Po zmasowanym nocnym ataku Rosji na ukraińską infrastrukturę energetyczną republikański senator Lindsey Graham zaapelował do prezydenta USA Donalda Trumpa o rozpoczęcie dostaw pocisków manewrujących Tomahawk do Kijowa.

„Po tej potężnej nocnej ofensywie wezwałbym prezydenta Trumpa do rozpoczęcia procesu przekazywania Ukrainie pocisków manewrujących Tomahawk, co z wojskowego punktu widzenia całkowicie zmieniłoby reguły gry” — napisał Graham na platformie X.

Senator zaznaczył, że dotychczasowe próby wywierania presji na Władimira Putina, mające skłonić go do zakończenia agresji i podjęcia rozmów pokojowych, nie przyniosły żadnych rezultatów. W jego ocenie konieczne jest więc zaostrzenie działań.

Zmasowany rosyjski atak na ukraińską energetykę ponownie rozpalił debatę w Waszyngtonie o przekazaniu Kijowowi pocisków Tomahawk. W tle pojawia się pytanie, czy administracja Donalda Trumpa sięgnie po twardsze środki nacisku na Moskwę, skoro dotychczasowa presja dyplomatyczna nie przyniosła efektów.

„Pomysł prezydenta Trumpa, aby karać klientów Putina kupujących rosyjską ropę i w ten sposób finansujących jego machinę wojenną, powinien zostać poparty zarówno przez Stany Zjednoczone, jak i Europę” — podkreślił Graham. Jako przykład podał cła nałożone na Indie, które doprowadziły do gwałtownego ograniczenia przez ten kraj zakupów rosyjskiej ropy.

„Jeśli inni duzi odbiorcy pójdą tą samą drogą, pomoże to położyć kres tej krwawej rzezi” — dodał senator.

Graham wyraził również opinię, że wszelkie negocjacje z Rosją, które sprawiają wrażenie „nadmiernego nagradzania agresji”, mogą mieć katastrofalne konsekwencje. Jednocześnie zaznaczył, że efekt rozmów w postaci wolnej, silnej i niepodległej Ukrainy uczyniłby świat znacznie bardziej stabilnym.

Putin znów uderzył w ciepło i prąd

W nocy z 2 na 3 lutego rosyjskie wojska przeprowadziły zakrojone na szeroką skalę ataki na obiekty energetyczne Ukrainy.

Jak poinformowały Siły Powietrzne Ukrainy, była to najbardziej intensywna ofensywa od początku roku: wystrzelono łącznie 450 dronów oraz 71 rakiet, w tym 32 rakiety balistyczne Iskander-M oraz cztery hipersoniczne Cyrkony.

Najbardziej ucierpiały obwody kijowski, charkowski, dniepropetrowski, winnicki, odeski i sumski. Ukraińska obrona przeciwlotnicza zdołała zestrzelić 38 rakiet i 412 dronów.

 Mieszkańcy gromadzą się wokół ogniska w mobilnej kuchni w Kijowie w Ukrainie, 28 stycznia 2026 r.Maxym Marusenko / PAP

Mieszkańcy gromadzą się wokół ogniska w mobilnej kuchni w Kijowie w Ukrainie, 28 stycznia 2026 r.

Ataki nastąpiły w czasie wyjątkowo silnych mrozów, gdy temperatura spadała nawet do minus 25 stopni Celsjusza Jak poinformował premier Ukrainy Denys Szmyhal, celem uderzeń były elektrociepłownie i elektrownie cieplne pracujące wyłącznie na potrzeby ogrzewania miast.

W rezultacie w Kijowie bez ciepła pozostało 1170 budynków wielorodzinnych, a w Charkowie — 820. Uszkodzone zostały kluczowe obiekty infrastruktury: Trypolska Elektrownia Cieplna pod Kijowem, charkowska TEC-5, elektrownia w Ładyżynie w obwodzie winnickim oraz Naddnieprzańska Elektrownia Cieplna w obwodzie dniepropetrowskim.

Koniec tygodniowego rozejmu

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył, że Rosja prowadzi celowe ataki na sektor energetyczny kraju, natomiast minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha nazwał te działania „ludobójczymi”. Podkreślił przy tym, że ani wysiłki dyplomatyczne, ani obietnice Putina składane Waszyngtonowi nie powstrzymały dalszego terroru.

Uderzenia zostały wznowione po krótkotrwałym „energetycznym zawieszeniu broni”, o którym 29 stycznia poinformował Donald Trump. Prezydent USA wskazał wówczas, że porozumienie osiągnięto po jego rozmowie z Putinem, a zakaz ataków na infrastrukturę energetyczną miał obowiązywać przez tydzień. Kreml potwierdził istnienie umowy, zaznaczając jednak, że obowiązuje ona jedynie do 1 lutego.

Tomahawki jako karta przetargowa

Kwestia przekazania Ukrainie amerykańskich pocisków manewrujących Tomahawk pozostaje przedmiotem intensywnych dyskusji w Waszyngtonie od jesieni 2025 r. Pod koniec października stacja CNN informowała, że Pentagon pozytywnie ocenił możliwość takiego transferu, uznając, iż nie zagrozi on poziomowi strategicznych zapasów Stanów Zjednoczonych ani ich zdolności obronnych.

Mimo tej zgody ze strony resortu obrony, decyzja polityczna wciąż nie zapadła i pozostaje w gestii prezydenta USA, Donalda Trumpa.

Według źródeł CNN, Biały Dom rozpatrywał dostawy Tomahawków nie tylko w kategoriach wsparcia militarnego dla Ukrainy, lecz także jako potencjalny instrument presji na Moskwę.

W administracji Trumpa miało dominować przekonanie, że sama perspektywa przekazania Ukrainie broni o tak dalekim zasięgu i dużej sile rażenia mogłaby skłonić Rosję do zmiany kalkulacji strategicznych i zwiększyć jej gotowość do ustępstw przy stole negocjacyjnym.