Para od trzech lat regularnie spędza zimę na Wyspach Kanaryjskich. Jak podkreślają, temat wynajmu mieszkań mieli „dobrze ogarnięty”. Tym razem postanowili jednak skorzystać z kontaktów prywatnych i Facebooka — z pominięciem popularnych platform takich jak Airbnb czy Booking.
„Ten żółto-pomarańczowy budynek w tle to blok, w którym miało być mieszkanie wynajęte na trzy miesiące. Okazało się po przyjeździe, że mieszkanie… nie istnieje” — relacjonuje Wika w nagraniu na TikToku.
Ogłoszenie wydawało się wiarygodne. Była rozmowa telefoniczna z rzekomą właścicielką, umowa najmu podpisana online, a nawet znajoma mieszkająca na wyspie, która spotkała się z kobietą pod wskazanym budynkiem. Tłumaczenie, że nie mogą wejść do środka z powodu obecnych lokatorów, nie wzbudziło wówczas podejrzeń.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jakie były doświadczenia pary na Kanarach?
Ile wynosiła kaucja, którą udało się odzyskać?
Gdzie parze doradzono szukać mieszkań?
Co para zmieniłaby w swoim podejściu do wynajmu mieszkań?
Jedna wiadomość i… cisza
Dwa dni przed przylotem wszystko było jeszcze potwierdzane. W dniu przyjazdu sytuacja zmieniła się w kilka sekund. „Dostaję wiadomość, że mieszkania nie ma, że oferta jest nieaktualna. Po chwili zostałam zablokowana. Pierwsze sekundy — szok” — mówi Wika.
Para była już w drodze na lotnisko. Na miejscu nie było dostępnych długoterminowych ofert noclegów, ani na Booking, ani na Airbnb. Zaczęła się nerwowa walka o jakiekolwiek lokum.
Zdesperowani, wrzucili zdjęcia rzekomej właścicielki na lokalne grupy facebookowe. Reakcja była natychmiastowa. „Odezwało się kilka osób, które napisały, że to znana lokalna oszustka” — relacjonują.
To prawdopodobnie dzięki temu udało się odzyskać wpłaconą wcześniej kaucję w wysokości 250 euro. Kobieta zwróciła pieniądze przelewem, a sprawa nie trafiła na policję. Stres jednak pozostał.
Przez kolejne dwa tygodnie Wika i Adrian tułali się między tymczasowymi mieszkaniami, zanim udało im się znaleźć coś na dłuższy okres.
„Nigdy więcej kaucji w ciemno”
Dziś nie mają wątpliwości — popełnili błąd, ufając umowie online i osobie poznanej jedynie zdalnie. „Już nigdy nie zapłacę kaucji przed tym, jak fizycznie wejdę do mieszkania, dostanę klucze i poznam właściciela” — podkreśla Wika.
Ich apel jest jednoznaczny: uważać na wynajem przez Facebooka, szczególnie gdy nie jest się jeszcze na miejscu. Nawet pozornie bezpieczne kroki — umowa, rozmowy telefoniczne czy lokalne kontakty — mogą nie wystarczyć.
„Jeśli szukacie mieszkania przez grupy, róbcie to tylko będąc już na miejscu. Idźcie, sprawdźcie, porozmawiajcie. I uważajcie na siebie” — ostrzegają.
Historia pary szybko odbiła się szerokim echem w sieci. Pod nagraniem pojawiły się komentarze osób, które przeżyły podobne sytuacje. Jak się okazuje, rajska wizja zimy na południu Europy może w jednej chwili zamienić się w bardzo kosztowną lekcję ostrożności.
Wasze doświadczenia
Podczas wakacji padliście ofiarą oszustwa? Czekam na wasze historie pod adresem: karolina.walczowska@redakcjaonet.pl