FC Porto ma za sobą fatalną pierwszą połowę w meczu z Casa Pia. Podsumował ją samobój Thiago Silvy.
Porto było zdecydowanym faworytem poniedziałkowego meczu. „Smoki” w tym sezonie grają rewelacyjnie. W portugalskiej ekstraklasie zdobyły 55 punktów na 57 możliwych.
Dalsza część tekstu pod wideo
Kolejne trzy miały dopisać po meczu z Casa Pia, czyli drużyną z końcówki tabeli. Pierwsza połowa była jednak kompletnie nieudana dla faworyta. Casa Pia prowadziła już od 12. minuty, gdy gola strzelił Gaizka Larrazabal.
W dodatku tuż przed przerwą piłkę do własnej bramki skierował Thiago Silva. Brazylijczyk niefortunnie interweniował po dośrodkowaniu z rzutu wolnego.
Brazylijczyk, który trafił do Porto w styczniu, zagrał na środku obrony z Janem Bednarkiem. Jakub Kiwior i Oskar Pietuszewski zaczęli mecz wśród rezerwowych.