Legia Warszawa być może zakończy już poszukiwania nowego napastnika. Wcześniej niż zakładano z rehabilitacją uporał się Jean-Pierre Nsame. „Wraz z końcem stycznia zakończyliśmy proces leczenia i rehabilitacji” – czytamy na profilu MIRAI Clinic.

Na Kameruńczyku już niemalże wszyscy stawiali krzyżyk. Po nieudanych początkach w Legii niewielu wierzyło, że jest jeszcze w stanie wrócić do formy, którą przed laty prezentował na szwajcarskich boiskach.

Niespodziewanie 32-latek na starcie nowej kampanii stał się największą gwiazdą „Wojskowych”, notując sześć bramek w dwunastu spotkaniach. 

Niestety, Nsame dotknął ogromny pech. Na początku września doznał on bardzo poważnej kontuzji. Badania wykazały u niego zerwanie ścięgna Achillesa. To mogło oznaczać dla niego nie tylko koniec sezonu, ale i przygody przy Łazienkowskiej.

Popularne

Doświadczony snajper się nie poddał. Od startu rehabilitacji chwalono go za podejście i wolę do ciężkiej pracy. To plus współpraca z odpowiednimi specjalistami się opłaciła.

Klinika MIRAI poinformowała o zakończeniu procesu leczenia Nsame. 

„Wraz z końcem stycznia zakończyliśmy proces leczenia i rehabilitacji Jeana-Pierre’a Nsame, zawodnika klubu piłkarskiego Legia Warszawa. We wrześniu piłkarz doznał poważnej kontuzji – zerwania ścięgna Achillesa.

[…] Dzięki kompleksowemu leczeniu, indywidualnie dobranej rehabilitacji i ogromnej determinacji zawodnika, powrót do sprawności zajął zaledwie 5 miesięcy – to znakomity wynik, biorąc pod uwagę, że standardowo taki proces trwa 7-8 miesięcy.

Gratulujemy Jean – Pierre’ owi wytrwałości i życzymy powodzenia na boisku! 🙌 Cieszymy się, że mogliśmy być częścią tej drogi” – czytamy w publikacji. 

Legia nie radziła sobie najlepiej bez 32-latka. Obecnie zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli. Po rozczarowujących występach Milety Rajovicia rozpoczęła poszukiwania kolejnej „dziewiątki”. Te jednak nie przebiegały najlepiej.

– Czy pojawiają się nowe opcje? Na ten moment ciężko mi powiedzieć. Dział skautingu i pion sportowy działają, natomiast to musi być też decyzja zarządzających odnośnie kwestii finansowych. Na dziś tematu nie ma, ale zobaczymy, co przyniosą kolejne dni – wspomniał Marek Papszun.