Bartosz Mrozek udzielił w przerwie meczu Piast – Lech (1:0) zaskakującego, ale brutalnie szczerego wywiadu na antenie CANAL+ Sport. Jego słowa to kamyczek, a raczej wielki kamień do ogródka sztabu Nielsa Frederiksena.

Lech koszmarnie wszedł w nową rundę, przegrywając oba mecze – zarówno z Lechią, jak i Piastem. We wtorek w Gliwicach nie pomógł nawet rzut karny obroniony przez Bartosza Mrozka. Bramkarz w pierwszej połowie zatrzymał Patryka Dziczka.

Dalsza część tekstu pod wideo

W przerwie schodzącego z murawy Mrozka zaczepił Żelisław Żyżyński, by przeprowadzić z nim standardową rozmówkę między połowami. W pewnym momencie dziennikarz zapytał o kwestię rozegrania piłki od własnej bramki.

– Powiedz mi, jak wygląda rozegranie od tyłu? Jakie masz zadania – częściej grać krócej, czy wydłużać grę za linię środkową lub w okolice środka? – usłyszeliśmy, a odpowiedź Mrozka mogła zaskoczyć.

– Sam nie wiem. Trochę improwizacji, trochę mamy przygotowane, ale na razie to wychodzi średnio, jak mam być szczery – wypalił golkiper.

Słowa bramkarza trudno odbierać inaczej niż – zapewne niezamierzony – cios w pracę Nielsa Frederiksena i jego sztabu. Stołek trenera robi się coraz bardziej gorący.