Uwagę opinii publicznej przyciągnęły słowa córki Michała Wójcika, Julii, która w rozmowie z Plejadą wprost odniosła się do stanu zdrowia ojca, fali komentarzy w sieci i decyzji o odwołaniu zaplanowanych spektakli.
Wraz z informacjami o chorobie pojawiły się pytania o przyszłość występów kabaretu Ani Mru-Mru. Zespół zapowiadał intensywną trasę koncertową, obejmującą m.in. Wrocław, Zieloną Górę, Kalisz i Katowice. Te plany musiały jednak zostać nagle wstrzymane, co wywołało spore poruszenie wśród fanów. Julia Wójcik przyznała w rozmowie z Plejadą, że otrzymywała wiadomości z pytaniami o zdrowie ojca i przerwę w działalności kabaretu, ale świadomie zdecydowała się na milczenie.
Wójcik odniosła się też do artykułów na temat życia prywatnego jej ojca. – Niech piszą, co chcą, ale to ja znam prawdę. I to jest najważniejsze – podkreśliła. – Nie czytam też komentarzy, bo po co mi to? Po co człowiek ma się denerwować? Ludzie i tak będą pisać, bo czują się bezkarni, będąc za ekranem. Można zhejtować, można wyrazić swoje zdanie, ale oczywiście zapominamy w głównej mierze o tym, że to też jest człowiek. Wiesz, co on myśli? Wiesz, że płacze po nocy? Nie wiesz, jaka była prawda, bo ciebie tam nie było. Jak możesz krytykować?
Po decyzji o wstrzymaniu występów kabaret Ani Mru-Mru opublikował oficjalne oświadczenie w mediach społecznościowych. Zespół poprosił widzów o cierpliwość i zrozumienie, jasno wskazując, że zdrowie jednego z filarów formacji jest teraz najważniejsze.
Zapraszamy na grupę FB – #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.