Jak przekazał TOPR na Facebooku, snowboardzista, który planował zjazd z wierzchołka Rysów, stracił równowagę i runął w dół. O godzinie 9 o zdarzeniu powiadomił centralę TOPR turysta, który wchodził w tym czasie na szczyt i stał się świadkiem dramatycznych wydarzeń.

Reakcja ratowników była natychmiastowa, jednak góry postawiły twarde warunki. Z bazy w Morskim Oku natychmiast wyruszył ratownik dyżurny, a z centrali w Zakopanem wsparcie wysłała 14-osobowa grupa profesjonalistów.

  • Gdzie doszło do wypadku snowboardzisty?
  • Jakie technologie wykorzystano w akcji ratunkowej?
  • Jakie były warunki pogodowe w Tatrach?
  • Co zagrażało bezpieczeństwu turystów podczas akcji ratunkowej?

Mgła uziemiła śmigłowiec. Dron w akcji

Niestety, gęsty pułap chmur i bardzo ograniczona widoczność uniemożliwiły użycie śmigłowca Sokół. W Tatrach, gdzie każda minuta jest na wagę złota, ratownicy musieli szukać alternatywy. Postanowiono wykorzystać drona.

„Użyto drona, którym dostarczono poszkodowanemu pakiety grzewcze i śpiwór celem ochrony przed wychłodzeniem” – informuje TOPR.

Dzięki nowoczesnej technologii udało się zabezpieczyć snowboardzistę jeszcze przed dotarciem pieszych zespołów. Jak się okazało na miejscu, mężczyzna doznał poważnego urazu kończyny górnej. Ze względu na ukształtowanie terenu i stan rannego, konieczny był transport w specjalistycznych noszach SKED przy użyciu systemów linowych.

Pechowa awaria i ważny apel do turystów

Akcja nie obyła się bez dodatkowych komplikacji. Podczas kolejnego lotu wspierającego, dron uległ awarii i został uziemiony. To pokazuje, jak trudne i nieprzewidywalne warunki panują obecnie w najwyższych partiach Tatr.

Ratownicy TOPR wystosowali stanowczy apel do wszystkich turystów, którzy mogą znaleźć się w pobliżu działań ratunkowych:

„Przy okazji chcielibyśmy prosić wszystkich turystów o zachowanie szczególnej ostrożności i niezbliżanie się do miejsca przeprowadzania akcji ratunkowej. Przebywanie w pobliżu akcji ratunkowej może mieć poważne konsekwencje zarówno dla postronnych obserwatorów, jak i ratowników przeprowadzających akcje. Luźne kamienie, praca wirnika śmigłowca itp. mogą być niebezpieczne, zatem jeszcze raz prosimy o rozwagę i zachowanie ostrożności”.