Nad norweską rodziną królewską od kilku już lat wiszą ciemne chmury. Syn księżnej koronnej Mette-Marit ma problemy z prawem. Mariusowi przedstawiono aż 38 zarzutów, w tym cześć z nich jest naprawdę poważna – m.in chodzi o napaść i gwałt. Zdarzenie miało miejsce w sierpniu 2024 roku, a w ten wtorek, 3 lutego ruszył proces. Zanim do niego doszło, Høiby… po raz kolejny złamał prawo.
Synowi księżnej Norwegii przedstawiono 38 zarzutów, z czego cztery dotyczą gwałtu. Høiby nie przyznał się do oskarżeń o molestowanie, lecz częściowo potwierdził swoją winę w sprawie incydentu z sierpnia 2024 r. Potwierdził, że przewoził marihuanę, złamał zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej oraz złamał przepisy drogowe. Na kilka dni przed rozprawą doszło do kolejnego aresztowania za napaść i groźby z użyciem noża. Został on tymczasowo osadzony, co miało zapobiec dalszemu łamaniu prawa. Z tego też względu na rozprawę przetransportowano go z aresztu. Proces potrwa sześć tygodni, a w mediach społecznościowych pojawił się już pierwszy szkic z sali sądowej.
Norweska rodzina królewska stara się zachować dystans. Pomimo że Marius ma bliskie więzi z członkami rodziny, następca tronu, Haakon w oświadczeniu zastrzegł, że Høiby jest osobą niezależną, posiadającą te same prawa i obowiązki jak każdy Norweg.
Warto dodać, że Marius formalnie nie jest członkiem rodziny królewskiej. Mimo to cała sytuacja stawia norweską monarchię w trudnej sytuacji. Tym bardziej że w ostatnim czasie, w ujawnionej przez amerykański departament sprawiedliwości korespondencji z Jeffreyem Epsteinem widnieje… Mette-Marit. Księżna wydała oświadczenie, wyjaśniając, że źle oceniła miliardera i żałuje, że miała z nim bliższy kontakt.