Bruce Nesmith, były weteran Bethesdy, który opuścił studio w 2021 roku (w połowie prac nad Starfieldem), wylał kubeł zimnej wody na głowy fanów marzących o odświeżeniu trzeciej części sagi The Elder Scrolls. Jego zdaniem, powrót do Morrowinda ponad 20 lat po premierze wywołałby u współczesnych graczy spory dyskomfort, czy wręcz „poczucie zażenowania” (ang. cringe).
Choć plotki o remasterach Fallouta 3 i New Vegas krążą w sieci nieustannie, a gracze wciąż cieszą się niedawno wydanym remasterem Obliviona, Morrowind – często uznawany za najlepszą odsłonę cyklu – zdaje się być pomijany w tych planach. Dlaczego? W wywiadzie dla Press Box PR Nesmith wymienia konkretne powody, dla których Todd Howard raczej nie wpisze tego projektu na szczyt listy priorytetów.
– Problem z Morrowindem polega na tym, że założę się, iż nie mają już oryginalnego kodu – mówi wprost Nesmith. – Gra jest tak stara. Nie wiem, czy kod źródłowy w ogóle jeszcze istnieje. A nawet jeśli, to czy da się go skompilować? W przypadku Obliviona wciąż mieli kod. Mogli go skompilować, a przeniesienie go na nową wersję silnika było możliwe.
Drugim, może nawet ważniejszym czynnikiem, jest bezlitosny upływ czasu.
– Inną rzeczą, którą bym powiedział, jest: wróćcie do Morrowinda i powiedzcie mi prosto w oczy, że to jest gra, w którą chcecie znowu zagrać – punktuje deweloper. – Wszyscy mamy te ciepłe wspomnienia, te kluczowe momenty w naszej historii gracza, które uwielbiamy, ale uruchomcie dziś 20-letnią grę, a poczujecie zażenowanie.
Nesmith zauważa, że nawet przy odświeżonej wersji Obliviona zdarzały się momenty „zgrzytania zębami”, ale gracze wybaczali je przez wzgląd na nostalgię. – Pracowałem przy Oblivionie. Sam jestem odpowiedzialny za niektóre z tych „krindżowych” momentów! – przyznaje. – Im dalej cofasz się w czasie, tym większy jest to problem. Moim zdaniem Morrowind w swojej oryginalnej formie rozgrywki nie przetrwał próby czasu.
Oczywiście, istnieje alternatywa: pełny remake.
– Gdyby chcieć całkowicie przebudować Morrowinda na silniku Skyrima, zbudować go od zera, to zupełnie inna historia. Ale to jest pełnoprawny projekt. To cykl deweloperski na cztery lata. Dlaczego więc nie pójść i nie zrobić czegoś nowego? – pyta Nesmith. Sugeruje on, że lepszym wyjściem byłoby stworzenie nowej historii w krainie Morrowind, z uwzględnieniem charakterystycznych elementów (jak pałac w gigantycznym krabie), ale bez archaicznych rozwiązań.
Weteran sugeruje, że Morrowind może być jednym z regionów, do których Bethesda wróci w przyszłości, być może w The Elder Scrolls 6, obok Hammerfell, High Rock czy wysp Summerset. – Myślę, że Elsweyr byłoby wyzwaniem ze względu na ludzi-kotów, którzy zmieniają naturę swojej „kocowatości” w miarę dorastania. To mogłoby być trudne do zrealizowania – dodaje.
Warto przypomnieć, że wcześniej w tym miesiącu były „loremaster” serii zdradził swój pomysł na fabułę The Elder Scrolls 6 i to, jak mogłaby ona wprowadzać do „siódemki”. Tymczasem minęło już ponad siedem i pół roku od zapowiedzi szóstej części (czerwiec 2018), a my wciąż czekamy na konkrety.