- Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu
Leszek K. na spotkaniu z marszałkiem Sejmu i szefem MON
18 stycznia 2026 r. Tego dnia w Sejmie odbył się Dzień Otwarty z Ignacym Daszyńskim. Zwiedzający mogli przenieść się w czasie do dwudziestolecia międzywojennego. Czekał na nich m.in. samochód z epoki, pokaz przedwojennego parzenia kawy w retro kawiarence czy warsztaty drukarskie. Jak podaje Kancelaria Sejmu, kompleks zwiedziło wówczas ok. 2 tys. osób.
Do gmachu parlamentu licznie przybyli też członkowie Związku Piłsudczyków RP Okregu Lubelskiego. Wśród nich byli m.in. były wójt gminy Niemce Krzysztof Urbaś, szef lubelskich struktur Koalicji Obywatelskiej Stanisław Żmijan, dziennikarka TVP3 Lublin Marta Gogłoza oraz prezes spółki Wodrol „generał” Leszek K.
- Jaki wyrok zapadł w sprawie Leszka K.?
- Na czym polegał zarzut przeciwko Leszkowi K.?
- Jakie konsekwencje dostał Leszek K. za swoje działania?
- Dlaczego proces Leszka K. został utajniony?
Przebrani za piłsudczyków spotkali się m.in. z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym i zastępcą szefa kancelarii premiera Jakubem Stefaniakiem. Relację z tego wydarzenia na antenie przeprowadziła dziennikarka TVP.
Kilka dni później, już w Lublinie, Leszek K. i jego koledzy-przebierańcy, uczestniczyli w koncercie noworocznym PSL, na którym obecni byli m.in. prezydent Lublina Krzysztof Żuk, europoseł Krzysztof Hetman oraz szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz z żoną.
Na początku stycznia br. Leszek K., wraz ze ze swoim synem Tomaszem (współwłaściciel „Dziennika Wschodniego” i konsul honorowy Słowenii) i prezesem TBV Wojciechem Dziobą, założyli spółkę „Osiedle Regaty W. Dzioba i Wspólnicy”. A w listopadzie 2024 r. z rąk wojewody lubelskiego otrzymał Złoty Krzyż Zasługi nadany przez prezydenta Andrzeja Dudę.
Nikomu nie przeszkadzało, że na Leszku K. ciąży poważny zarzut, a jego sprawa przed sądem powoli dobiega końca.
Utajniony proces
Pod koniec sierpnia 2025 r. ujawniliśmy w Onecie, że Prokuratura Okręgowa w Zamościu zarzuciła Leszkowi K. wyrządzenie milionowej szkody poprzez przejęcie za zaniżoną wartość nieruchomości upadającej spółki PKS Tomaszów Lubelski (PKS TL).
Zdaniem śledczych Leszek K. wyrządził spółce PKS Tomaszów Lubelski szkodę majątkową w łącznej kwocie ponad 1 mln zł. Swoimi działaniami Leszek K. doprowadził do tego, że ponad 20 wierzycieli spółki przewozowej nie dostało należnych im pieniędzy. Chodzi m.in. o Urząd Marszałkowski Województwa Lubelskiego, miasto Tomaszów Lubelski, ZUS, PFRON oraz inne podmioty gospodarcze.
Facebook/Związek Piłsudczyków RP Okręg Lubelski
Leszek K., prezes firmy Wodrol
W lipcu 2015 r. spółka Wodrol Inwestycje, której prezesem jest Tomasz Kalinowski, sprzedała nieruchomość (obecnie jest tam centrum handlowe Tomasovia) za 14 mln zł.
Po opisaniu sprawy pełnomocnicy Leszka K. zawnioskowali o utajnienie procesu argumentując, że publiczne rozprawy mogłyby zostać wykorzystane w „bieżącej walce politycznej”. Oskarżony miał też dostawać pogróżki. Sędzia zgodził się wyłączenie jawności, dlatego nie mogliśmy poznać zeznań Tomasza Kalinowskiego.
Wyrok za przejęcie działki
Dziś — 29 stycznia br. — zapadł wyrok w tej sprawie. Leszek K. został uznany za winnego i ułyszał wyrok dwóch lat więzienia w zawieszeniu na pięć lat, 25 tys. zł grzywny oraz musi zapłacić ponad 5 tys. zł kosztów sądowych. Prezes Wodrolu nie usłyszał go osobiście, ponieważ nie stawił się w sądzie.
— Zgromadzony w sprawie materiał dowodowy potwierdził tezę o winie oskarżonego w zakresie przypisanego mu czynu — stwierdził Andrzej Wach, sędzia Sądu Okręgowego w Lublinie.
W krótkim ustnym uzasadnieniu sędzia wskazał, że Leszek K. nadużył zaufania udzielonemu mu przez spółkę PKS Tomaszów Lubelski. Podkreślił też, że nabywając spółkę PKS TL głównym zamiarem oskarżonego było pozyskanie nieruchomości, po jak najniższych kosztach, która stanowiła praktycznie jedyny majątek spółki.
— Świadczy o tym szereg dowodów, przede wszystkim fakt, że jeszcze przed nabyciem przedsiębiorstwa, oskarżony już interesował się możliwością przeznaczenia tych terenów na budowę centrum handlowego — tłumaczył sędzia Andrzej Wach.
Wyrok nie jest prawomocny i wszystko wskazuje na to, że syndyk PKS Tomaszów Lubelski Grzegorz Mazur, który był w tej sprawie oskarżycielem posiłkowym, będzie się od niego odwoływał. — To jest pyrrusowe zwycięstwo. W mojej ocenie skazanie na dwa lata z zawieszeniem na pięć lat nie naprawia szkody wyrządzonej wierzycielom PKS-u Tomaszów Lubelski — uważa syndyk.
Apelację zapowiada również sam Leszek K., który nie zgodził się na ujawnienie swojego wizerunku oraz nazwiska. — Nie widzę tam swojej winy w żadnym milimetrze, w żadnej sytuacji. Na pewno będę się od tego wyroku odwoływał, obojętnie jaki on będzie — mówił Onetowi Leszek K.