Zatrzymanie dziecka wywołało burzę
Sprawa pięcioletniego Liama Conejo Ramosa i jego ojca Adriana Conejo Ariasa poruszyła opinię publiczną w całych Stanach Zjednoczonych. Ojciec i syn zostali zatrzymani przez agentów Immigration and Customs Enforcement (ICE) w Minnesocie, a następnie przewiezieni do ośrodka detencyjnego w Dilley w Teksasie. Według relacji szkoły do zatrzymania doszło tuż po tym, jak chłopiec wrócił z przedszkola. Agenci mieli poinstruować dziecko, by zapukało do drzwi domu. Według relacji CNN mieli w ten sposób próbować wywabić z domu ciężarną matkę Liama. Próby przejęcia opieki nad chłopcem przez inne osoby dorosłe obecne na miejscu miały zostać odrzucone, a matka, której doradzono, by nie opuszczała domu w obawie przed agentami, nie zdołała odzyskać dziecka.
Sąd: Działania rządu były niehumanitarne
W sobotę 31 stycznia federalny sędzia Fred Biery nakazał natychmiastowe zwolnienie ojca i syna, przychylając się do pilnego wniosku prawnika rodziny. W uzasadnieniu nie krył ostrej krytyki wobec władz imigracyjnych. „Sprawa ma swoje źródło w źle przemyślanej i niekompetentnie wdrażanej polityce realizowania dziennych limitów deportacji, nawet jeśli wymaga to traumatyzowania dzieci” – napisał sędzia. Biery podkreślił również, że deportacje powinny odbywać się w sposób uporządkowany i humanitarny, a nie w trybie administracyjnym, który – co podkreślił – narusza konstytucyjne standardy ochrony praw obywatelskich.
Zobacz wideo ICE kusi pieniędzmi i pozycją, ale ściąga ofermy
„Liam jest już w domu”
O powrocie rodziny do Minnesoty poinformował kongresmen Joaquin Castro z Teksasu, który osobiście odebrał ojca i syna z ośrodka w Dilley i towarzyszył im w drodze powrotnej. „Liam jest już w domu. Z czapką i plecakiem” – napisał polityk w mediach społecznościowych. „Nigdy nie powinni się tam znaleźć” – dodał. Zdjęcie chłopca w niebieskiej czapce z uszami królika, stojącego obok agentów federalnych, obiegło wcześniej amerykańskie media i stało się symbolem całej sprawy.
Spór o legalność i przebieg akcji ICE
Departament Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) utrzymuje, że ICE nie zatrzymała dziecka, a chłopiec miał zostać „porzucony” przez ojca, który rzekomo próbował uciekać. Tę wersję powtórzył również wiceprezydent JD Vance, twierdząc, że agenci nie mieli innego wyjścia. Z kolei prawnik rodziny stanowczo temu zaprzecza. Jak podkreśla, ojciec i syn przybyli do USA z Ekwadoru w 2024 roku zgodnie z obowiązującymi procedurami azylowymi, korzystając z aplikacji CBP One. Stawiali się na wezwania sądu i nie próbowali unikać kontaktu z władzami. „Ta rodzina zrobiła wszystko zgodnie z prawem i nigdy nie powinna była zostać zatrzymana” – zaznaczył pełnomocnik.
Kontrowersje wokół działań ICE
Sprawa Liama Conejo Ramosa stała się kolejnym newralgicznym punktem w debacie o polityce migracyjnej administracji Donalda Trumpa. Demokraci domagają się reform ICE, w tym obowiązkowych kamer osobistych dla agentów, ograniczenia patroli oraz zakazu zakrywania twarzy podczas operacji. Głos krytyczny pojawił się także wśród części republikańskich samorządowców, którzy ostrzegają, że takie działania mogą trwale podkopać zaufanie mieszkańców do władz federalnych. Amerykanie protestują przeciwko obecności agentów na ulicach swoich miast. Punktami zapalnymi, po których rozpoczęły się największe manifestacje, było zastrzelenie przez służby federalne dwóch osób w styczniu.
Czytaj także: „Napięcia wokół Iranu. W Pentagonie odbyła się tajna narada kluczowych wojskowych USA i Izraela„.
Źródła:BBC, Reuters, Joaquin Castro (X), CNN