W końcówce Lech Poznań zepchnął Lechię Gdańsk do dość głębokiej defensywy, ale goście ofiarnie blokowali kolejne strzały mistrzów Polski. To był jeden z najlepszych meczów ekipy Johna Carvera w sezonie 2025/26.

Lechia była po prostu lepsza i wygrała całkowicie zasłużenie. Dla postronnego widza spotkanie było bardzo interesujące. Sporo się działo, a przy lepszej skuteczności wynik mógł oscylować w okolicach 5:3 dla gdańszczan.

Trzy punkty dla tej drużyny są absolutnie niezbędne w kontekście walki o utrzymanie. A Lech ma problem, bo chyba nikt w Poznaniu nie wyobrażał sobie straty punktów już w pierwszej wiosennej kolejce.

Bramki zdobywali Tomasz Neugebauer (już w 2. minucie). Później wyrównał trochę szczęśliwie Ali Gholizadeh, ale i tak najwięcej wydarzyło się w pierwszych dziesięciu minutach drugiej połowy. Tuż po przerwie Lechia wróciła na prowadzenie za sprawą samobójczego trafienia Antonio Milicia, a wynik ustalił zmierzający po koronę króla strzelców Tomas Bobcek.

ZOBACZ WIDEO: Nie zawahał się. Zobacz kapitalnego gola

Można było zastanawiać się, kto kogo zaskoczy. Lechia nie była faworytem, jadąc na boisko mistrza Polski, ale w zasadzie od pierwszego gwizdka ruszyła na Lecha i efekty mieliśmy błyskawicznie. Rajd Camilo Meny sfinalizował precyzyjnym strzałem zza pola karnego wspomniany Neugebauer.

Lech na początku wyglądał fatalnie. Nie radził sobie z pressingiem Lechii, mnożyły się straty na własnej połowie.

„Setkę” na 2:0 miał Tomasz Wójtowicz po indywidualnej akcji, ale strzelił prosto w Bartosza Mrozka. A jako iż futbol bywa brutalny, to w 27. minucie „Kolejorz” doprowadził do wyrównania – bramkę na raty zdobył Ali Gholizadeh.

Później jeszcze Mena obił poprzeczkę, było parę wejść w pole karne, gdy brakowało dokładnego ostatniego podania. Końcówka pierwszej połowy była już pod dyktando gospodarzy, doskonałą szansę miał Mikael Ishak, jednak koszmarnie skiksował i uderzył w środek bramki.

Wydawało się, że poznaniacy łapią wiatr w żagle, lecz po przerwie zostali totalnie wybici z rytmu. Nie pomógł samobój Milicia, który niefortunnie wybijał piłkę po dośrodkowaniu Meny. A gdy po kapitalnej kontrze na 1:3 trafił Bobcek, to było pozamiatane.

Lech starał się do samego końca, ale było to bicie głową w mur. Czy napiszemy, że Alex Paulsen był bohaterem Lechii i uwijał się jak w ukropie? Niekoniecznie. Miał 2-3 klasowe interwencje, ale zdecydowanie więcej do pracy miał Bartosz Mrozek.

Lech Poznań – Lechia Gdańsk 1:3 (1:1)
0:1 Tomasz Neugebauer 2′
1:1 Ali Gholizadeh 27′
1:2 Antonio Milić (s.) 47′
1:3 Tomas Bobcek 55′

Składy:

Lech: Bartosz Mrozek – Joel Pereira (63′ Robert Gumny), Mateusz Skrzypczak, Antonio Milić, Michał Gurgul – Ali Gholizadeh (85′ Joao Moutinho), Antoni Kozubal (85′ Gisli Thordarson), Filip Jagiełło (63′ Patrik Walemark), Pablo Rodriguez, Leo Bengtsson (63′ Luis Palma) – Mikael Ishak.

Lechia: Alex Douglas – Tomasz Wójtowicz, Bujar Pllana, Matej Rodin, Matus Vojtko – Camilo Mena (79′ Dawid Kurminowski), Iwan Żelizko, Tomasz Neugebauer, Kacper Sezonienko (76′ Bohdan Wjunnyk), Aleksandar Ćirković – Tomas Bobcek.

Żółte kartki: Palma (Lech) oraz Ćirković, Neugebauer (Lechia).

Sędzia: Karol Arys (Szczecin).