Myślę akurat, że pan Dobrzycki nie zastanawia się nad tym, dlaczego ci piłkarze wybierają transfer do Łodzi — po prostu chce budować mocny klub, który ma szybko ruszyć do przodu i zdecydowanie poprawić miejsce w tabeli. Jak widzimy, buduje zespół od fundamentów. Sprowadził świetnego bramkarza, teraz obrońcę, dużo się także zmieniło w ofensywie. Na pewno fani łódzkiego zespołu ostrzą sobie zęby na tę rundę. Ogromna presja spada na zespół Widzewa, frekwencja jest zawsze fantastyczna, stadion pęka w szwach, ale jak ktoś nie unosi presji, to nie gra w zawodowym futbolu. Zawodnicy RTS już musieli sporo przyjąć na klatę jesienią. Obecnie są na 15. miejscu, bardzo blisko strefy spadkowej. Jest więc co poprawiać.

W sobotę w Łodzi dojdzie do interesującego spotkania Widzewa z Jagiellonią Białystok, u której zimowe okno transferowe było bardzo spokojne. W żadnym klubie nie ma kibiców, którzy byliby w stu procentach zadowoleni i usatysfakcjonowani kadrą drużyny. I tak jest w Białymstoku. Słyszy się, że jest ciut za słabo, ciut za mało się dzieje. Jakieś rozmowy z piłkarzami się toczą, odszedł Oskar Pietuszewski za „ciężkie euro”, więc jest z czego wydawać. Ufamy Adrianowi Siemieńcowi, Łukaszowi Masłowskiemu i działaczom, którzy zupełnie inaczej zbudowali w ostatnich latach białostocki klub, niż obecnie robi to wspomniany wcześniej Widzew, nie mając do wydania tak wielkich pieniędzy w kasie klubu.

Zobaczymy, to starcie z RTS zapowiada się na arcyciekawe. Trzeba przyznać, że Jagiellonia nie miała dobrych wyników w sparingach, ale jako były piłkarz mogę przyznać, że do meczów sparingowych — podczas obozów w styczniu czy lutym — nie przykładałem praktycznie żadnej wagi. Oczywiście chciałem zdobyć jedną–dwie bramki w całym dwutygodniowym zgrupowaniu, ale w myśl, żeby się nie wystrzelać, aby całą amunicję zostawić na pierwsze mecze rundy rewanżowej.

Nie wiem, czy teraz Jesus Imaz, Afimico Pululu i spółka również mieli takie samo podejście, ponieważ Jadze te mecze sparingowe nie wyszły najlepiej. Na końcu także uwydatniły się problemy z ulewami, odwołano jeden sparing, a drugi przerwano po 45 minutach, więc Siemieniec nie mógł zrealizować wszystkich założonych planów. Mamy jednak przykład z lata, gdy w lipcu przed startem ligi Widzew rozgromił Jagę 7:1 i wydawało się wielu osobom, że Łodzianie mogą rządzić w rundzie jesiennej, a rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Napompowany balon pękł bardzo szybko, a Jagiellonia, choć w sparingu uległa Widzewowi wysoko i przegrała także inauguracyjny mecz z Bruk-Betem Termalicą (0:4), to później nie przegrała aż 18 spotkań z rzędu i po pierwszym półroczu traci jedynie punkt do liderujących Wisły Płock i Górnika Zabrze, mając jednocześnie jeszcze jeden mecz zaległy do rozegrania.

Zerkam na najnowszy Skarb Kibica Ekstraklasy i sprawdzam, jak typowali szkoleniowcy w sondzie trenerskiej. Na przykład Leszek Ojrzyński z Zagłębia Lubin prognozuje, że mistrzem Polski zostanie Legia Warszawa. A Daniel Myśliwiec z Piasta Gliwice? Że Radomiak Radom! Mimo że liderami w tabeli są Wisła oraz Górnik, mało kto w środowisku sądzi, że te drużyny mogą zagrozić faworytom. Gdzieniegdzie słyszę opinie ekspertów, piłkarzy, dziennikarzy czy kibiców i także niewielka część wymienia w kontekście zdobycia mistrzostwa Polski Jagiellonię. Dwa najczęstsze wybory to Raków Częstochowa i Lech Poznań.

Każdy ma szansę! O polskiej Ekstraklasie jest głośno w całej Europie! Dlaczego? Chodzi o niecodzienną tabelę. Liderujący Nafciarze mają nad ostatnią Termalicą przewagę 11 punktów, za to mniej strzelonych goli (21 goli) od Słoni (24)! Ja również dostaję wiadomości od kolegów z Europy z pytaniem, co się u nas wyprawia w tej Ekstraklasie. Wiemy jedno, że tabela jest specyficzna i co kolejkę będą w niej mocne roszady. Tak jak Legia Marka Papszuna myśli o wskoczeniu do najlepszej czwórki, tak i ktoś na górze może szybko stracić przewagę i ugrzęznąć w dolnej strefie tabeli.