Inicjatywa referendalna dotycząca odwołania prezydenta Krakowa nabiera tempa szybciej, niż zakładali sami organizatorzy. Jak poinformował redakcję Krakowa dla Was Jan Hoffman, stojący na czele Obywatelskiego Komitetu Referendalnego oraz Przewodniczący Rady i Zarządu Dzielnicy I Stare Miasto, a także jeden ze współinicjatorów referendum – liczba zebranych podpisów przekroczyła już 20 tys. Co istotne, ten wynik osiągnięto w zaledwie cztery dni od startu zbiórki.

  • Ile podpisów zebrano w ciągu czterech dni?
  • Kiedy referendum mogłoby się odbyć?
  • Jakie są główne powody poparcia mieszkańców?
  • Kto stoi na czele Obywatelskiego Komitetu Referendalnego?

Jeszcze w piątek komitet informował o 16 tys. podpisów. Kolejne dni przyniosły jednak wyraźne przyspieszenie. Organizatorzy mówią wprost o rekordowym tempie i mobilizacji mieszkańców, która – ich zdaniem – ma charakter oddolny i ponadpartyjny.

Zainteresowanie widoczne jest nie tylko w punktach stacjonarnych, ale również w systemie odbioru kart przez kurierów bezpośrednio z domów mieszkańców. Wolontariusze relacjonują, że wiele osób samo zgłasza chęć pomocy przy zbieraniu podpisów oraz pyta o kolejne miejsca, gdzie można poprzeć wniosek.

Wśród powodów, które najczęściej mają wskazywać mieszkańcy, wymieniane są decyzje magistratu dotyczące wprowadzenia Strefy Czystego Transportu, podwyżek cen biletów komunikacji miejskiej oraz sytuacja finansowa miasta. Według organizatorów zadłużenie Krakowa w ostatnim okresie wzrosło o blisko 2 mld zł, co stało się jednym z istotnych tematów rozmów przy punktach zbiórki.

Komitet referendalny działa w określonych ramach prawnych. W ciągu 60 dni musi zebrać podpisy co najmniej 10 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców – w Krakowie to około 58 tys. 355 prawidłowo zweryfikowanych deklaracji. Przy obecnym tempie, sięgającym średnio kilku tysięcy podpisów dziennie, próg ten może zostać osiągnięty znacznie przed terminem upływającym 30 marca.

Jeśli dokumenty zostaną złożone i pozytywnie zweryfikowane w marcu, referendum mogłoby odbyć się w pierwszej połowie czerwca 2026 r. Wówczas kluczowa będzie frekwencja – aby wynik był wiążący, do urn musiałoby pójść około 160 tys. mieszkańców, czyli 3/5 liczby osób uczestniczących w wyborze prezydenta. O mechanizmie prawnym i możliwych scenariuszach w rozmowie z redakcją Krakowa dla Was szczegółowo mówi Jan Hoffman po ogłoszeniu złożenia dokumentów referendalnych w PKW.

Szybkie tempo zbiórki wywołało reakcję obecnych władz miasta. Prezydent Aleksander Miszalski publicznie pytał o źródła finansowania akcji, sugerując, że za organizacją stoją środowiska polityczne oraz znaczne środki finansowe. W odpowiedzi Łukasz Gibała, lider klubu Kraków dla Mieszkańców, przyznał, że jego środowisko wspiera zbiórkę organizacyjnie i finansowo, podkreślając jawność tych działań.

Zwolennicy referendum przekonują, że o powodzeniu akcji decydują przede wszystkim codzienne problemy mieszkańców, a nie polityczne spory. Spór o przyszłość miasta przeniósł się tym samym z sal obrad do przestrzeni publicznej i mediów społecznościowych, gdzie obie strony przedstawiają własną narrację dotyczącą sytuacji Krakowa.