Szwedzki dziennik „Expressen” opisuje sytuację jako „wymiotny chaos”. Wszystko zaczęło się od reprezentacji Finlandii, gdzie lekarka kadry potwierdziła obecność wysoce zaraźliwego norowirusa u czterech zawodniczek.

Szybko okazało się jednak, że problem może być szerszy. Fredrik Joulamo, menedżer szwedzkiej kadry, która mieszka w sąsiedztwie zarażonych ekip, przyznał w rozmowie z gazetą, że objawy nie dotyczą tylko jednego kraju.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

„Z tego, co rozumiemy, fińską drużynę dopadła jakaś dolegliwość żołądkowa. Ponadto w zespole Francji pojawiły się podobne objawy, a z obozu USA również docierają informacje, że coś się wydarzyło” — relacjonuje Joulamo. Choć Szwed nie chce spekulować co do źródła zakażenia, sugerując, że przyczyną może być np. jedzenie, jego sztab nie zamierza ryzykować.

W obawie przed epidemią wewnątrz wioski Szwedzi wprowadzili drastyczne środki bezpieczeństwa, by odizolować się od chorych rywalek. Hokeistki „Trzech Koron” funkcjonują w ścisłym reżimie sanitarnym.

„Uzgodniliśmy na przykład, jakimi trasami się poruszają, z jakich wind korzystają oraz jak postępować w pralni i pomieszczeniach ogólnodostępnych” — wylicza Joulamo, dodając: — Obecnie staramy się unikać bliskiego kontaktu z przedstawicielami wszystkich innych krajów, a także bardzo dbać o higienę rąk. W tej chwili nie możemy zrobić wiele więcej” — zakończył.