Jak ustaliliśmy, Andrzej Izdebski był wieloletnim współpracownikiem zarówno cywilnego, jak i wojskowego wywiadu. W rozmowie z Onetem dwaj wysoko postawieni oficerowie Agencji Wywiadu stwierdzili, że w chwili, w której Agencja Wywiadu współpracowała z Izdebskim, był on równocześnie najprawdopodobniej współpracownikiem wojskowych służb specjalnych — najpierw Wojskowych Służb Informacyjnych (WSI), a następnie Służby Wywiadu Wojskowego (SWW).
Zgodnie z zasadami, służby nie mogą podejmować współpracy z daną osobą, jeśli człowiek ten równocześnie współpracuje z inną służbą. Aby tego rodzaju sytuacji uniknąć, przed ewentualnym podjęciem współpracy jest wysyłana do innych służb tzw. piętnastka, czyli formularz, na którym służby te mają zadeklarować, czy dana osoba jest w ich zainteresowaniu.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Co istotne, ewentualna pozytywna adnotacja nie wyjaśnia, czy człowiek, o którego chodzi, jest współpracownikiem, czy też jest np. rozpracowany przez daną służbę, ale jednoznacznie wskazuje, że nie należy podejmować w stosunku do niego żadnych działań.
Rzecz w tym, że jak stwierdzają rozmówcy Onetu, służby wojskowe łamały powyższe zasady i nie informowały służb cywilnych o planach współpracy. Równocześnie z faktu, iż Andrzej Izdebski zajmował się przez lata handlem bronią, jednoznacznie ma wynikać, iż musiał być on w ten czy inny sposób związany ze służbami wojskowymi. To, że tak było, potwierdził w rozmowie z Onetem kolejny rozmówca, tym razem wywodzący się z SWW.
Według naszych informatorów z Agencji Wywiadu wywiad cywilny wykorzystywał Izdebskiego do wykradania technologii militarnych oraz zakupów uzbrojenia na terenie byłego ZSRR, w tym w szczególności w Rosji. Jak stwierdza w rozmowie z Onetem wysoki rangą funkcjonariusz AW, Izdebski zdobywał również technologie, których polski przemysł zbrojeniowy nie był w stanie wykorzystać, a polski wywiad cywilny był w tych sytuacjach jedynie pośrednikiem pomiędzy Izdebskim a CIA.
Izdebski miał dla Amerykanów zdobyć m.in. dokładne plany, rysunki techniczne oraz schematy jednego z najbardziej zaawansowanych rosyjskich mobilnych systemów obrony przeciwlotniczej, oraz systemu radarowego. Amerykanie za tego rodzaju usługi płacili, najpierw wypłacając zaliczkę, a następnie, już po przekazaniu zdobytej dokumentacji, regulując pozostałą część należności, przy czym wszystko odbywało się gotówką. Pośrednikiem w płatnościach była Agencja Wywiadu.
Jako że Izdebski był skuteczny w swoich działaniach, Amerykanie przymykali oko na prowadzony przez niego nielegalny handel bronią, który – dodajmy – nie był też tajemnicą dla naszych służb.
AW zakończyła współpracę z Izdebskim. Powstały notatki o jego oszustwach
Problem polega na tym, że po całej serii udanych transakcji Izdebski pobrał zaliczkę w wysokości niemal pół miliona dolarów, z której się nie rozliczył. W wypadku tej operacji nie chodziło jednak o dostawę dokumentacji, ale uzbrojenia, w tym m.in. granatników, które miały trafić do jednego z popieranych przez USA bliskowschodnich ugrupowań toczących wówczas wojnę z rządem centralnym.
Izdebski broni nie dostarczył, a poproszony o zwrot zaliczki bardzo długo zwodził Agencję Wywiadu, obiecując, że zwróci pieniądze, czego jednak nigdy nie zrobił. Co więcej, analogiczna sytuacja miała miejsce także w odniesieniu do jednej z sojuszniczych europejskich agencji wywiadowczych, która również za pośrednictwem AW chciała kupić sprzęt za wschodnią granicą, mający trafić na Bliski Wschód.
Według rozmówców Onetu, w Agencji Wywiadu została wówczas (ok. 10 lat temu, na przełomie rządów PO i PiS) podjęta decyzja o zakończeniu współpracy z Izdebskim, a na temat tego, iż jest on oszustem, powstały stosowne notatki.
Jego teczka została przekazana do archiwum, a współpraca z nim — zakończona. Według naszych rozmówców uległo to jednak zmianie po objęciu stanowiska szefa Agencji Wywiadu przez Piotra Krawczyka w 2016 r. — a więc za rządów PiS. Krawczyk znających oszustwa Izdebskiego oficerów wysłał na emerytury lub też w jednym wypadku na dalekowschodnią placówkę dyplomatyczną, na której oficer ten znajduje się do dziś.
AW poleciła Izdebskiego, mimo iż wiedziała, że jest oszustem
Jak stwierdził ostatnio były wiceminister zdrowia w okresie rządów PiS Janusz Cieszyński, to Agencja Wywiadu poleciła Izdebskiego jako człowieka, który może kupić respiratory. Stało się to pomimo faktu, że Izdebski nigdy nie handlował sprzętem medycznym. Co bardziej szokujące, AW poleciła go, mimo iż doskonale wiedziała, że jest on oszustem i okradł zarówno naszych amerykańskich, jak i europejskich sojuszników.
Izdebski w 2022 r. wyjechał do Albanii, gdzie zmarł. Jego ciało zostało znalezione w mieszkaniu w Tiranie 20 czerwca 2022 r. Według Ministerstwa Zdrowia był winien resortowi miliony euro z tytułu niezwróconej zaliczki za respiratory oraz z tytułu kar umownych. Okoliczności jego śmierci pozostają niejasne. Został bardzo szybko skremowany na miejscu, co uniemożliwiło stuprocentowe potwierdzenie jego śmierci.