- Spotkania prezydenta Karola Nawrockiego z przedstawicielami klubów i kół parlamentarnych bez KO i Lewicy;
- Jak ocenił w TOK FM Wojciech Szacki „dopiero bojkot tego spotkania nadał mu jakąkolwiek rangę”. „Przecież naprawdę nie na tym szczeblu się cokolwiek ustala, to w gruncie rzeczy kurtuazyjne, zapoznawcze spotkanie” – przekonywał ekspert „Polityki Insight”;
- Karolina Lewicka, także w TOK FM, zwróciła z kolei uwagę, że uczestnicy spotkania na plus ocenili np. samą atmosferę – ci, którzy po raz pierwszy mieli szansę na bezpośredni kontakt z Karolem Nawrockim przekonywali, że wypada lepiej niż podczas oficjalnych wystąpień.
W czwartek odbyły się spotkania prezydenta Karola Nawrockiego z przedstawicielami klubów i kół parlamentarnych. Z prezydentem rozmawiali m.in. posłowie PiS, PSL, Polski 2050, Konfederacji i Razem, nie przyszli reprezentanci KO i Lewicy. Przedstawiciele klubów, którzy odmówili rozmów z prezydentem wskazywali, że cel spotkania nie został określony przez stronę prezydencką. W przyszłości mogą się odbyć kolejne takie spotkania – zapowiada Pałac Prezydencki.
O to, czy bojkot ze strony dwóch klubów koalicyjnych to klasa czy obciach pytani byli goście podkastu „Dzieje się”.
Jak tłumaczyła Karolina Lewicka z TOK FM, w tym przypadku ważna jest konsekwencja. – A konsekwentna była cały czas Nowa Lewica. Od początku zadeklarowali, że nie idą, bo mają inne sprawy na głowie – wskazała.
Z kolei, jak oceniła, w Koalicji Obywatelskiej był „gigantyczny chaos”.
– W piątek Jan Grabiec, szef KPRM, skontaktował się ze Zbigniewem Konwińskim, szefem klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej i poinformował go, że premier Donald Tusk uznał, że należy pójść na to spotkanie. Taka sytuacja utrzymała się aż do wtorkowego poranka, kiedy to z klubu Koalicji Obywatelskiej wyszło oficjalne pismo do kancelarii prezydenta ze składem delegacji. Była to Monika Rosa i Jarosław Urbaniak. Wedle moich informacji we wtorek o tym, że klub Koalicji Obywatelskiej idzie do prezydenta dowiedział się rzecznik rządu Adam Szłapka (…) i zaczął wywierać presję, by jednak Koalicja Obywatelska nie była obecna w dużym Pałacu – dziennikarka ujawniła kulisy rozmów.
Lewicka przyznała też, że usłyszała, że premier stwierdził – i tutaj inspiracją była stanowcza postawa Nowej Lewicy – że „nie może być tak, że polaryzacja się rozmywa, że polaryzacja ma być między premierem, a prezydentem, a nie między np. prezydentem a Nową Lewicą”. Przyznała przy tym, że „lepiej byłoby jednak pokazać, że jest w KO wola współpracy a nie, że tutaj pan prezydent wyciąga rękę, a KO ją odrzuca”.
„Bojkot spotkania nadał mu jakąkolwiek rangę”
– Proces decyzyjny był trochę obciachem, bo najpierw była przyjęta linia, że idziemy, a potem nagle się to wszystko rozjechało. Poza tym brak komunikacji między klubem a kancelarią premiera też nie wygląda dobrze – zgodziła się Beata Lubecka z Radia ZET, także gościnni podkastu „Dzieje się”.
Zwróciła przy tym uwagę, że to „trochę modus operandi premiera, że podejmuje decyzje czasami na ostatnią chwilę”. – Tym bardziej, że z rynku dochodzą informacje, że to jednak była przed wszystkim presja ze strony premiera, by nie iść na to spotkanie. By ostatecznie utrzymać wysoko gardę, bo my będziemy jednak, iść tym tropem, że się polaryzujemy i jednak pojedynkujemy z Pałacem Prezydenckim – podkreśliła.
W ocenie Wojciecha Szackiego, w niczym by jednak nie umniejszało Koalicji Obywatelskiej, gdyby wysłała do pałacu swoją delegację. – Tym bardziej, że dopiero bojkot tego spotkania nadał mu jakąkolwiek rangę. Przecież naprawdę nie na tym szczeblu się cokolwiek ustala, to w gruncie rzeczy kurtuazyjne, zapoznawcze spotkanie – przekonywał ekspert „Polityki Insight”.
A kto jest największym wygranym spotkania w Pałacu? Zdaniem Lewickiej sam prezydent. – Karol Nawrocki pośrednio zrealizował swój plan, bo przecież jeszcze niedawno apelował do parlamentu, by parlament przychodził do niego konsultować projekty to może będzie mniej wet. Wtedy wszyscy się oburzali: „Ależ, skąd, my tu jesteśmy autonomiczni, suwerenni, pan prezydent dostaje na biurko, ma swoje trzy tygodnie i podejmuje decyzję”. Aż tu raptem dostają zaproszenie na spotkanie do dużego Pałacu i wszyscy pędzą ze swoimi projektami ustaw – wskazała.
Inna rzecz, dodała, że uczestnicy spotkań na plus ocenili też samą atmosferę – ci, którzy po raz pierwszy mieli szansę na bezpośredni kontakt z Karolem Nawrockim przekonywali, że wypada lepiej niż podczas oficjalnych wystąpień.
– Od jednego z uczestników usłyszałam że, o ile na oficjalne spotkania – czy to z mediami, czy to przemówienia – pan prezydent wychodzi trochę jak na ustawkę; postawa dość energiczna i zdecydowana; o tyle tutaj był bardziej swobodny i bardziej naturalny. Widać było w nim człowieka – podkreśliła Karolina Lewicka w TOK FM.
Źródło: TOK FM, PAP