Prawdziwe dziennikarstwo. Niezależna redakcja. ZA DARMO.

  • Na zjeździe środowiska Grzegorza Brauna, gdzie bilety „mecenasowskie” kosztowały nawet 5 tys. zł, a wśród gadżetów królowały książki o „żydowskim lobby”, brylowali skazani prawomocnymi wyrokami patostreamerzy „Jaszczur” i „Ludwiczek”. Występowali w roli mentorów, ucząc sympatyków partii, jak zarabiać pieniądze w sieci, mimo cenzury i wykluczenia z debaty publicznej.
  • Podczas panelu demograficznego zaprezentowano wizję skrajnego patriarchatu. Góral Sebastian Pitoń postulował likwidację alimentów i powrót do modelu, w którym idealna partnerka to „słaba, młoda kobieta bez przebiegu”, a inny uczestnik domagał się zakazu rozwodów. Z kolei inny panelista przekonywał, że ból porodowy to „telewizyjna fikcja”, a rodzące kobiety są w rzeczywistości „zachwycone”.
  • W panelu dotyczącym bezpieczeństwa dr Leszek Sykulski nakreślił plan „strategii wielosektorowej”, zakładającej odwrócenie się od USA i UE na rzecz akcesji Polski do grupy BRICS Plus oraz Szanghajskiej Organizacji Współpracy. Paneliści straszyli, że Niemcy dążą do pozyskania broni jądrowej, a Polska powinna czym prędzej wyjść z Unii Europejskiej. Radosław Sikorski określany był jako „mąż Anne Applebaum”, a część polskich polityków miałaby być szantażowana przez zagraniczne służby po skandalach erotycznych.
  • Mimo że Grzegorz Braun oficjalnie ucina pytania o wybory w 2027 roku, atmosfera kongresu nie pozostawia złudzeń. Środowisko to szykuje się do szerokiego wejścia do przyszłego parlamentu. W kuluarach, z dala od kamer, trwają już przymiarki do list wyborczych. Kto chętny, kto nie – o tym zebrani mówili sobie wprost.

W podwarszawskim Łochowie (około 75 km od centrum stolicy) – w hotelu należącym do sieci Arche, do którego korporacje ze stolicy raz po raz wysyłają pracowników na firmowe integracje lub kadrowe szkolenia dla menadżerów, zawitał w sobotę Kings – Kongres Inicjatyw Narodowych, Gospodarczych i Społecznych. Pierwsza tak duża impreza Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna, dziś sondażowej trzeciej-czwartej siły w Polsce.

Narciarze narzekają. „Więcej stania, niż jeżdżenia”

Ni to partyjny kongres programowy, ni wydarzenie biznesowe (choć z pieniędzmi miało wiele wspólnego, ale o tym za chwilę). W tej opowieści ważne są nie tylko okoliczności i wygłaszane słowa. Ważne są przede wszystkim postaci. O zdecydowanej większości z nich będziemy słyszeć przez cały 2027 rok, aż do wyborów.

W oficjalnej agendzie przez cały dzień zaplanowane były panele o wolności słowa, wolności gospodarczej, demografii, sądownictwie, energetyce, samorządach, rolnictwie, armii i bezpieczeństwie, kulturze oraz medycynie. Polityczna i kongresowa klasyka.

Kongres środowisk skupionych wokół Grzegorza Brauna Kongres środowisk skupionych wokół Grzegorza Brauna © WP

Ceny biletów zaczynały się od 150 zł (dla studentów) i 300 zł za standardowe wejściówki. Pakiety premium wyceniono na 1,5 tys. zł (gwarantowały udział w kolacji z organizatorami) oraz 2,5 tys. zł (gwarantowały lepsze miejsce przy stole, choć wcześniej organizator przekonywał o możliwości jedzenia wspólnie z samym Braunem, co na ostatniej prostej wykreślono z oferty). Najdroższy pakiet – „Mecenas” – kosztował 5 tys. zł.

Wśród nich m.in. skompromitowany i skazany prawomocnym wyrokiem były senator Waldemar Bonkowski (za znęcanie się nad psem ze szczególnym okrucieństwem trafił na trzy miesiące do więzienia).

Wspomniane kilka tysięcy złotych gwarantowało stojący w sali baner ze zdjęciem, imieniem i nazwiskiem oraz hasłem „Wolny Polak”. W przypadku akurat Bonkowskiego wolność – jak wiemy – była nieco zachwiana w przeszłości.

Konfederacja i Braun zatopią PiS? Sondaż powinien zmartwić Kaczyńskiego

Konfederacja i Braun zatopią PiS? Sondaż powinien zmartwić Kaczyńskiego

Mecenasem był też Krzysztof Łopatowski – adwokat i wielokrotny obrońca Brauna. Kolejny na liście hojnych donatorów był też Cezary Sygocki – biorąc pod uwagę jego media społecznościowe, oficjalny fan Grzegorza Brauna, rolnik i sadownik. Na koniec wydarzenia specjalne podziękowania wyrażał również Grzegorz Braun wprost ze sceny, przy wiwatującej publiczności.

Do tego, nieopodal sal konferencyjnych, stały liczne stoiska z książkami i gadżetami. Z jednej strony takie pozycje jak „Chamy i Żydy”, „Żydowskie lobby polityczne w Polsce”, „Najnowsza spiskowa historia Polski”, z drugiej koszulki z podobizną Brauna, aż po leczniczy żeń-szeń, ożywiający pięć żywiołów. Wszystko po kilkadziesiąt złotych sztuka. Płatne gotówką – w imię finansowej wolności.

Kongres środowisk skupionych wokół Grzegorza Brauna Kongres środowisk skupionych wokół Grzegorza Brauna © WP

Otwarciem była wspólna modlitwa „Anioł Pański” oraz kolęda „Bóg się rodzi”. Obie rozpoczął i zaintonował Gniewomir Kuczyński-Rokosz, samozwańczy arystokrata (jak sam o sobie opowiada, tworzył katolickie media w Polsce, w tym Radio Maryja, współpracował z konserwatywnym Markiem Jurkiem).

Narracja oblężonej twierdzy

Gdy Grzegorz Braun zabiera głos na otwarcie, natychmiast buduje narrację oblężonej twierdzy. Ustawia zwolenników w roli ofiar systemu, który nie tylko ich stygmatyzuje, ale też celowo głodzi finansowo. Lider Korony przekonuje zgromadzonych, że etykieta radykałów – „faszystów” – to element zaplanowanej nagonki i kłamstwo.

– Zostaliśmy wszyscy, ja może częściej z imienia, ale także my, tutaj zebrani, zdefiniowani jako faszyści. Ni mniej, ni więcej – mówił ze sceny.

Dla Brauna to, co dzieje się na scenie politycznej, to nie demokratyczna debata, ale – jak sam to określa – „brutalna i bardzo nierówna walka”. Kluczowym elementem tej opowieści są pieniądze, a właściwie ich brak. – Nie korzystamy z dostępu do rozmaitych „paśników”, z których składa się aktualne państwo polskie – tłumaczył Braun, sugerując, że obecna Rzeczpospolita „nie realizuje polskiego interesu narodowego” ani nie szanuje „tysiącletniej tradycji”.

Wynajęli hotel Braunowi. Ujawnili, kto dostanie pieniądze

Wynajęli hotel Braunowi. Ujawnili, kto dostanie pieniądze

Braun podczas kongresu postanowił zresztą ostatecznie rozprawić się z łatką faszystów. Zadeklarował nawet specyficznie pojmowaną tolerancję, choć zrobił to w formie jawnego szyderstwa. Mówiąc o otwartości wobec „osób RTV”, wprost kpił ze skrótu LGBT.

Porządku podczas całego wydarzenia pilnowała grupa „BPG”, czyli grupa Bronimy Polskiej Granicy. Nieuzbrojona na miejscu, ale ochoczo ubierająca się w stroje przypominające wojskowe, organizacja paramilitarna. Założył ją zawodnik MMA Dariusz Sierhej – a jego ludzie towarzyszyli Braunowi wielokrotnie. Już w trakcie wydarzenia ślubowali z góralskimi ciupagami (z napisem „bronimy granicy”) na ramionach.

Do tego samego przewodniczącego na krok nie odstępowała osobista ochrona. Bo Braun niewiele występował. Przechadzał się pomiędzy panelami, robił zdjęcia. „Okręg 24. Zapraszamy do zdjęcia! Okręg 24. zapraszamy do zdjęcia!” – co jakiś czas rozbrzmiewał komunikat, zapraszający kolejnych i kolejnych sympatyków do zdjęć na tle kongresowego banneru. Tuż obok plakaty o „ukrainizacji Polski”, którą trzeba zatrzymać, „inwazji imigrantów” (zwieńczony płomieniami i zdjęciem czarnoskórej postaci) lub – luźniejszy – o „obronie zdrowia i życia” przed wiatrakami.

Były senator PiS z wyrokiem został mecenasem kongresu Brauna

Były senator PiS z wyrokiem został mecenasem kongresu Brauna

Ze scen rzeczywistość plakatowa wyglądała jednak inaczej. Było:

– o „lewactwie” (niemal każdy występujący panelista),

– o „żydokomunie” (to akurat Grzegorz Braun w pierwszych słowach),

– o „etnicznej podmianie narodu” (to Karolina Pikuła, bliska współpracowniczka Brauna, prowadząca panel o demografii i niegdyś kandydatka na prezydentkę Rzeszowa),

– o tym, że „kobieta powinna poddać się mężczyźnie”, ale Polki takie nie są, więc nie rodzą (to akurat Sebastian Pitoń, czyli działacz społeczny i góralski architekt, którego nie chciała Konfederacja Bosaka i Mentzena, ale chce Konfederacja Brauna),

Kongres środowisk skupionych wokół Grzegorza Brauna Kongres środowisk skupionych wokół Grzegorza Brauna © WP

– o tym, że „piekło ryczy” (znów Grzegorz Braun),

– o „państwie na I” (uczestnicy panelu o suwerenności i bezpieczeństwie geostrategicznym).

– ostatecznie o „odzyskaniu niepodległości” lub zamiennie „odzyskaniu Polski” lub „odzyskaniu suwerenności” (każdy)

oraz – najważniejsze – o wygrywaniu wyborów (znów każdy uczestnik).

Dla organizatorów to było wielkie liczenie. Najpierw sympatyków gotowych przejechać całą Polskę, by spotkać się z partyjnym liderem. Później przyszłych kandydatów do Sejmu i Senatu.

Grzegorz Braun na pytanie Wirtualnej Polski o tworzenie list nie chciał odpowiedzieć – rozmawiać chce wyłącznie na żywo, a temat wyborów w 2027 roku wcale partii nie interesuje. Kto żyje sondażami, ten przegrywa – przekonuje. Listy – będą tworzone w odpowiednim momencie.

To słowa samego Brauna. Kuluarowa rzeczywistość była inna.

Kongres środowisk skupionych wokół Grzegorza Brauna Kongres środowisk skupionych wokół Grzegorza Brauna © WP

Liczni sympatycy partii na korytarzach nie kryli się wcale w rozmowach o listach, planach wyborczych. Zaczepiani raz po raz przez prawicowych YouTuberów lub tych, którzy całe wydarzenie relacjonowali na żywo we własnych mediach, goście nie kryli się nawet z przyszłościowymi planami. – Moim rozmówcą był przyszły kandydat na posła, z pewnością poseł – wykrzykiwała jedna z relacjonujących w sieci wydarzenie. Gość nie zaprzeczył, potakiwał.

Prokuratura wzywa Brauna na przesłuchanie. Jest data

Prokuratura wzywa Brauna na przesłuchanie. Jest data

Wśród gości wydarzenia, niczym nieformalne maskotki imprezy, swobodnie przechadzali się Wojciech Olszański (znany jako „Jaszczur”) oraz Marcin Osadowski („Ludwiczek”).

Liderzy ruchu „Kamrackiego” czuli się na sali jak ryby w wodzie – chętnie pozowali do wspólnych zdjęć, rozdawali uśmiechy i udzielali wywiadów, roztaczając wokół siebie aurę celebrytów alternatywnego obiegu. W kuluarach, pomiędzy jednym uściskiem dłoni a drugim, duet ten wcielił się w rolę mentorów sukcesu, dzieląc się „know-how” na temat monetyzacji internetowej działalności. Opowiadali słuchaczom, jak budować zasięgi, omijać cenzurę i robić lukratywną karierę finansową na platformach społecznościowych czy YouTube, mimo bycia wyrzuconym z głównego nurtu debaty publicznej.

Kongres środowisk skupionych wokół Grzegorza Brauna Kongres środowisk skupionych wokół Grzegorza Brauna © WP

„Jaszczur” raz po raz wykrzykiwał teatralną „k…wę” w każdym kolejnym wątku. Najczęściej w kontekście zdrady i Unii Europejskiej lub zdrady Unii Europejskiej oraz zdrady Polski przez Polaków.

Olszański i Osadowski to czołowi polscy patostreamerzy, znani z agresywnego antysemityzmu, wulgarności i nawoływania do przemocy. Olszański wielokrotnie odsiadywał wyroki więzienia – m.in. za publiczne nawoływanie do mordowania przeciwników politycznych (słynne groźby pod adresem posłów w Bydgoszczy).

Organizatorom i sympatykom to nie przeszkadza. Mimo ciążących na nich prawomocnych wyroków i opinii ekstremistów, w tym środowisku wciąż witani są z otwartymi ramionami.

Sojusz PiS-u z Braunem? Kowalski zabiera głos

Sojusz PiS-u z Braunem? Kowalski zabiera głos

Polska Amiszów. Budowanie narodu obok systemu

Podczas panelu, który w założeniu miał dotyczyć kryzysu demograficznego i bezpieczeństwa, eksperci i sympatycy Konfederacji Korony Polskiej szeroko wyrażali swoje podejście do rodziny, dzietności, obcokrajowców.

Paneliści – w tym wspomniany już Sebastian Pitoń – przedstawili wizję Polski, w której prawa kobiet są ograniczane, rozwody zakazane, a obcokrajowcy traktowani jak ludzie drugiej kategorii.

Alimenty? Złe. Rozwody? Jeszcze gorsze. Kobieta? Powinna pilnować „niskiego przebiegu”.

– Co to jest w ogóle z tymi alimentami? Co to ma być? Zlikwidowałbym to. Mam trzech synów. Jak sobie wyobrażę, że się ożenię, a potem jakaś baba… i będą musieli płacić alimenty? – pytał podczas panelu o demografii Pitoń. – Prawo rozwodowe to jest promocja rozwiązłości. No trzeba to prawo rozwodowe znieść – mówił Mariusz Dzierżawski, przedstawiony przez organizatorów jako weteran ruchu konserwatywnego i antyaborcyjnego.

Zresztą, Pitoń miał wiele recept na problemy demograficzne, podczas panelu przedstawił jedną na kryzys i trudności w tworzeniu trwałych związków. Jego rozwiązaniem jest powrót do radykalnego patriarchatu, w którym rola kobiety sprowadzona jest do bycia uległą, a jej wartość mierzona jest „czystością” seksualną, porównaną wulgarnie do zużycia samochodu.

"Uczciwa prognoza". Bosak o koalicji, Braunie i naciskach dyplomatów

„Uczciwa prognoza”. Bosak o koalicji, Braunie i naciskach dyplomatów

– Kiedyś były takie zwyczaje, że kobieta, żeby wyjść za mąż, powinna być dziewicą (…). Gdybyśmy do tego wrócili, załatwilibyśmy problem. A z drugiej strony mężczyźni powinni być silnymi, pewnymi siebie, dobrze zarabiającymi facetami. Silny, tak silny, silny mężczyzna, pewny siebie i skromna, słaba, młoda kobieta bez przebiegu – mówił.

Dr Radomir Nowakowski (lekarz medycyny rodzinnej, który praktykował w Wielkiej Brytanii, autor książki pod tytułem „Depopulacja. Polska i świat w obliczu katastrofy demograficznej”) podważył doświadczenia milionów kobiet, twierdząc, że ból porodowy to fikcja wykreowana wyłącznie przez telewizję, a kobiety na porodówkach tak naprawdę nie krzyczą, lecz są „zachwycone”. I gdyby nie telewizyjna fikcja – jak sugeruje wprost panelista – porodów byłoby więcej.

– Żadna z tych kobiet nie wyła, nie skamlała. (…) W każdym filmie kobieta, która rodzi (…) wygląda jakby miała umrzeć. (…) Te, które oglądałem na porodówce (…) nie wrzeszczały. (…) To jest coś tak miłego, tak pięknego – mówił o swoich doświadczeniach.

– Ja nie twierdzę, że one nie cierpią, ale te, które oglądałem na porodówce może troszkę się krzywiły, ale nie wrzeszczały i tylko jak się urodziło dziecko, to widziałem zachwyt w oczach – wyjaśniał.

Morawiecki pomagał Braunowi. Były premier ma teraz "podejrzenia"

Morawiecki pomagał Braunowi. Były premier ma teraz „podejrzenia”

Wątek „podmianki etnicznej” przewijał się przez całe spotkanie, a rozpoczęła go już prowadząca Karolina Pikuła. Paneliści proponowali na przykład wprowadzenie oficjalnej dyskryminacji prawnej dla cudzoziemców oraz drakońskie kary finansowe dla polskich przedsiębiorców, którzy odważą się zatrudnić Ukraińców.

– Ktoś, kto nie jest obywatelem Polski, powinien być osobą (innej – red.) kategorii – rzucił jeden z panelistów. – Krótko mówiąc, obywatel Polski w Polsce ma wszystkie prawa – tłumaczył dalej.

– Wprowadziłbym podatek solidarnościowy. Że ktoś, kto zatrudnia Ukraińca, płaci na przykład podwójny albo potrójny ZUS – dorzucał kolejny wypowiadający się. Po co? – Te pieniądze przeznaczone byłyby dla starszych Ukraińców na Ukrainę – mówił.

Obecny na sali socjolog Paweł Klimczewski (współautor książki „Fałszywa pandemia”) przedstawił teorię, według której niska dzietność w Polsce jest zjawiskiem pozytywnym, ponieważ prowadzi do biologicznego wymarcia osób o poglądach lewicowych i liberalnych, podczas gdy rozmnaża się „drugi naród” – konserwatywny, czyli – jego zdaniem – oczywiście lepszy.

– Na każde urodzone dziecko znika z naszej populacji trzech ludzi ukształtowanych przez mentalność komunistyczną, powojenną, socjalistyczną. My jesteśmy tymi Amiszami. Mamy sobie zbudować Polskę na swój sposób, nie patrząc na nich – opowiadał.

"Boję się". Jaki uderza w Konfederację i Brauna

„Boję się”. Jaki uderza w Konfederację i Brauna

– Bardzo zachęcam i popieram wszystkich lewicowców, żeby realizowali swoje idee. Czynnie skaczę sobie po profilach lewicowych i jeżeli ktoś ma dylemat w wieku lat 30, czy urodzić dziecko czy mieć psa, to mówię od razu: żadnych dzieci. To szaleństwo (lewicowe – red.) rozpływa się w historii – mówił.

Powracającym motywem była fascynacja społecznością Amiszów. Byli oni przedstawiani jako wzór sukcesu demograficznego i niezależności od „zepsutego” systemu. „Prawdziwi Polacy” powinni stać się takimi „polskimi Amiszami”, czyli izolowaną, silną tożsamościowo grupą, która przetrwa upadek cywilizacji zachodniej. A jak zachodniej, to oczywiście lewicowej.

Gdyby tylko uczestnicy wiedzieli, że w przyhotelowej zagrodzie dla dzieci oprócz kóz (z wyglądu – polskich), stały jeszcze szkockie krowy.

„Albo Polexit, albo superpaństwo”

Podczas panelu poświęconego bezpieczeństwu, dr Leszek Sykulski oraz inni rozmówcy przedstawili wizję radykalnego przebudowania polskiej polityki zagranicznej. Główną tezą jest „strategia wielosektorowa”, która w praktyce oznacza odejście od ścisłego sojuszu z USA i UE na rzecz zbliżenia z Rosją, Chinami i państwami tzw. Globalnego Południa.

Rymanowski na plakacie z Braunem. Dziennikarz wyjaśnia

Rymanowski na plakacie z Braunem. Dziennikarz wyjaśnia

Paneliści stawiali sprawę jasno – Unia Europejska dąży do federalizacji, która zniszczy resztki polskiej suwerenności. Alternatywą ma być nie tylko wyjście z UE, ale formalne dołączenie do struktur zdominowanych przez Chiny i Rosję.

– W moim głębokim przekonaniu federalizacja Unii Europejskiej dzisiaj jest tak głęboka, że albo Polexit, albo superpaństwo europejskie i rozpłynięcie się naszej suwerenności […]. Polska powinna złożyć akces do grupy BRICS Plus i do Szanghajskiej Organizacji Współpracy – mówił dr Leszek Sykulski.

Sykulski to politolog, który w ostatnich latach wyrósł na czołowego ideologa środowisk antyzachodnich w Polsce, inicjując m.in. akcję „Stop ukrainizacji Polski”. W swoich wystąpieniach prezentuje narrację wprost zbieżną z propagandą Kremla, choć sam temu zaprzecza, postulując porzucenie sojuszu z USA na rzecz „normalizacji” stosunków z Rosją i Białorusią.

Kongres środowisk skupionych wokół Grzegorza Brauna Kongres środowisk skupionych wokół Grzegorza Brauna © WP

Zresztą, postulat normalizacji stosunków z Rosją i Białorusią jest przedstawiany jako konieczność życiowa. Pojawiał się on m.in. w propozycji, by Polska nawiązała relacje dyplomatyczne – aby znać odpowiedź na pytanie, czego od nas w ogóle oczekuje Kreml.

BRICS Plus to blok gospodarczo-polityczny zrzeszający największe państwa nienależące do Zachodu (pierwotnie Brazylia, Rosja, Indie, Chiny, RPA), który od 2024 roku został poszerzony m.in. o Iran, Egipt, Etiopię i Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Szanghajska Organizacja Współpracy (SOW) Jest to eurazjatycki sojusz polityczno-militarny i gospodarczy pod przewodnictwem Chin i Rosji, łączący także m.in. Indie, Pakistan, Iran, Białoruś oraz państwa Azji Centralnej (np. Kazachstan).

W narracji panelistów Niemcy nie są sojusznikiem z NATO, ale egzystencjalnym zagrożeniem, które dąży do budowy „superpaństwa” i zbroi się nuklearnie, by zdominować Polskę w sojuszu z Ukrainą.

W oparach teorii spiskowych nie zabrakło również bezpośrednich ataków na obecny rząd i insynuacji dotyczących „haków” trzymanych przez obce wywiady.

Radosław Sikorski, szef polskiej dyplomacji, w narracji panelistów funkcjonował nie jako minister, lecz lekceważąco jako „mąż Anne Applebaum”, co miało sugerować jego niesamodzielność i podległość wobec obcych interesów.

Dr Leszek Sykulski podczas panelu wprost stwierdził, że proukraińska postawa polskich elit nie wynika z racji stanu, ale z szantażu. Według jego (wyłącznie jego – red.) sensacyjnych doniesień, czołowi politycy mieli zostać nagrani w podkarpackich domach publicznych z nieletnimi Ukrainkami, a te „kompromaty” znajdują się rzekomo w rękach wschodnich służb, sterujących w ten sposób polską polityką z tylnego siedzenia.

W panelu nie brał udziału Grzegorz Braun, ale przysłuchiwał się mu z publiczności.

Na koniec wydarzenia lider Korony przestrzegał zebranych, by w swoim zapale reformatorskim „nie wylali dziecka z kąpielą”. Jako dowód przywołał Konstytucję 3 Maja („operacja się udała, pacjent zmarł”) oraz czasy Księstwa Warszawskiego, w których to „oświeceni masoni” i Napoleon wprowadzali prawo rozwodowe. W tej narracji obrońcą „praw boskich i naturalnych” okazał się car Mikołaj I („Cesarz Moskwa”), który upominał się o porządek, podczas gdy Polacy zajmowali się rozwodami.

– Jesteśmy pełni życzliwości, miłości – rzucił na koniec.

To właśnie z taką specyficzną definicją miłości i wolności ludzie Grzegorza Brauna zamierzają walczyć o pełnię władzy w 2027 roku.

Mateusz Ratajczak, redaktor naczelny Wiadomości Wirtualnej Polski