Ponad 13 milionów euro wydał Widzew Łódź na zimowe wzmocnienia, a to wcale nie musi być koniec, bo w przestrzeni medialnej pojawiły się wypowiedzi właściciela Roberta Dobrzyckiego o chęci sprowadzenia jeszcze jednego skrzydłowego.

Pierwszym rywalem „nowej siły” w polskiej lidze będzie Jagiellonia Białystok. Trudno było nie uciec od tego tematu przy okazji konferencji prasowej. Taras Romanczuk był pytany o imponujące działania Widzewa.

– Wchodząc w media zawsze było dużo o Widzewie, że robią głośne transfery, ale to taki sam zespół, jak my. Dużo inwestują w zawodników, ale myślę, że w Jagiellonii jest podobnie na przestrzeni ostatnich lat – powiedział Romanczuk.

– Widzew to po prostu kolejny przeciwnik. Solidny, dobrze grający. Wiemy, że trybuny będą pełne. Szanujemy ich, ale się nie boimy – stwierdził.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Co za gol! O mało nie przewrócił bramki

Trudno też oczekiwać, by Widzew od pierwszego wiosennego meczu miał prezentować docelową formę. Jak to bywa w tego typu przypadkach – potrzebny będzie czas, by wszystko odpowiednio „zaskoczyło”. To z kolei może być atutem Jagiellonii, w której do wielu zmian nie doszło. Odszedł Oskar Pietuszewski, nie ma Dusana Stojinovicia, natomiast reszta pozostała.

– Można powiedzieć, że to nasz atut, zgadzam się. Do Widzewa trafiło wielu nowych zawodników i pewnie będą potrzebować czasu na zgranie. Ja jednak chciałbym skupić się przede wszystkim na naszej drużynie – praktycznie cała jedenastka z rundy jesiennej została. Oskar odszedł, ale to może oznaczać większą szansę dla Kamila Jóźwiaka. Więcej czasu poświęciliśmy na to, co my możemy zrobić lepiej – podkreślił Romanczuk.

Początek meczu Widzew Łódź – Jagiellonia Białystok w sobotę o godz. 17.30.

Nasza relacja:

31.01.2026 17:30

PKO Ekstraklasa

Widzew Łódź

Widzew Łódź

Jagiellonia Białystok

Jagiellonia Białystok