Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen w zeszłym roku wezwała Kijów do przekształcenia kraju „w stalowego jeżozwierza, niestrawnego dla obecnych i przyszłych agresorów”. Oznacza to stałą, potężną armię, znaczne inwestycje w najnowszą technologię dronów i rakiet oraz krajową produkcję broni.

— Ukraina dokonała fundamentalnej rewizji tego, co oznaczają gwarancje bezpieczeństwa i na czym powinny się one opierać — mówi w rozmowie z POLITICO Alona Hetmanczuk, szefowa misji Ukrainy przy NATO. — Wcześniej wizja koncentrowała się przede wszystkim na zobowiązaniach ochronnych zapewnianych przez partnerów. Dzisiaj jednak panuje jasne przekonanie, że podstawą wszelkich gwarancji bezpieczeństwa musi być armia Ukrainy i jej przemysł obronny — dodaje.

Aby jednak tak się stało, Ukraina musi stworzyć zrównoważony sektor obronny, zreformować systemy zamówień publicznych, zmodernizować system rekrutacji, kontynuować ulepszanie technologii dronów, zbudować pociski dalekiego zasięgu, wyposażyć swoje siły zbrojne w nowoczesne czołgi, artylerię i samoloty (Kijów nakreślił już ramy umowy dotyczącej nabycia aż 150 szwedzkich myśliwców Saab JAS-39E Gripen) oraz uzyskać miliardy pomocy, aby zbudować siły zbrojne, których Rosja obawiałaby się ponownie zaatakować.

Jak zauważa Ihor Fedirko, dyrektor generalny Ukraińskiej Rady Przemysłu Obronnego, przyszłe bezpieczeństwo Ukrainy „zależy przede wszystkim od odporności produkcji”. — Nie chodzi o poszczególne systemy uzbrojenia ani jednorazowe przełomy technologiczne, ale o zdolność przemysłu obronnego do działania długofalowego, pod presją i z przewidywalnymi wynikami — mówi.

Gwarancje bezpieczeństwa są potrzebne, ponieważ prezydent USA Donald Trump wykluczył preferowaną przez Ukrainę opcję zaproszenia do NATO, które chroni swoich członków na mocy artykułu 5. dotyczącego wzajemnej obrony.

— Oprócz silnych sił zbrojnych Ukraina potrzebuje solidnych gwarancji bezpieczeństwa — powiedział we wtorek w Kijowie sekretarz generalny NATO Mark Rutte.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Jednak bez NATO Ukraina musi polegać na indywidualnych porozumieniach, które mogą nie mieć takiego znaczenia jak zobowiązania sojuszu. Kijów podchodzi do takich umów z rezerwą, po tym jak w 1994 r. Ukraina zrezygnowała ze swojego arsenału jądrowego, a Stany Zjednoczone i Wielka Brytania złożyły obietnice, które okazały się puste.

— Niektórzy europejscy sojusznicy ogłosili, że po osiągnięciu porozumienia rozmieszczą wojska w Ukrainie. Wojska na lądzie, samoloty w powietrzu, statki na Morzu Czarnym. Stany Zjednoczone będą stanowić zabezpieczenie — powiedział Rutte, dodając, że zobowiązania dotyczące bezpieczeństwa są „solidne”.

Rosja wysyła już jednak sygnały, że będzie sprzeciwiać się wszelkim gwarancjom bezpieczeństwa dla Ukrainy.

— Nie wiemy, jakie gwarancje zostały uzgodnione, ale najwyraźniej są to gwarancje dla ukraińskiego reżimu, który realizuje rusofobiczną, neonazistowską politykę — powiedział w zeszłym tygodniu dziennikarzom rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow.

Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow w Moskwie, 20 stycznia 2026 r.

Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow w Moskwie, 20 stycznia 2026 r.MAXIM SHIPENKOV / PAP

Głównym powodem do niepokoju Ukrainy jest wiarygodność obietnic Trumpa, wynikająca z jego nagłych zwrotów politycznych — od chęci aneksji Grenlandii po kwestionowanie sojuszników z NATO i nawiązywanie ciepłych stosunków z rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem.

„Czy Trump wypowiedziałby wojnę Rosji w sprawie Ukrainy? Absolutnie nie. Czy Trump nałożyłby sankcje na Rosję za złamanie zawieszenia broni? Jest to bardzo mało prawdopodobne” — napisał Timothy Ash, analityk zajmujący się Rosją i Ukrainą.

W obliczu wątpliwych gwarancji bezpieczeństwa plan B Ukrainy oznacza poleganie na sobie.

— Im dłużej trwa wojna, tym bardziej Ukraińcy są przekonani, że muszą polegać przede wszystkim na sobie — mówi Hetmanczuk. — Odzwierciedla to zarówno rozczarowanie wcześniejszymi zobowiązaniami bezpieczeństwa wobec Ukrainy, jak i sceptycyzm co do perspektyw członkostwa w NATO, a także rosnącą wiarę we własną zdolność do przeciwstawienia się wrogowi.

Przebudowa systemu

Kluczowym elementem przyszłych sił odstraszających jest duża armia.

Podczas rozmów pokojowych Ukraina nalegała na utrzymanie armii liczącej 800 tys. żołnierzy.

W związku z trwającą wojną 2 mln Ukraińców jest obecnie poszukiwanych za unikanie poboru do wojska, a 200 tys. żołnierzy zdezerterowało — poinformował w zeszłym miesiącu ukraiński minister obrony Mychajło Fedorow. Jeśli dojdzie do zawieszenia broni, wielu obecnie służących żołnierzy będzie chciało zostać zdemobilizowanych.

Oznacza to ogromny i kosztowny wysiłek związany z budową i utrzymaniem dużej armii w czasie pokoju, która będzie musiała być zorganizowana i odpowiednio opłacana. Aby tak się stało, Ukraina musi ulepszyć szkolenia wojskowe na wszystkich poziomach, a także przekształcić swoją strukturę organizacyjną i kadrową, uważa Taras Chmut, ukraiński analityk wojskowy i szef funduszu wojskowego Come Back Alive.

Mychajło Fedorow w Kijowie, 14 stycznia 2026 r.

Mychajło Fedorow w Kijowie, 14 stycznia 2026 r.EPA/ANDRII NESTERENKO / PAP

Fedorow zapowiedział, że nadchodzą poważne reformy cyfrowe i nie tylko. — Naszym celem jest przebudowa systemu: przeprowadzenie reformy wojskowej, poprawa infrastruktury na froncie, wyeliminowanie kłamstw i korupcji oraz wspieranie nowej kultury przywództwa i zaufania, tak aby ci, którzy osiągają rzeczywiste wyniki, byli nagradzani i mieli możliwości rozwoju — wyliczał.

Konstantin Niemiczew, zastępca dowódcy pułku systemów bezzałogowych Kraken, wezwał do zmian w szkoleniu rekrutów oraz do lepszej edukacji oficerów i sierżantów, ponieważ stanowią oni szkielet armii.

— Każdy musi zrozumieć, że jest szkolony do walki i być gotowy do jej podjęcia. Dowódcy muszą posiadać umiejętności przywódcze… wtedy ludzie nie będą tak masowo dezerterować — powiedział.

Śmiercionośne drony i własne pociski

Kijów twierdzi, że Rosja ponosi miesięczne straty w wysokości około 35 tys. żołnierzy, głównie dzięki ukraińskim dronom. Zdolność ta musi zostać wzmocniona, aby zapobiec kolejnemu atakowi Rosji.

Ukraina — jak podkreślił Fedorow — stworzyła rynek dronów, flotę bezzałogową, pociski, systemy walki elektronicznej, amunicję i przechwytujące pociski. — Nie da się jednak walczyć przy użyciu nowych technologii, opierając się na starej strukturze organizacyjnej — zauważył.

W 2025 r. Ministerstwo Obrony zamówiło 4,5 mln dronów FPV i wydało ponad 110 mld hrywien (ok. 9 mld zł) na zakupy związane z dronami, czyli trzy razy więcej niż rok wcześniej.

Ukraińscy żołnierze przygotowują się do wystrzelenia drona GARA w nieujawnionej lokalizacji w pobliżu linii frontu w obwodzie donieckim, 23 stycznia 2026 r.

Ukraińscy żołnierze przygotowują się do wystrzelenia drona GARA w nieujawnionej lokalizacji w pobliżu linii frontu w obwodzie donieckim, 23 stycznia 2026 r.EPA/OLEG MOVCHANIUK / PAP

— W przypadku dronów, systemów walki elektronicznej, amunicji i systemów uderzeniowych produkcja jest już mierzona w setkach i tysiącach sztuk. Na tym etapie kluczowym zadaniem jest stabilność partii i kontrola jakości, zapewniająca nieprzerwane działanie linii produkcyjnych bez spadku wydajności — wskazuje Fedirko.

Ukraina opracowuje również własne pociski; jeśli będzie ich wystarczająco dużo, może zagrozić rosyjskim rafineriom, infrastrukturze i celom wojskowym niszczycielskimi uderzeniami, w przypadku ponownego ataku Moskwy.

Wcześniejsze obietnice ukraińskiej firmy zbrojeniowej Fire Point — dotyczące produkcji około 200 pocisków Flamingo FP-5 miesięcznie, każdy z głowicą o masie 1150 kg i zasięgiem 3000 km — nie zostały zrealizowane, chociaż niektóre z nich zostały użyte do uderzenia w rosyjskie cele.

Ukraina dysponuje jednak innymi pociskami manewrującymi i dronami dalekiego zasięgu, które mogą uderzyć w cele położone głęboko w Rosji. Ukraina, wspólnie z Wielką Brytanią, pracuje również nad taktycznym pociskiem balistycznym o zasięgu 500 km, wyposażonym w głowicę o masie 200 kg.

Wszystko to wymaga silnego przemysłu obronnego i zdrowych finansów publicznych.

W zeszłym roku ukraińskie firmy zbrojeniowe były w stanie wyprodukować sprzęt o wartości około 35 mld dol. ale rząd Kijowa, borykający się z problemami finansowymi, był w stanie zawrzeć kontrakty tylko na około 12 mld dol. (ok. 43 mld zł), zauważa Fedirko.

— Aż 60 proc. mocy produkcyjnych pozostaje niewykorzystanych. Bez długoterminowych kontraktów, przewidywalnego finansowania, chronionych zakładów produkcyjnych, automatyzacji tam, gdzie to możliwe, oraz krajowej bazy testowej, nie można utrzymać produkcji seryjnej — mówi.

Oprócz wyposażenia własnych sił zbrojnych Ukraina ma nadzieję na eksport broni, co obecnie utrudniają warunki wojenne.

Nowe inicjatywy UE dotyczące wydatków na obronność, takie jak program pożyczek na zakup broni SAFE o wartości 150 mld euro (ok. 633 mld zł), są otwarte dla ukraińskiego przemysłu. Unia planuje również udzielić Ukrainie pożyczki w wysokości 90 mld euro (ok. 380 mld zł), z czego dwie trzecie zostanie przeznaczone na obronność.

Prawnie wiążące umowy bezpieczeństwa ze Stanami Zjednoczonymi i państwami europejskimi, a także potencjalna obecność wielonarodowych sił „koalicji chętnych” są ważnymi kwestiami w trwających rozmowach pokojowych.

— Są one jednak postrzegane głównie jako uzupełnienie własnej armii Ukrainy, a nie jej substytut — mówi Hetmanczuk.

Dla prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego oznacza to budowanie własnych zdolności obronnych Ukrainy w celu odstraszenia Rosji.

— Mając takiego sąsiada, Ukraińcy muszą być skutecznymi strażnikami obrony swojego państwa, aby Ukraina zawsze była niezależna i wolna od Rosji — dodaje Hetmanczuk.