Wielowątkowa, intensywna debata o polskiej gospodarce w gronie przedstawicieli świata biznesu, polityki oraz nauki i środowiska eksperckiego odbędzie się 9 lutego 2026 r. w Warszawie. Zapraszamy na EEC Trends. Rejestracja dostępna na stronie wydarzenia.
- Od początku 2026 roku bitcoin potaniał już o 10 procent, podczas gdy metale, indeksy czy nawet ropa naftowa notują w tym ujęciu wzrosty.
- Na przestrzeni minionego weekendu najpopularniejsza kryptowaluta zahamowała silne spadki na jednym z kluczowych poziomów oporu, co może zwiastować pewne ożywienie na rynku.
- Nie brakuje teorii, że wywołane spadkiem płynności oraz nastawieniem risk-off obniżki notowań zostały wykorzystane przez większych graczy do akumulacji bitcoina na relatywnie niskich poziomach.
- W dłuższym terminie istotne dla całego rynku kryptoaktywów może okazać się przejęcie sterów w Amerykańskiej Rezerwie Federalnej przez Kevina Warsha.
Piątkowe pęknięcie bańki na rynku metali szlachetnych mogło przysłonić sytuację bitcoina, który po raz kolejny na przestrzeni roku zdaje się skutecznie bronić kluczowego poziomu wsparcia. Tym samym wyprzedana w ostatnich dniach kryptowaluta kreuje szansę na odbicie.
Na początku kwietnia 2025 roku, gdy Donald Trump zabawił się z rynkami finansowymi, wywołując błyskawiczny minikrach praktycznie na wszystkich aktywach, bitcoin zanurkował do poziomu 74,5 tys. dolarów, po czym błyskawicznie odbił. Sześć miesięcy później ustanowił nowe maksimum historyczne (126 tys.). Natomiast teraz, na przełomie stycznia i lutego 2026 roku, już bez tak jednoznacznego impulsu poziom ten – 74,5 tys. dolarów – dotknięty został ponownie. I wiele wskazuje na to, że to wsparcie po raz kolejny okazało się skuteczne.
Magnes i katapulta, czyli kluczowe wsparcie na bitcoinie działa dwojako
We wtorek (3 lutego), gdy bitewny kurz na rynkach zdaje się powoli opadać, bitcoin wyceniany jest w przedziale 78,5-79 tys. dolarów za token. Od szczytów z sierpnia zeszłego roku dzielą go już niemalże lata świetlne (przecena wynosi bowiem aż 38 proc.), daleko mu również do ceny z końca 2025 roku (tutaj mamy -10 proc). Jednakże, jak mówi popularne przysłowie, punkt widzenia zależy w znacznej mierze od punktu siedzenia – od weekendowego dołka bitcoin wzrósł już bowiem o ponad 6 procent.
To o tyle istotne, że wsparcie usytuowane w rejonie 74-75 tysięcy dolarów zadziałało skutecznie już po raz drugi. Oznacza to, że najpopularniejsza kryptowaluta ma szansę powrócić do umiarkowanych wzrostów.
Zawirowania rynkowe i brak spójności w postrzeganiu aktywa
Ostatnie dni przyniosły zawirowania na rynku metali, co nie pozostało bez wpływu na – teoretycznie nieskorelowany z nim – rynek krypto.
Po pierwsze, w obliczu takiej niepewności i chimeryczności rynku, inwestorzy odchodzą od bardziej ryzykownych aktywów. Handel algorytmiczny i istotne zalewarowanie rynku krypto spotęgowało weekendowe spadki, które przybrały w pewnym momencie charakter lawinowy.
Nie bez znaczenia dla słabszej kondycji rynku są także obserwowane od tygodni odpływy z funduszy ETF. Nie można także wykluczyć zamykania pozycji na bitcoinie, aby np. uzupełniać depozyty na metalach.
Gdy dodamy do tego zeszłotygodniowe tąpnięcie na akcjach Microsfotu (-10 proc.), wszystko razem sprawia, że inwestorzy postanowili pozbywać się kryptowalut, traktowanych jako ryzykowne aktywa.
Jeszcze w połowie stycznia – gdy bitcoin spokojnie dryfował w konsolidacji między 85 a 97 tys. dolarów – analitycy wskazywali na fundamenty tego ruchu, które wydawały się ewoluować w kierunku scenariusza wzrostowego. Ostatnie techniczne zajście w newralgicznym rejonie 74-75 tys. dolarów może takową tezę niebawem zmaterializować.
Nie brakuje również teorii, że wywołane weekendowym brakiem płynności spadki zostały wykorzystane przez większych graczy do akumulacji bitcoina. Dane, na które powołuje się Reuters pokazały, że liczba portfeli cyfrowych przechowujących od 1000 do 10000 bitcoinów na przestrzeni ostatnich dni wzrosła.
Nowy prezes Fed i chwilowy znak zapytania
Jest jednakże jeszcze jeden aspekt, który na dziś ciężko rynkowi wycenić. Chodzi o nominowanego przez Donalda Trumpa następcę Jerome’a Powella. Nominacja Kevina Warsha na prezesa Rezerwy Federalnej odbierana jest póki co dwojako.
– Rejon kluczowego wsparcia wokół 74500 dolarów przetestował też kontrakt na bitcoina. Kryptowaluty mogą być jednak nadal pod presją w średnim terminie, w przeciwieństwie do surowców – powód: możliwa polityka Warsha w FED od połowy roku celująca w dalsze ograniczanie bilansu – wskazuje Marek Rogalski, analityk Domu Maklerskiego BOŚ.
Agencja Bloomberg podaje, że nominacja (miała miejsce w piątek 30 stycznia) nie podniosła nastrojów na rynku krypto, choć można się było tego poniekąd spodziewać. Kevin Warsh charakteryzuje się bowiem (przynajmniej oficjalnie) pozytywnym stosunkiem do aktywów cyfrowych i technologii blockchain. W dłuższym terminie ta świadomość i większa niż u bardziej konserwatywnych odpowiedników otwartość na technologię warunkującą użyteczność tej klasy aktywów może stanowić czynnik wspierający branżę i tym samym bitcoina.
Kevin Warsh stanowisko szefa FED obejmie dopiero w maju bieżącego roku. Do tego czasu rynek bitcoina może borykać się ze znaczną zmiennością.
©
Materiał chroniony prawem autorskim – zasady przedruków określa
regulamin