- Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu
— Nie jestem żołnierzem. Ja i moi koledzy za żołnierzy się nie podajemy. Czemu mundury? Bo taki mamy styl i wizerunek — mówi Onetowi Dariusz Sierhej, założyciel organizacji Bronimy Polskiej Granicy (BPG).
Samozwańczy obrońcy granic
Jej członkowie paradują w mundurach, m.in. na spotkaniach z udziałem Grzegorza Brauna. Pojawili się również na jego sobotnim kongresie KINGS.
Sierhej zdradza mi, ilu członków liczy sobie organizacja. Później prosi mnie, bym nie podawał tej liczby. — Lepiej żeby taka informacja nie krążyła w sieci — mówi tajemniczo.
Twierdzi, że w BPG są też byli żołnierze, policjanci, strażacy graniczni i strażacy. Nie podaje jednak żadnych szczegółów. Mówi, że w organizacji działają też kobiety.
O BPG zrobiło się głośno w trakcie zaostrzającej się sytuacji na granicy polsko-białoruskiej. Samozwańczy obrońcy granic pojawili się w okolicy, a swoje „interwencje” otwarcie pokazywali w sieci. Dla jednych byli bohaterami, dla wielu — niebezpiecznymi amatorami, podszywającymi się pod służby mundurowe.
— Jesteśmy jednostką, która wspomaga na wschodniej granicy działania przeciwko nielegalnej migracji. Nie jesteśmy żołnierzami — komentuje Sierhiej.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
- Jakie wartości promuje organizacja BPG?
- Czy wszyscy członkowie BPG są Polakami?
- Jakie sytuacje interwencyjne miały miejsce podczas ochrony Grzegorza Brauna?
- Czy organizacja BPG pobiera jakiekolwiek opłaty od swoich członków?
„Ochraniamy Grzegorza Brauna”
— Nie wywodzimy się z Konfederacji Korony Polskiej. Wspieramy to, co polskie i wartościowe. Nie stworzyła nas Konfederacja Korony Polskiej, ale podobają nam się ich postulaty. Jeszcze przed wyborami prezydenckimi wspieraliśmy pana Grzegorza Brauna — mówi.
BPG można zobaczyć na wiecach, konferencjach i marszach z udziałem lidera Korony.
Mówi, że jego organizacja „ochrania Grzegorza Brauna”. — Chronimy to, co dobre i wartościowe w Polsce. Mieliśmy sytuacje, że musieliśmy interweniować. Na jednym ze spotkań z Grzegorzem Braunem zauważyliśmy podejrzanie zachowującego się mężczyznę. Wezwaliśmy policję. Okazało się, że mężczyzna miał za pazuchą duży nóż. Nie wiemy, o co chodziło. Policja go zabrała — opowiada.
Rozmówca Onetu mówi, że w BPG nie pobiera żadnych pieniędzy. — To jest społeczna funkcja. Niektórzy nasi członkowie pracują. Mamy wśród nas rolników, przedsiębiorców. Niektórzy biorą też emerytury ze służb mundurowych — wylicza.
Organizacja tylko dla Polaków
Do BPG mogą zapisywać się tylko Polacy. Dlaczego na przykład nie Ukraińcy? — Promujemy ważne wartości, na przykład patriotyzm. Na pierwszym miejscu stawiamy też hasło „Bóg jest ponad wszystko”. Ważna jest dla nas chrześcijańska wiara — pada odpowiedź.
Na wschodniej granicy sytuacja wygląda jednak już zupełnie inaczej niż trzy lata temu, gdy wysyłani przez Białoruś migranci szturmowali polskie terytorium. Pytam, czy w związku z poprawą sytuacji BPG się samo rozwiąże?
— Jesteśmy potrzebni. Wspieramy pana Grzegorza Brauna. Pomagamy w zabezpieczaniu patriotycznych imprez, marszu niepodległości, ale też na przykład protestu rolników. Działamy teraz, jak bardziej porządkowa służba — odpowiada Sierhej.
„Nigdy nie robimy samosądu”
Rozmówca Onetu odpiera zarzuty, że BPG to udająca służby mundurowe, prawicowa bojówka Grzegorza Brauna. — Czy my kogokolwiek zaatakowaliśmy? Czy są jakieś oskarżenia wobec nas? Proszę zapytać wojsko, czy straż graniczną o nasze działania. My nigdy nie działamy poza prawem. Na granicy obywatelsko zatrzymujemy migrantów, kurierów i przemytników. Mamy do tego prawo. Pan też mógłby kogoś obywatelsko zatrzymać. My nigdy nie robimy samosądu — komentuje.
— Nie jesteśmy po to, by kogoś atakować. Jesteśmy po to, aby bronić. Także ludzkich serc — Sierhej wchodzi w dość poetyckie tony. Opowiada, że jego organizacja wspierała już lokalnie rodziny, którym na przykład spalił się dom.
Sierhej podkreśla, że „nie ma aspiracji, by iść do polityki”. — Nie mam planów, żeby pójść do Sejmu — zaznacza.