Według brytyjskiej gazety „Sunday Times” zabitych zostało od 16,5 tys. do 18 tys. osób, a kolejne 330 tys. do 360 tys. zostało rannych. W samej tylko klinice Noor w Teheranie odnotowanych zostało 7000 urazów oczu.
Organizacje praw człowieka, takie jak Human Rights Watch, mówią o celowych strzałach w głowę i oczy. W działaniach popleczników mułłów widać ogólnokrajowe brutalne wzorce.
Strzały w głowę, zwłaszcza w oczy: wiele ofiar zostaje celowo trafionych w twarz i oczy. Organizacje praw człowieka donoszą o licznych przypadkach utraty wzroku. Często używana jest również amunicja śrutowa. Teheran wysyła wszystkim jasną wiadomość: ci, którzy przeżyją, mają służyć jako odstraszający przykład.
Polowanie na rannych: nawet ranni nie są bezpieczni. Siły bezpieczeństwa zabierają demonstrantów ze szpitali, zabraniają lekarzom dokumentowania ran postrzałowych i, według relacji naocznych świadków, odmawiają udzielania pomocy, która ratuje życie.
Porwania: siły bezpieczeństwa zabierają demonstrantów w nocy z ich mieszkań, porywają ich na blokadach dróg lub w miejscu pracy. Krewni często przez wiele dni nie wiedzą nic o ich losie.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Tortury: w areszcie więźniowie są bici, torturowani prądem elektrycznym i przemocą seksualną. Grozi się im egzekucjami, odmawia się im pożywienia, wody i pomocy medycznej — aby wymusić zeznania i złamać opór.
Pogarda dla zmarłych: terror nie kończy się wraz ze śmiercią. Zwłoki są zatrzymywane, pogrzeby są nadzorowane lub uniemożliwiane. Rodziny muszą nawet płacić za zabitych bliskich. Według raportu brytyjskiego dziennika „The Sun” niektóre zwłoki są nawet spalane lub niszczone kwasem.
Blokada internetu: od 8 stycznia br. reżim prawie całkowicie odciął dostęp do Internetu. Filmy, zdjęcia i wołania o pomoc nie powinny dotrzeć do świata zewnętrznego — jednak niektóre z nich mimo wszystko przedostały się na zewnątrz.
Według oceny politologa dra Thomasa Jaegera reżim swoim brutalnym postępowaniem dąży do zrealizowania jasnego celu. — Zabójstwa i okaleczania obywateli mają działać odstraszająco — mówi. Ponieważ Islamska Republika nie jest już w stanie zaoferować swoim obywatelom żadnych perspektyw, jedynym sposobem na utrzymanie władzy pozostaje, jak tłumaczy Jaeger w rozmowie z dziennikiem „Bild”, „brutalne represje”.
Ultimatum dla Iranu
Sytuacja na Bliskim Wschodzie jest coraz bardziej napięta. Groźby USA wobec Iranu są bardzo realne. Amerykańskie okręty wojenne, myśliwce i systemy obrony przeciwrakietowej są w pełnej gotowości.
Chociaż prezydent Donald Trump publicznie stawia na porozumienie z Teheranem, to jednak za zamkniętymi drzwiami w Waszyngtonie rozważa się już konkretne działania wojskowe. Jeden ze scenariuszy zakłada wariant podobny do tego, który został zastosowany w Wenezueli. Amerykański przywódca ma łącznie trzy różne plany na stole.
Czy Stany Zjednoczone zaatakują Iran, czy jednak dojdzie do porozumienia? „Jeśli nie dojdzie do porozumienia — zobaczymy, co się wtedy stanie” — powiedział w piątek prezydent USA. Czy mułłowie otrzymali termin na zawarcie porozumienia, zanim dojdzie do konfliktu? „Och, oni wiedzą, to pewne” — opowiedział Trump na to pytanie dziennikarki. Nie podał jednak terminu.
Jak donosi amerykański dziennik „The New York Times”, Biały Dom rozważa obecnie trzy możliwe scenariusze ataku na reżim mułłów. Każdy z nich wiąże się z dużym ryzykiem odwetu. Tym bardziej że według amerykańskich śledczych w zeszłym roku spiskowcy z kręgów irańskiego reżimu omawiali plan zamachu na prezydenta USA.
Thomas Jaeger jest profesorem polityki międzynarodowej i polityki zagranicznej na Uniwersytecie w Kolonii. Jednym z głównych obszarów jego badań i działalności dydaktycznej jest analiza polityki zagranicznej Niemiec i Stanów Zjednoczonych.