— Miejsca w hotelach, 90 pokoi, udało się znaleźć dopiero w niedzielę rano, ok. godz. 9.00. Większość pasażerów stwierdziła jednak, że nie chce jechać do hotelu na zaledwie kilka godzin i woli zostać na lotnisku. Otrzymali oni odpowiednie świadczenia — przekazał w niedzielę rzecznik LOT-u Krzysztof Moczulski.

Przypomnijmy. Turyści skarżyli się, że biuro podróży Itaka i linie LOT przerzucały się odpowiedzialnością. Do tego, jak wynikało z relacji, obsługa lotniska groziła wyrzuceniem ich z hali odlotów. Tymczasem kończyły się nie tylko siły, ale i dokumenty, w nocy wielu osobom ubezpieczenia.

Zostali bez wsparcia

— Mamy obawy, że jak nas wyrzucą, nie będziemy mogli wrócić. Bez biletów, bez pomocy — mówił pan Piotr w rozmowie z „Super Expressem”. Pasażerowie skarżyli się, że biuro podróży nie zapewniło im żadnej formy wsparcia. Dla dzieci śpiących na podłodze obiecano vouchery na jedzenie — bez skutku. Hotele? Itaka proponuje noclegi za 75 euro, ale doba hotelowa zaczyna się od 14.00, a pasażerowie koczują od świtu.

„Wszystko pozamykane, nie ma gdzie kupić wody”

Wśród uwięzionych jest jest pani Joanna, która opisała całą sytuację w mediach społecznościowych.

— „Od ponad 12 godzin jesteśmy na lotnisku. Dwie godziny trzymali nas w środku gdzie było chyba ponad 40 stopni. Teraz utknęliśmy na hali odlotów. Bez wody i jedzenia. Wszystko jest zamknięte. Obsługa chce nas wyrzucić, a na zewnątrz leje” — pisała rozgoryczona kobieta.

Biuro podróży komentuje sytuację w Punta Cana

„Fakt” zwrócił się do biura podróży Itaka z prośbą o komentarz w sprawie sytuacji na lotnisku w Punta Cana. W odpowiedzi Itaka potwierdziła, że „z przyczyn technicznych samolot z Dominikany do Warszawy ma opóźnienie”. Jak zaznaczyła przedstawicielka biura, Ewa Maruszak z działu Media Relations, „zgodnie z obowiązującymi przepisami pasażerowie są pod opieką linii lotniczej”.

Firma podkreśla, że jest w kontakcie z klientami za pośrednictwem SMS-ów, a rezydenci starają się odpowiadać na wiadomości i telefony, choć — jak zaznaczono — „nie sposób jest odebrać wszystkich telefonów na raz i odpisać wszystkim”. Biuro przyznaje również, że możliwości zakwaterowania dla osób czekających na wylot są bardzo ograniczone, ponieważ wszystkie miejsca hotelowe zostały już zajęte przez nowo przybyłych turystów. Jak dodaje Itaka, zamknięcie strefy tranzytowej na noc ogranicza działania zarówno przewoźnika, jak i biura. Vouchery na posiłki mają zostać przekazane, gdy tylko uruchomiona zostanie strefa gastronomiczna lotniska.

LOT odpowiada na pytania „Faktu”

LOT potwierdził, że w samolocie rejsu LO6286 z Punta Cany do Warszawy doszło do usterki technicznej, której nie udało się usunąć na miejscu.

„Przepraszamy wszystkich pasażerów za powstałe niedogodności” — przekazały Polskie Linie Lotnicze w odpowiedzi na pytania „Faktu”.

LOT zapewniał, że prowadzi „intensywne działania operacyjne na miejscu, aby zapewnić pasażerom opiekę”, ale — jak przyznał — organizacja zakwaterowania jest utrudniona. W tym samym czasie swój rejs odwołała jeszcze jedna linia lotnicza, a dostępność hoteli w okolicy jest bardzo ograniczona. Pasażerowie mieli być informowani na bieżąco o dalszych decyzjach i możliwych świadczeniach.

Powrót pasażerów jest planowany na niedzielę, na godz. 16.00 czasu lokalnego (21.00 czasu polskiego). Czas lotu to blisko 10 godz.

(Źródło: Fakt, PAP)

/3

Joanna Głowacka-Sączek / Facebook, / 123RF

Polacy koczują na lotnisku w Punta Cana. „Nie mamy wody, wszystko zamknięte”.

/3

Joanna Głowacka-Sączek / Facebook, / 123RF

Pani Joanna relacjonuje sytuację z lotniska.