Dziennik ekonomiczny „Handelsblatt” pisze: „Nic nie przyniosło światowej gospodarce większego dobrobytu w ostatnich dekadach niż otwarcie światowych rynków. Możliwość końca tej ery powinna wywołać panikę na rynkach finansowych, ale tak się w dużej mierze nie stało. Jak długo to potrwa? Mawia się, że rynki zawsze mają rację. Jednak ostatnio na rynkach złota można było zaobserwować wzrost nerwowości: najpierw zawrotny wzrost, a teraz gwałtowny spadek. Wątpliwości wkradają się na rynki finansowe i są one równie duże, jak inna mądrość, której uczy historia giełdy: im dłuższa impreza, tym większy kac”.

  • Jakie skutki dla eksportu ma osłabienie dolara?
  • Co zagraża cenie złota?
  • Dlaczego niemieckie firmy mają problem z walutą?
  • Jak osłabienie dolara wpływa na import ze Stanów Zjednoczonych?

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” zanacza: „Drastyczny spadek ceny złota w ostatnich dniach przypomina, że cena złota nie jest stała, ale zależna od podaży i popytu. Duże zakupy złota przez banki centralne, pragnienie inwestorów dotyczące bezpiecznej przystani w obliczu niepewności geopolitycznej oraz oczekiwania dotyczące spadku stóp procentowych w USA spowodowały wcześniej, że ceny biły kolejne rekordy. Nominacja Kevina Warsha na następcę szefa amerykańskiego banku centralnego Jerome’a Powella wystarczyła, aby osłabić oczekiwania dalszego spadku stóp procentowych na rynkach finansowych i spowodować gwałtowny spadek ceny złota. Czy to musi być ostatnie słowo? Oczywiście, że nie. (…) Jednak ci, którzy uważali, że żyjemy obecnie w świecie, w którym cena złota zna tylko jeden kierunek — w górę — zostali wyprowadzeni z błędu”.

Z kolei dziennik „Süddeutsche Zeitung” ostrzega, że „dla niemieckich firm spadek wartości dolara staje się coraz większym problemem”. Gazeta podkreśla, że „Donald Trump cieszył się ostatnio z osłabienia waluty jako z osiągnięcia” i odbudowa wartości dolara wydaje się mało prawdopodobna, ponieważ postawił sprawę jasno, że woli znacznie niższe stopy procentowe i raczej szybko z tego nie zrezygnuje. Co więcej, silne euro (czyli słaby dolar) ma ten sam skutek, utrudniając życie eksporterom: Wpływa to na działalność i perspektywy zysków firm nastawionych na eksport, takich jak producenci samochodów czy firmy chemiczne, ale także wielu innych sektorów. Z jednej strony, pozytywnym skutkiem ubocznym może być to, że surowce, którymi handluje się na całym świecie głównie w dolarach, staną się tańsze. Z drugiej strony, import ze Stanów Zjednoczonych stanie się atrakcyjniejszy, co oznacza, że ​​produkty amerykańskie staną się tańsze, a tym samym bardziej konkurencyjne za granicą, po prostu dzięki wahaniom kursów walut”. Dziennik dodaje, że słaby dolar jest dla Niemiec przede wszystkim ryzykiem gospodarczym, które dotyka zarówno firmy, jak i inwestorów indywidualnych, a presja ta może się utrzymywać dopóki polityka USA nie ulegnie zmianie.