Od 26 stycznia na Bliskim Wschodzie stacjonują amerykańskie okręty wojenne, na czele z lotniskowcem Abraham Lincoln. O jej rozmieszczeniu „w celu zapewnienia bezpieczeństwa i stabilności w regionie” oficjalnie poinformowało Dowództwo Centralne Stanów Zjednoczonych (CENTCOM).
Prezydent USA Donald Trump powiedział w wywiadzie dla portalu Axios, że wysłał pod wybrzeża Iranu „wielką armadę”. Z kolei 28 stycznia, za pośrednictwem swojej platformy społecznościowej Truth Social, wprost zagroził Teheranowi atakami, jeśli irańskie władze nie zgodzą się na zawarcie nowego porozumienia nuklearnego.
„To flota większa — dowodzona przez potężny lotniskowiec Abraham Lincoln — niż ta, która została wysłana w rejon Wenezueli” — oświadczył prezydent USA. Dodał również, że okręty wojenne są gotowe wykonać swoje zadanie, „jeśli zajdzie taka potrzeba — także z użyciem siły”.
— Miejmy nadzieję, że Iran szybko zasiądzie do stołu negocjacyjnego i zawrze uczciwe, sprawiedliwe porozumienie — bez broni jądrowej — które będzie korzystne dla wszystkich stron — podsumował Trump.
Wezwał przy tym władze w Teheranie do podpisania umowy, podkreślając, że „czas się kończy”, a ewentualny kolejny atak byłby silniejszy niż uderzenia przeprowadzone w ramach operacji „Młot Północy” w czerwcu 2025 r. Wówczas amerykańskie siły powietrzne i morskie zbombardowały irańskie obiekty jądrowe.
Polityczne deklaracje to jedno, a realna siła militarna — drugie. Ujawniamy, co dokładnie kryje się za zapowiedzią „wielkiej armady” Donalda Trumpa.
Lotniskowiec Abraham Lincoln potrzebował ponad tygodnia, aby dotrzeć pod wybrzeża Iranu z Azji Południowo-Wschodniej. Oprócz niego na Bliskim Wschodzie znajdują się także niszczyciele McFaul oraz Mitscher.
Lotniskowiec USS Abraham Lincoln (zdj. poglądowe)Handout / Handout / Getty Images
Dokładne położenie amerykańskiej grupy lotniskowcowej nie jest obecnie znane — pisze rosyjska redakcja BBC. Serwis FlightRadar24, zajmujący się śledzeniem ruchu lotniczego, zarejestrował jednak 26 stycznia lot konwertoplanu Osprey pomiędzy punktem na Oceanie Indyjskim, w pobliżu wybrzeży Omanu, a lądem. Tego typu maszyny stacjonują na lotniskowcach. Od miejsca, w którym zauważono Ospreya, do irańskiego wybrzeża jest około 800 km.
Abraham Lincoln może przenosić do 90 samolotów i śmigłowców, w tym myśliwce F-35 Lightning II oraz F/A-18 Super Hornet. Z kolei niszczyciele wyposażone są w setki pocisków, w tym dziesiątki rakiet manewrujących Tomahawk, przeznaczonych do ataków na cele lądowe.
Zespół weryfikacyjny BBC Verify potwierdził, że 18 stycznia z brytyjskiej bazy Lakenheath wystartowały amerykańskie myśliwce F-15. Następnie samoloty te — lub przynajmniej jeden z nich — pojawiły się nad Kretą. Ich trasę udało się odtworzyć dzięki sygnałom z transpondera samolotu-cysterny, który zazwyczaj towarzyszy myśliwcom podczas dalekich przelotów.
Gotowość do ataku
Stany Zjednoczone posiadają w regionie Bliskiego Wschodu osiem stałych baz wojskowych oraz ponad dziesięć baz tymczasowych. Największą z nich jest baza lotniczo-morska Al Udeid w Katarze. Łączna liczba amerykańskich żołnierzy stacjonujących w regionie szacowana jest na 40–50 tys.
Jeśli USA zdecydują się na uderzenie na Iran, główną siłą ofensywną będzie właśnie grupa lotniskowcowa. Ataki mogą również przeprowadzić bombowce strategiczne, których nie trzeba wcześniej przerzucać do regionu — mogą one wystartować ze swoich stałych baz i, korzystając z tankowania w powietrzu, dolecieć bezpośrednio do celu.
Dowództwo Centralne USA, którego obszar odpowiedzialności obejmuje Bliski Wschód, Azję Centralną oraz część Afryki Wschodniej, ogłosiło 26 stycznia rozpoczęcie ćwiczeń lotniczych na terenie całego regionu. Nie zostało jednak podane, kiedy manewry się rozpoczną ani jak długo potrwają.
Teheran grozi ostrą odpowiedzią
Nie wiadomo, czy Donald Trump podjął już ostateczną decyzję o ataku na Iran. W przeszłości groził użyciem siły militarnej w odpowiedzi na brutalne tłumienie antyrządowych protestów w tym kraju, jednak później wycofał się z tych zapowiedzi.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jeśli jednak Stany Zjednoczone zdecydują się na uderzenie, Iran zapowiada odpowiedź „z największą możliwą surowością” — deklarowali przedstawiciele irańskich władz.
Potencjalnymi celami odwetu mogłyby stać się Izrael, czyli główny sojusznik USA w regionie, a także amerykańskie bazy wojskowe na Bliskim Wschodzie.
W czerwcu 2025 r. Teheran odpowiedział na amerykańskie ataki ostrzałem bazy Al Udeid w Katarze, wcześniej uprzedzając o planowanym uderzeniu. Baza została ewakuowana, a — jak informowały władze Kataru — tamtejsze systemy obrony powietrznej przechwyciły nadlatujące rakiety.