Zima od dwóch tygodni daje się we znaki nad Morzem Japońskim. Służby ds. zarządzania kryzysowego informują o co najmniej 30 ofiarach śmiertelnych i setkach poszkodowanych. Jak podaje PAP, w wielu miejscach śnieg przekracza historyczne poziomy, co utrudnia dojazd służbom i wydłuża akcje ratunkowe.

Najtragiczniejsza sytuacja panuje obecnie w prefekturze Niigata, gdzie od 20 stycznia zmarło 12 osób. W sąsiedniej Akicie odnotowano sześć ofiar, a w Aomori cztery. Służby raportują o 324 rannych, z czego 109 osób ma poważne obrażenia. Lokalne media opisują liczne wypadki podczas odśnieżania dachów i podjazdów.

Białystok reaguje na ekstremalne mrozy. MSWiA apeluje

Japońska Agencja Meteorologiczna wskazuje, że w miejscowości Sumon (Niigata) pokrywa śnieżna sięgnęła 333 cm. W mieście Aomori grubość śniegu przekroczyła 1,8 m, to najwyższy poziom od 40 lat i ponad dwukrotność sezonowej normy. Władze prefektury Aomori zwróciły się o pomoc Służb Samoobrony w usuwaniu zwałów śniegu, które paraliżują ulice i dojazdy do osiedli.

Ekstremalne opady potwierdza także publiczny nadawca NHK. Według jego zestawień w Joetsu oraz Kazuno śniegu leży nawet trzykrotnie więcej niż zwykle o tej porze roku. To utrudnia pracę pługów i powoduje przerwy w dostawach usług lokalnych. Mnożą się zgłoszenia o zablokowanych drogach i odciętych osiedlach.

We wtorek zimowy układ ciśnienia na krótko osłabł, lecz synoptycy prognozują jego ponowne wzmocnienie między sobotą a poniedziałkiem. Utrzymujące się trudne warunki mogą wpłynąć na frekwencję w wyborach do Izby Reprezentantów zaplanowanych na 8 lutego. Władze apelują o ograniczenie zbędnych podróży i przygotowanie się na możliwe utrudnienia komunikacyjne.

Służby w całym regionie proszą o rozsądek przy odśnieżaniu. Ostrzegają przed obrywami z dachów oraz rosnącym ryzykiem lawin na stokach i w rejonach górskich. Ratownicy przypominają o konieczności pracy w parach, stosowaniu zabezpieczeń i przerwach, by ograniczyć liczbę wypadków.