Po fatalnej pierwszej części sezonu Legia Warszawa rozpoczęła rundę wiosenną Ekstraklasy od domowego starcia z Koroną Kielce. Nadzieje na nowe otwarcie z Markiem Papszunem na ławce trenerskiej były ogromne. Tymczasem skończyło się wielkim rozczarowaniem.
To zespół Jacka Zielińskiego wygrał 2:1 po dwóch golach wracającego na polskie podwórko Mariusza Stępińskiego. Legia poniosła kolejną porażkę, nadal znajduje się w strefie spadkowej, dokładnie na przedostatnim miejscu. Jeśli Termalica Nieciecza w poniedziałek nie przegra z Cracovią, stołeczny klub spadnie na samo dno.
Szymon Rojek: Drabinka Ligi Konferencji jest bardzo niesymetrycznaPolsat Sport
Borek usłyszał, co powiedział Papszun. Bolesna kontra. „Nie lubię takich tekstów”
Wracając do starcia z Koroną, kolejny raz w tej kampanii nie popisał się Mileta Rajović. Duńczyk ściągnięty latem za trzy miliony euro zmarnował rzut karny i dobitkę. Na ten moment po osiemnastu meczach w Ekstraklasie ma na koncie zaledwie trzy trafienia.
– Było widać, że Mileta bardzo się starał, dobrze grał, ale nie wykorzystał rzutu karnego – to boli mnie najbardziej. Nie chodzi tylko o wynik, który jest najważniejszy, ale z perspektywy jego pracy, jaką wykonał w okresie przygotowawczym, po ludzku mi go żal – mówił po ostatnim gwizdku Papszun nt. swojego napastnika.
Zupełnie inną optykę w programie „Moc Futbolu” przedstawił Mateusz Borek.
To, co na razie Rajović pokazuje jako piłkarz Legii mimo tych kilku bramek to jest kompromitacja. To jest kompromitacja na tle pieniędzy wydanych na tego zawodnika. To miał być gość, który wniesie nową jakość, będzie królem pola karnego i strzeli 20-pare bramek
Następnie Borek odniósł się do słów trenera, który bronił duńskiego piłkarza. – Tak jak uwielbiam, szanuję pracę Marka Papszuna, to nie lubię takich publicystycznych tekstów: „Jest mi go po ludzku żal”. Bo to nie jest dobre miejsce, żeby się uzewnętrzniać i mówić, czy jest ci go żal, czy nie jest ci go żal – dodawał. W kolejnych wypowiedziach dziennikarz zaznaczał, że szkoleniowiec wyznaczył Rajovicia do wykonywania „jedenastki”, ponieważ z gry 26-latek po prostu nie może się przełamać.
– To jest największa szansa, żeby on (Rajović – red.) w ogóle trafił. Jest problem ze wszystkim: z graniem, utrzymaniem, problem ze zdobyciem bramki. Nawet w najprostszych sytuacjach – kontynuował.
Potem znów wrócił wątek Papszuna i jego sztabu. – Co oni zrobili zimą? Ja słyszałem, że odpada jeden, drugi, trzeci, czwarty piłkarz, bo się nie nadaje, a ci, którzy zostają – ja otrzymywałem takie przekazy – absolutnie mi wystarczą, żeby rozegrać te 16 meczów, bo nie gramy w europejskich pucharach i Pucharze Polski (…) Czy wy widzieliście jakąś nową energię, nową jakość, kilka pieczątek postawionych przez ten sztab na Legii Warszawa z Koroną Kielce? – pyta Mateusz Borek, krytykując pracę kilkunastoosobowego zespołu Marka Papszuna. – Czas zejść na ziemię. To jest dzisiaj totalnie przeciętna drużyna, która moim zdaniem przez tę przerwę kompletnie nie zmieniła swojej dyspozycji. Ja przecierałem oczy ze zdumienia, widząc tak grającą Legię, niezależnie od tej murawy – podsumował.
- Świątek rozpętała burzę w Melbourne. Końca nie widać. Jest kolejna reakcja
- Huczy o przewrocie ws. Żyły. Wypalił o nagłej zmianie w składzie na igrzyska

Mateusz Borek Piętka Mieszko AKPA

Marek PapszunMichal Dubiel/REPORTEREast News

Kibice Legii WarszawaBeata ZawadzkaEast News
Eksperci o szansach medalowych Polaków w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo. WIDEOPolsat SportPolsat Sport
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
