- Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu
Kwestia zderzenia z udziałem pojazdu cywilnego i radiowozu policji na skrzyżowaniu ulic Leszno i Okopowej na warszawskiej Woli jest powiązana z akcją policji na Ursynowie, w której rozbito gang zajmujący się handlem ludźmi oraz przestępczością narkotykową. Jak podaje policja, w jej wyniku aresztowano dwie osoby, a deportowano dwanaście. Zarzuty w sprawie przedstawiono dwóm osobom — obywatelom Ukrainy w wieku 24 i 34 lat. Dziewięcioro obywateli Ukrainy — sześciu mężczyzn i trzy kobiety — zostało objętych statusem osób pokrzywdzonych oraz zakwalifikowanych jako ofiary procederu handlu ludźmi w celu wykorzystania do pracy przymusowej.
Policja informowała, że dzień po akcji w trakcie przejazdu z dwiema zatrzymanymi kobietami doszło do wypadku z udziałem policyjnego radiowozu. Do szpitala trafiła jedna z zatrzymanych kobiet oraz policjant. Jak informowała asp. szt. Marta Haberska z ursynowskiej policji, okoliczności tego zdarzenia są obecnie wyjaśniane w ramach odrębnego postępowania karnego.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
— Do tej pory w sprawie wypadku nikt nie otrzymał zarzutów — poinformował rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej prok. Piotr Antoni Skiba. Dodał, że postępowanie zostało wszczęte 23 stycznia, obecnie jest prowadzone w fazie in rem [w sprawie] i ma być koordynowane z udziałem Wydziału Wewnętrznego Komendy Głównej Policji. — Na obecnym etapie zabezpieczany jest materiał dowodowy — dodał prok. Skiba.
- Kiedy doszło do wypadku z udziałem radiowozu?
- Co się stało z osiemnastolatką Anastazją?
- Dlaczego dokładna trasa radiowozu jest nieznana?
- Jakie zarzuty postawiono w tej sprawie?
Jedną z poszkodowanych w wypadku jest 18-letnia Anastazja z Ukrainy. Jej prawnik, mec. Tymoteusz Paprocki poinformował, że dziewczyna ma obecnie status pokrzywdzonej w śledztwie dot. przestępczości narkotykowej i była jedną z osób, które miały być wykorzystywane do przymusowej pracy.
18-latka ucierpiała w wypadku radiowozu. „Nie wiadomo, dokąd była wieziona”
Sam wypadek drogowy — jak mówił mec. Paprocki — miał miejsce na blisko 30 godzin po jej zatrzymaniu przez policję. — Dziewczyna znajduje się na oddziale intensywnej terapii, gdzie przeszła operację. Grozi jej stała niepełnosprawność — powiedział. Jak dodał, z jego rozmowy z dziewczyną wynika, że podczas jazdy Anastazja „była spięta kajdankami i nie miała zapiętych pasów, a samochód jechał ze stosunkowo dużą prędkością”. To właśnie kwestia niezapiętych pasów — mówił — budzi jego największy niepokój.
Adwokat zaznaczył, że na ten moment nie wie, gdzie dokładnie „zmierzał” samochód policyjny. — Próbowałem uzyskać tę informację, jednak z perspektywy prokuratury prowadzącej sprawę wypadku dziewczyna była do dyspozycji czynności prokuratury na Ursynowie. Prokurator nie wie, gdzie ona jechała — mówił mec. Paprocki.
Prok. Skiba potwierdził, że na tę chwilę prokuratura nie wie, dokąd wówczas jechał radiowóz policyjny i kwestia ta nie była przedmiotem dotychczasowych ustaleń. Dodał, że na tym etapie postępowania nie jest możliwe udzielenie odpowiedzi na pytania dotyczące warunków przewożenia dziewczyny i będą one przedmiotem ustaleń prokuratury.
Mec. Paprocki powiedział, że wątpliwości budzi u niego kwestia braku zarzutów w sprawie wypadku. — Z mojego doświadczenia takie zarzuty są stawiane w terminie około 48 godzin od wypadku — ocenił.
— Prawdą jest, że 18-latka nie była zapięta pasami bezpieczeństwa. Mam zastrzeżenia co do zbierania materiałów dowodowych w tej sprawie i na pewno w związku z tym już w poniedziałek jako pełnomocnik złożę wnioski dowodowe, ponieważ dziwne jest, że w sprawie dotychczas nie powołano biegłych do zbadania okoliczności wypadku, zaś aktywność dotycząca ustalenia stanu zdrowia mojej klientki i innych osób uczestniczących w wypadku nastąpiła dopiero po moim mailowym zgłoszeniu się jako pełnomocnika pokrzywdzonej do sprawy, czyli 11 dni po wypadku — dodał adwokat.