efekt będzie taki, że te 80 proc. to będą polityczni nominaci, ubrani w szaty MSZ, typu Ryszard Schnepf. Proszę spojrzeć na Pragę, Kijów, Rabat czy Madryt – to niby ludzie po placówkach, ale silnie polityczni – przekonuje rozmówca z Pałacu.

Premier gotowy na zwarcie, prezydent też

Na dziś, jak widać, żadna ze stron nie ma poczucia, że zbliżamy się do przełomu w sprawie ambasadorów. W tym względzie wiele może zależeć od szykowanego wystąpienia Sikorskiego w Sejmie i tego, na ile będzie ofensywne względem Nawrockiego i jego otoczenia. Pewno jest jedno – Tusk nie zamierza zejść z konfrontacyjnej ścieżki względem prezydenta, który w końcu sam uważa obecnego szefa rządu za „najgorszego premiera od 1989 r.”.

– Jest taka stara prawda w polityce, że gdzie dwóch się bije, tam dwóch korzysta – ocenia jeden z polityków koalicyjnych.

W Kancelarii Premiera są jednak przekonani, że dotychczasowa twarda polityka Nawrockiego względem rządu zaczyna obracać się przeciwko niemu. – Te wszystkie weta już też coraz gorzej wyglądają. Na początku była wrzawa, że stawia rząd do pionu, ale dziś zaczynają się obracać przeciwko niemu. A premier jest gotów na dalsze zwarcia. Chce tylko, by nie robić głupot w fundamentalnych kwestiach dotyczących polityki międzynarodowej i bezpieczeństwa państwa – przekonuje rozmówca z otoczenia szefa rządu.

Tomasz Żółciak, dziennikarz Wirtualnej Polski i money.pl