Od dłuższego czasu sytuacja na linii ministerstwo sportu – Polski Komitet Olimpijski jest bardzo napięta. Mimo to w czwartek doszło do spotkania Jakuba Rutnickiego (szefa resortu) z Radosławem Piesiewiczem (szefem komitetu). Odbyło się ono w ministerstwie, a uczestniczył w nim także Adam Małysz (szef PZN). Celem spotkania było załagodzenie sporu PZN z PKOl wokół nominacji olimpijskich.

Dzień później w Centrum Olimpijskim w Warszawie odbyła się uroczysta ceremonia wręczenia nominacji na nadchodzące zimowe igrzyska olimpijskie we Włoszech. Na wydarzenie przybył m.in. prezydent Karol Nawrocki, a także Piesiewicz i Rutnicki. Szef PKOl twierdzi, że po ślubowaniu chciał zaprosić na spotkanie ministra sportu, ale ten szybko wyszedł.

ZOBACZ WIDEO: Czy wrócimy z Włoch z medalem? Kampania WP.PL #DZIEJESIEWPOLSCE

– W piątek pan minister przyjął moje zaproszenie, by wziąć udział w ślubowaniu, ale niestety oddalił się bardzo szybko, nie czekając na zakończenie ceremonii. Żałuję, bo myślałem, że będzie szansa porozmawiania – powiedział w sobotę Radosław Piesiewicz w rozmowie z RMF FM.

Na odpowiedź ministra Rutnickiego nie trzeba było długo czekać. W sobotnie popołudnie na swoim koncie na platformie X zamieścił on wpis, w którym wyznał, że flaga Polski jest dla niego najważniejsza i „nawet podłe insynuacje Radosława Piesiewicza, który wykorzystuje to do ohydnych gierek politycznych tego nie zmienią” (cały wpis można przeczytać niżej).

„Każda taka próba będzie wiązała się z podjęciem stanowczych kroków prawnych” – dodał minister sportu w drugim wpisie.

Warto również przypomnieć, że minister Rutnicki nie otrzymał akredytacji na zimowe igrzyska olimpijskie w Mediolanie, które startują już w piątek 6 lutego. W rozmowie z RMF FM Radosław Piesiewicz odniósł się do tej sytuacji.

– Żeby się znaleźć w delegacji i być częścią drużyny, która jedzie na igrzyska, trzeba się spotkać, rozmawiać – przyznał prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego.