Choć nagrody Grammy kojarzą się przede wszystkim z prestiżem i uznaniem dla wybitnych osiągnięć muzycznych, sama gala to również widowisko, które przyciąga uwagę nie tylko melomanów, ale i pasjonatów mody. Statuetka gramofonu stała się symbolem sukcesu, a czerwony dywan — miejscem, gdzie artyści mogą wyrazić siebie poprzez modę. Dla wielu to równie ważna scena, co muzyczna estrady.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jakie były najważniejsze stylizacje na Grammy 2026?
Co powiedziała Dorota Wolff o stylizacji Keshy?
Jak oceniła Dorota Wolff kreację Lady Gagi?
Jaką stylizację zaprezentowała Billie Eilish na Grammy 2026?
Grammy 2026: pióra na tak i na nie
Jak zauważa Dorota Wolff, dwie gwiazdy postanowiły na dominację piór w projektach swoich stylizacji. Jednak jedna z nich — Kesha — poniosła przy tym klęskę.
Kesha wyglądała jak „wielki biały ptak”
— wyraziła ekspertka, jednak wcale nie miała na myśli komplementu. — Ta stylizacja kompletnie deformuje sylwetkę. Ogromna, pióropuszowa góra działa jak ciężka, pozioma belka, odcina ramiona i optycznie skraca górną część ciała, nadając figurze masywny, niemal kwadratowy kształt. Brakuje tu jakiejkolwiek linii pionu, objętość kumuluje się dokładnie tam, gdzie powinna być najbardziej kontrolowana. Dół sukni, choć długi i teoretycznie wysmuklający, nie równoważy ciężaru góry, a wręcz potęguje efekt przytłoczenia. Pióra poprowadzone na całej długości sprawiają, że sylwetka traci definicję, nie ma talii, nie ma rytmu, nie ma „oddechu” — komentuje Dorota Wolff. — Tutaj suknia, zamiast pracować na rzecz Keshi, całkowicie ją dominuje i skutecznie chowa. Czerwony dywan to nie miejsce na walkę sylwetki z konstrukcją. Tu konstrukcja wygrała — stwierdza Dorota Wolff.
KeshaPAP/EPA/JILL CONNELLY
W zupełnie inną stronę poszła Lady Gaga, która zebrała od specjalistki pochwały.
To spektakularny performance w jej najbardziej dramatycznym wydaniu
— ocenia Dorota Wolff. Czarna suknia z piór, o rzeźbiarskiej formie i dopasowanym gorsecie, przywodzi na myśl czarnego łabędzia. — Dopasowany gorset podkreśla sylwetkę, a dół sukni stopniowo rozszerza się ku ziemi, przechodząc w długi, imponujący tren sunący po czerwonym dywanie. Pióra nie są tu romantyczne, raczej surowe, ostre w wyrazie, budujące efekt haute couture na granicy performance’u. (…) To look, który nie próbuje się podobać. Jest manifestem: o modzie jako sztuce, o kontroli wizerunku i o tym, że czerwony dywan może być sceną równie mocną, jak estradowe światła — dodaje ekspertka.
Lady GagaPAP/EPA/JILL CONNELLY
Sombr: androgyniczna gra z konwencją
Wśród pozytywnie ocenionych znalazł się również Sombr, który postawił na styl balansujący między glam rockiem a haute couture. Metaliczny, cekinowy garnitur, koronkowy top i subtelnie wyeksponowany pępek budują androgyniczną sylwetkę, podkreśloną smukłymi spodniami i rockowymi butami. — Miękkość koronki kontrastuje z linią garnituru i podkreśla androgyniczny charakter stylizacji. Sylwetka jest smukła, lekko wydłużona, w czym pomagają spodnie o wąskiej linii i szpiczaste buty, dodające całości rockowej drapieżności. Włosy naturalne, lekko potargane loki łamią perfekcję stylizacji i nadają jej nonszalancji. No i te kości policzkowe — komentuje Dorota Wolff.
SombrPAP/EPA/JILL CONNELLY
Heidi Klum: bez zachwytu
Zdecydowanie mniej entuzjazmu wzbudziła kreacja Heidi Klum. Beżowa, lateksowa sukienka, która wygląda niczym druga skóra, podkreśliła każdy fragment sylwetki modelki.
— Technicznie konstrukcja jest bezbłędna, jednak sprawia, że kreacja balansuje na granicy dyskomfortu. Zero lekkości i maksimum kontroli. Heidi Klum potrafi nosić takie projekty i broni je postawą, ale jest to kreacja, która na kimkolwiek innym byłaby natychmiastową wpadką — ocenia ekspertka.
Heidi KlumPAP/EPA/JILL CONNELLY
Billie Eilish: siostra Harry’ego Pottera
Najbardziej nietypową stylizację zaprezentowała Billie Eilish. Czarny, formalny strój z białymi akcentami przypominał szkolny mundurek, celowo pozbawiony kokieterii.
— To stylizacja oparta na świadomej anty-modzie i konsekwentnym dystansie wobec red-carpetowych oczekiwań. (…) Billie Eilish ponownie wybiera pomysł na siebie. Wszystko zapięte na ostatni guzik i niestety czuć przebranie, bo oglądając stylizację, można zadać pytanie: gdzie jest Hary Potter? — podsumowuje Dorota Wolff.
Billie EilishPAP/EPA/JILL CONNELLY
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. W serwisie Plejada.pl każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach show-biznesowych. Bądź na bieżąco! Obserwuj Plejadę w Wiadomościach Google. Odwiedź nas także na Facebooku, Instagramie, YouTubie oraz TikToku.
Chcesz podzielić się ciekawym newsem lub zaproponować temat? Skontaktuj się z nami, pisząc maila na adres: plejada@redakcjaonet.pl.