Departament Stanu sporządził długą listę krajów uczestniczących w pierwszym spotkaniu ministrów do spraw kluczowych minerałów. Dotychczasowi partnerzy USA są jednak sceptyczni co do wiarygodności Waszyngtonu pod rządami Trumpa i wahają się, czy należy podjąć współpracę z Białym Domem, twierdzi pięciu dyplomatów z Waszyngtonu, którzy są zaznajomieni ze szczegółami. Celem byłoby stworzenie łańcucha dostaw, który ominąłby obecny monopol Chin na surowce.
Kraje zaangażowane w rozmowy z USA bardzo ostrożnie podchodzą do kwestii podpisania porozumienia ramowego zobowiązującego do wspólnej współpracy w zakresie pozyskiwania i przetwarzania minerałów krytycznych [to grupa nieodnawialnych surowców mineralnych o kluczowym znaczeniu dla gospodarki i bezpieczeństwa państw, narażonych na wysokie ryzyko przerw w dostawach]. Tak wynika z depesz Departamentu Stanu USA uzyskanych przez POLITICO. Ujawniamy kulisy.
Według Departamentu Stanu w spotkaniu ma wziąć udział ponad 50 krajów, które zbiorą się, aby omówić stworzenie łańcuchów dostaw technologii, które będą mogły konkurować z łańcuchami dostaw Pekinu.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Spotkanie odbywa się jednak zaledwie dwa tygodnie po tym, jak prezydent Donald Trump wystąpił w Davos, wzywając Danię, członka NATO, do zezwolenia Stanom Zjednoczonym na przejęcie Grenlandii, co nie spotkało się z dobrym przyjęciem.
Wszyscy potrzebujemy dostępu do minerałów krytycznych, ale furia związana z Grenlandią będzie niewygodnym tematem
— ocenia anonimowo europejski dyplomata w rozmowie z POLITICO. Tuż przed wydarzeniem „strona europejska nie wykazuje zbytniego zainteresowania” — dodaje.
Te obawy to efekt ogólnoeuropejskiego niezadowolenia z polityki zagranicznej i działań handlowych administracji Trumpa. A to może zniweczyć inne globalne priorytety Białego Domu. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy zespół prezydenta USA odniósł pewien sukces, mobilizując kraje do wsparcia wysiłków Stanów Zjednoczonych na rzecz stworzenia bezpiecznych łańcuchów dostaw kluczowych minerałów, w tym ważnego porozumienia wielostronnego zwanego deklaracją Pax Silica.
Pax Silica to ogłoszona przez Departament Stanu USA w grudniu 2025 r. międzynarodowa inicjatywa geoekonomiczna, mająca na celu budowę bezpiecznych, odpornych łańcuchów dostaw dla sztucznej inteligencji i technologii półprzewodnikowych. Skupia ona sojuszników (m.in. Japonia, Korea Płd., Wielka Brytania, Katar) w celu zmniejszenia zależności od Chin w obszarze minerałów krytycznych, energii i zaawansowanej produkcji].
Teraz te osiągnięcia mogą być zagrożone.
Sekretarz stanu Marco Rubio chce, aby inne kraje współpracowały ze Stanami Zjednoczonymi w tworzeniu łańcucha dostaw dla 60 minerałów [w tym metali ziem rzadkich], które Amerykańska Służba Geologiczna uznaje za „kluczowe dla gospodarki Stanów Zjednoczonych i bezpieczeństwa narodowego, które są narażone na potencjalne ryzyko związane z zakłóceniami w łańcuchach dostaw”.
Należą do nich antymon, wykorzystywany do produkcji amunicji; samar, stosowany w silnikach lotniczych; oraz german, niezbędny w światłowodach.
Administracja uruchomiła również wartą 12 mld dol. [prawie 43 mld zł] wspólną publiczno-prywatną „strategiczną rezerwę minerałów krytycznych” dla amerykańskich producentów, informuje przedstawiciel Białego Domu.
Trump wycofał się ze swoich gróźb dotyczących ewentualnego wysłania wojsk amerykańskich w celu przejęcia Grenlandii od Danii. Jednak w Davos zażądał „natychmiastowych negocjacji” z Kopenhagą w sprawie przekazania suwerenności Grenlandii Stanom Zjednoczonym. To sprawia, że niektórzy unijni urzędnicy podchodzą z nieufnością do inicjatyw administracji, które wymagają współpracy i zaufania.
— Wszyscy jesteśmy bardzo ostrożni — ocenia drugi europejski dyplomata. Ramy dotyczące minerałów krytycznych „nie będą łatwe do sprzedania, dopóki nie zostanie ostatecznie wyjaśniona kwestia Grenlandii”.
Trump dolał oliwy do ognia 22 stycznia br., kiedy oskarżył żołnierzy państw członkowskich, którzy w latach 2001–2021 zostali wysłani do wsparcia sił amerykańskich w Afganistanie, o uchylanie się od obowiązków bojowych.
— Biały Dom naprawdę nawalił w sprawie Grenlandii i Davos — przekonuje trzeci europejski dyplomata. — Być może nie docenili, jak duży będzie to miało wpływ.
Administracja Trumpa potrzebuje zawarcia umów dotyczących minerałów krytycznych. Stany Zjednoczone usiłują znaleźć alternatywne źródła dostaw grupy minerałów zwanych metalami ziem rzadkich, odkąd w zeszłym roku Pekin tymczasowo odciął Stany Zjednoczone od ich dostaw. Chiny, które mają prawie monopol na metale ziem rzadkich, ustąpiły w ramach rozejmu handlowego, który Trump wynegocjował z chińskim przywódcą Xi Jinpingiem w Korei Południowej w październiku ub.r.
Administracja liczy, że zagraniczni urzędnicy państwowi, którzy wezmą udział w środowym wydarzeniu, również będą zainteresowani alternatywnymi źródłami tych materiałów.
„Stany Zjednoczone i uczestniczące kraje uznają, że niezawodne łańcuchy dostaw są niezbędne dla naszego wspólnego bezpieczeństwa gospodarczego i narodowego oraz że musimy współpracować, aby rozwiązać te kwestie w tym kluczowym sektorze” — czytamy w oświadczeniu Departamentu Stanu.
— Istnieje tu wspólny mianownik w postaci przeciwdziałania Chinom — ocenia Ruth Perry, pełniąca obowiązki zastępcy sekretarza stanu do spraw oceanów, rybołówstwa i spraw polarnych — Wiele z tych krajów rozumie pilność tej kwestii.
Podczas poniedziałkowej konferencji w Białym Domu sekretarz spraw wewnętrznych Doug Burgum poinformował, że w tym tygodniu 11 krajów podpisze z USA porozumienie ramowe dotyczące minerałów krytycznych, a kolejne 20 rozważa podjęcie takich działań.
Grenlandia posiada bogate złoża metali ziem rzadkich i innych minerałów. Jednak według osoby zaznajomionej z planowaniem wydarzenia Dania nie wysyła żadnych przedstawicieli na spotkanie ministerialne. W zeszłym miesiącu Trump powiedział, że porozumienie ramowe, które zawarł z NATO w sprawie przyszłości Grenlandii, obejmuje dostęp Stanów Zjednoczonych do minerałów znajdujących się na wyspie. Surowy klimat Grenlandii i brak infrastruktury w jej głębi sprawiają, że wydobycie tych surowców jest bardzo trudne.
Europa ma alternatywę. To Chiny. Ale obaw dotyczących długoterminowych zagrożeń gospodarczych i geostrategicznych związanych z odwróceniem się od Waszyngtonu na rzecz zacieśnienia więzi z Pekinem nie brakuje. I właśnie z uwagi na nieprzewidywalność administracji Trumpa, wariant ten brany jest pod uwagę.
— Nadal chcemy pracować nad kwestiami, w których nasze poglądy są zbieżne — mówi azjatycki dyplomata. — Minerały krytyczne, energia i obrona to obszary, w których istnieje nadzieja na pozytywne zmiany.
Depesze Departamentu Stanu uzyskane przez POLITICO pokazują, że administracja naciska na uczestników spotkania ministerialnego, aby podpisali niewiążącą umowę ramową zapewniającą Stanom Zjednoczonym dostęp do kluczowych minerałów.
Umowa ramowa ustanawia standardy dla inwestycji rządowych i prywatnych w obszarach takich jak wydobycie, przetwarzanie i recykling, a także gwarancje cenowe chroniące producentów przed nieuczciwą polityką handlową konkurentów. Podstawowy szablon porozumienia udostępniany innym krajom odzwierciedla treść porozumień ramowych zawartych z Australią i Japonią oraz protokołów ustaleń podpisanych w zeszłym roku z Tajlandią i Malezją.
Sceptycyzm na salonach
Porozumienie ramowe nie wywołuje większych emocji. O entuzjazm naprawdę bardzo trudno. Rządy Filipin i Polski zgodziły się na treść porozumienia ramowego, zgodnie z depeszami z Manili z 22 stycznia i Warszawy z 26 stycznia br. Rumunia jest zainteresowana, ale „zaproponowała zmiany w projekcie ramowego porozumienia”, jak podano w depeszy z 16 stycznia br. Na dzień 22 stycznia Indie nie podjęły żadnych zobowiązań, informując amerykańskich dyplomatów, że New Delhi „może być zainteresowane rozważeniem porozumienia w przyszłości”.
Członkowie Unii Europejskiej, Finlandia i Niemcy, wyrazili niechęć do podpisania porozumienia bez jasności co do tego, w jaki sposób ramy te wpisują się w szerszą politykę handlową UE. W depeszy z 15 stycznia napisano, że Finlandia „woli obserwować postępy w rozmowach między UE a USA przed podjęciem merytorycznych negocjacji w sprawie dwustronnych ram dotyczących minerałów krytycznych”. Berlin obawia się również, że inicjatywa ta może spotkać się z „potencjalnymi działaniami odwetowymi ze strony Chin”, jak wynika z depeszy z 16 stycznia br.
Groźby Trumpa z ostatnich dwóch tygodni dotyczące nałożenia 100-proc. ceł na Kanadę za zawarcie umowy handlowej z Chinami oraz 25-proc. ceł na Koreę Południową za rzekome opóźnianie procesu legislacyjnego zatwierdzającego umowę handlową z USA również osłabiają entuzjazm dla amerykańskiej inicjatywy dotyczącej minerałów krytycznych.
Opłaty te „wprowadziły pewną niepewność, co naturalnie skłania kraje do pragmatycznego postępowania i pozostawienia sobie otwartych możliwości” — ocenia drugi dyplomata azjatycki.
Istnieją również wątpliwości, czy Trump zapewni tej inicjatywie długoterminowe wsparcie, które będzie niezbędne do jej powodzenia.
— Istnieje poczucie, że może to skończyć się kolejnym TACO [„Trump always chickens out”, czyli „Trump zawsze tchórzy”] — uważa dyplomata z Ameryki Łacińskiej, używając skrótu odnoszącego się do tendencji Trumpa do składania wielkich gróźb lub ogłaszania ważnych decyzji, które ostatecznie kończą się fiaskiem.
Analitycy również twierdzą, że jest mało prawdopodobne, aby administracja była w stanie zawrzeć jakiekolwiek umowy w obliczu skutków wydarzeń w Davos i serii ceł wprowadzonych przez Trumpa.
Jesteśmy obecnie bardzo sceptyczni co do zainteresowania, zdolności i zaufania do partnerów handlowych/ Wielu partnerów handlowych przyjmuje obecnie postawę wyczekującą, pytając: „Dokąd naprawdę zmierza Trump?”
— przewiduje John Miller, analityk do spraw energii w TD Cowen, który śledzi sytuację w zakresie minerałów krytycznych.
A większa nieprzewidywalność lub wrogość administracji Trumpa wobec długoletnich sojuszników może skłonić ich do poszukiwania źródeł zaopatrzenia w surowce krytyczne, które wykluczają Waszyngton.
Alternatywą jest to, że inne kraje pójdą drogą Marka Carneya, czyli średnich mocarstw, współpracując między sobą po cichu, niekoniecznie wychodząc na zewnątrz i mówiąc: „Hej, wykluczamy Stany Zjednoczone”, ale po prostu zaczną się pojawiać. To sprawi, że sytuacja stanie się trudniejsza i pozwoli Pekinowi grać na podziałach i podbojach w dłuższej perspektywie
— mówi Jonathan Czin, były analityk do spraw Chin w CIA, obecnie pracujący w Brookings Institution.