Piłkarze FC Porto wciąż nie mają sobie równych w rozgrywkach Primeira Liga i po 19. kolejkach wciąż pozostają niepokonani. Zespół, w którym występuje polskie trio kolejnych ligowych punktów szukał w poniedziałkowy wieczór w starciu z Casa Pia, która otwiera strefę spadkową.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jakie były okoliczności porażki FC Porto?
Kto z piłkarzy FC Porto grał od pierwszej minuty?
Kiedy miała miejsce czerwona kartka w meczu FC Porto?
Ile punktów przewagi ma FC Porto po 20. kolejkach?
Tym razem od pierwszej minuty na murawie oglądaliśmy tylko Jana Bednarka. Francesco Farioli postanowił szafować siłami Jakuba Kiwiora (pierwszy raz w lidze zasiadł na ławce rezerwowych), a na debiut w wyjściowym składzie Smoków musi jeszcze poczekać Oskar Pietuszewski.
Sensacyjny początek meczu FC Porto. To rzadko się zdarza
Piłkarze Porto ruszyli do ataków od pierwszego gwizdka arbitra, ale to sensacyjnie w 12. minucie jeden z najsłabszych zespołów portugalskiej elity objął prowadzenie. Po centrze w pole bramkowe niemal do pustej bramki piłkę skierował Gaizka Larrazabal i w Lizbonie zapachniało sensacją. To był piąty stracony gol przez lidera Primeira Ligi w tym sezonie i trzeba przyznać, że mocno wybił Smoki z rytmu.
W 35. minucie wreszcie błysnął Gabri Veiga, który wpadł w pole karne i mocno uderzył, ale wprost w golkipera gospodarzy. Chwilę później nieznacznie spoza pola karnego pomylił się natomiast Alan Varela.
A w 45. minucie sytuacja ekipy z Porto stała się jeszcze trudniejsza. Po wrzutce z rzutu wolnego niefortunnie piłkę do własnej bramki skierował Thiago Silva, a Francesco Farioli nie dowierzał w to, co się dzieje.
A tuż po wznowieniu gry piłkarze FC Porto ruszyli do odrabiania strat. Już w 46. minucie do siatki Casa Pii trafił Pablo Rosario, choć gospodarze ruszyli z sugestywnymi pretensjami do arbitra. 29-latek mógł przekroczyć przepisy przy walce o piłkę z jednym z rywali, ale gwizdek arbitra milczał.
Fatalne sceny w meczu Porto. Od razu zalał się krwią
W 70. minucie Farioli rzucił wszystkie siły do defensywy, a po raz trzeci w meczu ligowym szansę dostał Pietuszewski. Polak od początku był aktywny (rozpoczął od dwóch fauli) i próbował rozruszać ofensywę Porto, ale w 79. minucie sytuacja ekipy z Porto stała się bardzo trudna.
Katastrofalnie zachował się bowiem William Gomes, który bezpardonowo zaatakował w głowę Davida Sousę i został wyrzucony z boiska z czerwoną kartką. Obrońca Casa Pii zalał się krwią. Takich scen zdecydowanie nie chcemy oglądać. A wykluczenie skrzydłowego otwiera spore szansę przed Pietuszewskim w kontekście miejsca w wyjściowym składzie na szlagierowe starcie ze Sportingiem Lizbona.
I trzeba przyznać, że Francesco Farioli ma o czym myśleć przed hitowym spotkaniem, które może zdecydować o dalszych losach walki o mistrzowski tytuł. Po 20 kolejkach FC Porto ma cztery oczka przewagi.