Wiele informacji podawanych przez rosyjskie media lub przedstawicieli władzy to element propagandy. Takie doniesienia są częścią wojny informacyjnej prowadzonej przez Federację Rosyjską.
Wiceprzewodniczący rosyjskiej Rady Bezpieczeństwa ponownie zabrał głos ws. wojny w Ukrainie, kontynuując szerzenie propagandy, zgodnie z którą Rosja jest coraz bliżej zwycięstwa w rozpoczętym w lutym 2022 r. pełnoskalowym konflikcie.
Pytany przez rosyjskiego blogera wojennego z WarGonzo, kiedy to nastąpi, były prezydent Rosji odparł, że „wkrótce”. – Chciałbym, żeby to stało się jak najszybciej – dodał.
Miedwiediew snuje wizje ws. zwycięstwa w Ukrainie. „Wkrótce”
Jeden z bardziej konfrontacyjnie nastawionych do Zachodu współpracowników Władimira Putina, znany ze swoich absurdalnych teorii i wypowiedzi, w tym samym wywiadzie zaznaczył, że „równie ważne” co pokonanie Ukrainy, jest także pomyślenie, „co wydarzy się dalej”.
– W końcu celem zwycięstwa jest zapobieganie nowym konfliktom. To jest absolutnie oczywiste – zapewnił.
Nie zabrakło także kolejnych uszczypliwości pod adresem Europy, w której, według Miedwiediewa, władzę przejęła „banda niekompetentnych szaleńców”. Jak ponadto wskazał, Bruksela „próbując zirytować Rosję, szkodzi samej sobie”. Polityk podkreślił przy tym, że w poprzednich latach to Moskwa była zainteresowana rozwojem UE i współpracą z jej przywódcami.
„Bardzo się stara”. Kreml zwodzi Trumpa
W wywiadzie, który zostanie opublikowany w całości w poniedziałek 2 lutego, poruszono też wątek prezydenta USA Donalda Trumpa i jego poprzednika Joe Bidena. W opinii Miedwiediewa Biden nie miał chęci nawiązania kontaktów z Rosją i „nie wydaje się, by ciężko pracował”.
– Trump, to oczywiste, chce pozostać w historii jako twórca pokoju. I próbuje. Gdzieś mu się udaje, gdzie nie. Wciąż bardzo się stara – powiedział z kolei o obecnym amerykańskim przywódcy, którego Kreml od czasu Alaski zwodzi ws. rzekomej chęci zawarcia pokoju z Kijowem.