Wojsko USA od kilku tygodni przerzuca swoje siły w pobliże Iranu. Te działania wyraźnie pokazują, że Donald Trump nie wyklucza operacji wojskowej przeciwko władzom w Teheranie i, co ciekawe, wygląda na to, że Pentagon przygotowuje się nie tylko do krótkiego, intensywnego starcia.
Obecność niektórych bojowych maszyn w pobliżu Iranu sugeruje, że Amerykanie szykują się również na inny scenariusz — dłuższego starcia z siłami Alego Chameneiego.
Jeśli Stany Zjednoczone rzeczywiście podejmą działania wojskowe przeciwko Iranowi, niezależnie od tego, jak potoczy się ten konflikt, ważną rolę odegrają w nim „niewidzialne” myśliwce F-35.
Jest to produkowany przez firmę Lockheed Martin jednoosobowy, wielozadaniowy myśliwiec o charakterystyce stealth, czyli obniżonej wykrywalności przez radary wroga. Samolot jest zdolny do operowania w każdych warunkach pogodowych i został zaprojektowany zarówno do osiągania przewagi w powietrzu, jak i misji, których zadaniem jest atakowanie celów na ziemi. F-35 doskonale sprawdza się także do zadań z zakresu prowadzenia wojny elektronicznej, przeprowadzania zwiadu i zbierania danych wywiadowczych.
„Niewidzialne” myśliwce czekają na rozkaz
Wize Pixels / Shutterstock
F-35
W kontekście działań przeciwko Iranowi F-35 posłuży pewnie w roli powietrznego „skalpela”, którego zadaniem będzie przedarcie się przez irańskie systemy obrony przeciwlotniczej i uderzenie w najważniejsze placówki tamtejszej armii.
Ubiegłoroczny konflikt Izraela z Iranem, w trakcie którego izraelskie F-35 otrzymały dokładnie tego typu zadania, pokazał, że amerykańskie myśliwce są idealnie skrojone do takich misji, a ich „radarowa niewidzialność” pozwala im na prowadzenie działań bojowych głęboko na wrogim terytorium. Warto tu jednocześnie przypomnieć, że już w maju do polskiego wojska mają trafić pierwsze egzemplarze tych maszyn, które nasz kraj nabył w ramach ogromnego, wielomiliardowego kontraktu, obejmującego dostawę 32 takich konstrukcji. Kupujemy więc samolot, który jest już sprawdzonych w realnych warunkach bojowych.
Amerykańskie myśliwce nie będą musiały pokonywać dalekiej drogi do Iranu, eskadra F-35 stacjonuje bowiem na lotniskowcu USS Abraham Lincoln, który dowodzi grupą uderzeniową przerzuconą kilka tygodni temu w rejon Bliskiego Wschodu. Oprócz lotniskowca w jej skład wchodzą też trzy niszczyciele rakietowe typu Arleigh Burke, najnowsze okręty tego typu w siłach US Navy. Każda z tych 160-metrowych jednostka posiada aż 96 wyrzutni, obsługujących szeroką gamę pocisków rakietowych ziemia-powietrze oraz ziemia-ziemia, w tym zabójcze pociski manewrujące Tomahawk o zasięgu 1000 km. Niszczyciele posiadają też zdolności do walki z okrętami podwodnymi — choć akurat ten zakres ich bojowych zdolności nie będzie raczej wykorzystywany w potencjalnym starciu z Iranem.
Ian C. Anderson / Domena Publiczna/US Navy
EA-18G Growler
Jeśli chodzi o sam lotniskowiec USS Abraham Lincoln, to oprócz myśliwców F-35 przenosi on także myśliwce F/A-18 Super Hornet i EA-18G Growler. Według niektórych ekspertów obecność tych ostatnich maszyn w pobliżu Iranu jest dobitnym dowodem na to, że Amerykanie rzeczywiście przygotowują się do działań zbrojnych.
„Dla mnie najbardziej symptomatyczne są transfery Growlerów oraz »czyszczenie« bliskowschodnich baz z zasobów »niebojowych«, które mogą oberwać przy odpowiedzi Iranu na atak”, pisze w mediach społecznościowych Dawid Kamizela, dziennikarz i analityk wojskowości, komentując informacje o siłach Amerykanów przerzucanych w rejon Bliskiego Wschodu.
EA-18G Growler to specjalistyczna wersja myśliwca F/A-18 Super Hornet wprowadzona do służby w 2009 r., której zadaniem są działania z zakresu wojny elektronicznej, w tym zakłócanie pracy wrogich systemów radarowych, co tym samym znacząco ogranicza działalność wrogich systemów obrony przeciwlotniczej. Samoloty te doskonale współpracują z wielozadaniowymi myśliwcami F/A-18 Super Hornet i jeśli dojdzie do ataku na Iran, będą stanowić jeden z najważniejszych powietrznych środków takiej operacji.
Elektroniczne oczy i uszy USA w pełnej gotowości
Master Sgt. Lance Cheung / US Air Force
Boeing RC-135
Istotne dla działań Amerykanów będzie też odpowiednie rozpoznanie w rejonie ataku, do czego posłużą im takie samoloty, jak RC-135, zdolny do wykrywania promieniowania radioaktywnego oraz służący do radioelektronicznego zwiadu i rozpoznania.
W bazach USA w Zjednoczonych Emiratach Arabskich stacjonują też samoloty patrolowe P-8A Posejdon, które także mogą prowadzić działania z zakresu rozpoznania elektronicznego. Na tej liście są również wszelkiej maści drony, np. ultranowoczesne MQ-4C Triton wprowadzone do służby zaledwie kilka lat temu. Triton może służyć do zbierania i przekazywania danych wywiadowczych, w czasie rzeczywistym wspierając np. działania wspomnianego samolotu P-8A. W ciągu 24 godz. dron może zebrać informacje z obszaru aż 7 mln km kw., niezależenie od warunków pogodowych, stanowiąc tym samym bezcenne źródło informacji dla amerykańskiego dowództwa planującego uderzenie na Iran.
Pentagon dmucha na zimne
The U.S. Army / Domena publiczna/ Wikimedia Commons
System THAAD
O kompleksowym przygotowaniu sił USA do ataku na Iran świadczy też przerzucenie w rejon Bliskiego Wschodu systemów obrony przeciwlotniczej THAAD i Patriot. W ten sposób Amerykanie szykują się na potencjalny atak odwetowy z użyciem różnorodnych pocisków, w tym pocisków balistycznych, z którymi świetnie radzi sobie system THAAD niszcząc je w najniższej części egzosfery — na początku ostatniej, tzw. terminalnej fazy ich lotu.
W Bahrajnie, ok. 200 km od Iranu, stacjonują z kolei trzy amerykańskie okręty do działań przybrzeżnych, które Pentagon może wykorzystać do niszczenia min morskich, jeśli Iran zdecydowałby się na użycie tego typu arsenału.
„Niezniszczalny” samolot zauważony w pobliżu Iranu
Nie znamy szczegółów potencjalnego amerykańskiego uderzenia na Iran, nowe zdjęcia satelitarne wskazują jednak, że Pentagon szykuje się na dłuższy konflikt. W jednej z baz w Jordanii dostrzeżono bowiem dziewięć amerykańskich samolotów A-10 Thunderbolt II oraz kilkanaście myśliwców F-15E. Nas interesują jednak głównie te pierwsze maszyny.
William Greer / US Air Force
A-10 Thunderbolt II
A-10 Thunderbolt II to jedyny amerykański samolot od podstaw zaprojektowany jako maszyna bliskiego wsparcia dla jednostek lądowych i prawdopodobnie jeden z najbardziej wytrzymałych samolotów wojskowych w historii. Są to proste w konstrukcji maszyny o niezwykle wysokiej efektywności, wyposażone w dwa silniki i podwójne systemy zabezpieczeń pozwalające na powrót do bazy nawet przy znaczących uszkodzeniach. A-10 może przetrwać nawet bezpośrednie trafienie wybuchową amunicją przeciwpancerną do kal. 23 mm, może też lecieć tylko na jednym silniku, z połową ogona i oderwaną połową jednego skrzydła.
Głównym zadaniem Thunderbolta jest atakowanie lekkich celów morskich, a także piechoty oraz różnorodnych pojazdów opancerzonych, w tym czołgów. Maszyna ta jest używana przez armię USA głównie w trakcie dłuższych konfliktów zbrojnych. Fakt, że Amerykanie przerzucili tę konstrukcję zaledwie kilkaset kilometrów od Iranu, wskazuje tym samym, że Pentagon nie wyklucza dłuższych działań wojennych na terytorium tego kraju, być może także z użyciem piechoty — lub po prostu chce wysłać tego typu sygnał do władz w Teheranie.
Jak widać, w ostatnich tygodniach Pentagon zgromadził w rejonie Bliskiego Wschodu naprawdę potężne siły, tak duża koncentracja amerykańskiego wojska wskazuje też, że jeśli atak rzeczywiście ma nastąpić, to wydarzy się już niedługo — zapewne jest to kwestia co najwyżej kilku tygodni. Wydaje się również, że w tym momencie wszystko zależy od rozmów na linii Teheran — Waszyngton, dotyczących irańskiego programu nuklearnego. Jeśli Donald Trump nie będzie z nich zadowolony, atak wydaje się nieuchronny.