W Kijowie setki wielopiętrowych budynków mieszkalnych pozostają bez ogrzewania.
W wyniku tego masowego odcięcia prądu i ogrzewania w Kijowie, przy temperaturach spadających do -20 stopni, osoby najbardziej narażone znalazły się w niebezpieczeństwie. To m.in. osoby starsze, niepełnosprawne, o ograniczonej sprawności ruchowej oraz samotne.
Zaglądamy do domu 90-letniej Walentyny Bardasz, która mieszka sama niedaleko centrum Kijowa w budynku, który od dwóch tygodni nie ma ogrzewania i prądu po rosyjskich atakach.
W jej mieszkaniu jest tylko 11 stopni, co widać na termometrze w salonie.
Termometr w mieszkaniu Walentyny BardaszSerhij Kosteż / Kyiv Post
Prowadzi nas do kuchni, gdzie na kuchence nieustannie pali się gaz.
— Ogrzewam się gazem i ciągle podgrzewam wodę na kuchence — mówi emerytka, która niezwłocznie zaczyna podgrzewać swoje jedzenie.
Pokazuje nam swoje zdrętwiałe od zimna dłonie, których nie może w ogóle ogrzać. Mówi, że to największa niedogodność.
W swoim domu nosi zimowe ubrania. Podkreśla, że z powodu braku prądu nie działa winda, więc praktycznie nigdy nie wychodzi z domu. Pomagają jej syn i sąsiedzi.
Mieszka tu od momentu wybudowania budynku w połowie lat 50. i nie ma zamiaru się wyprowadzać.
Walentyna Bardasz w swoim mieszkaniuSerhij Kosteż / Kyiv Post
Walentyna pracowała jako ekonomistka w jednej z największych fabryk w Kijowie. Dom, w którym mieszka to duży, piękny budynek położony niedaleko centrum Kijowa. Został zbudowany naprzeciwko fabryki Bolszewik, kiedyś jednej z ważniejszych w mieście i miał służyć jako mieszkania dla pracowników zakładu. Ten okazały budynek ma 10 kondygnacji i prawie 300 mieszkań.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jednak jego wnętrze zostało zniszczone przez rosyjski terror. Teraz, z powodu odcięcia mediów, zamienia się w zamarznięte piekło. Po rosyjskim ostrzale infrastruktury cywilnej budynek przy Alei Berestejskiej 60 pozostaje bez ogrzewania od dwóch tygodni.
Mieszka tu wiele znanych osób. Pisarka i reżyserka filmowa Iryna Ciłyk pokazuje nam sople lodu na fasadzie budynku.
Pisarka i reżyserka filmowa Iryna Ciłyk przed swoim budynkiemSerhij Kosteż / Kyiv Post
W tym miejscu, z powodu pęknięcia zamarzniętych rur, doszło do wycieku wody — nie jest to pierwsze ani ostatnie pęknięcie.
Podczas naszej wizyty doszło do kolejnego. Razem z Ciłyk i jednym z sąsiadów — Serhijem Korowką — biegniemy na strych, gdzie pękła rura.
Przemykając po strychu, widzimy stare instalacje wodociągowe, którymi lokalna firma zarządzająca nie zajmowała się od 20 lat.
„Stałem się lokalnym hydraulikiem”
Taki jest los wielu starych budynków w Ukrainie. Częściowo wymagają one poważnych napraw, a jednocześnie w budynku nie ma dość młodych i aktywnych osób, które mogłyby kontrolować jakość prac. Takie budynki stają się pierwszymi ofiarami rosyjskich ataków — ich instalacje wodno-kanalizacyjne i elektryczne są bardziej przestarzałe i mniej odporne.
W końcu docieramy do pęknięcia, z którego tryska woda. — Od 19 stycznia nie mamy ogrzewania. Było jedno pęknięcie, potem kolejne, a potem wiele innych w mieszkaniach. Teraz je lokalizuję — w zasadzie stałem się lokalnym hydraulikiem, a raczej asystentem hydraulika — uśmiecha się Serhij przemarzniętymi ustami.
Serhij Korowka pokazuje piwnicęSerhij Kosteż / Kyiv Post
Dach nie jest jedynym problemem — sytuacja w piwnicy jest jeszcze gorsza — z powodu pęknięć rur woda spływa bezpośrednio po ścianach i tworzy ogromną kałużę w schronie przeciwbombowym.
W niektórych mieszkaniach, z powodu zamarzniętych ścian, nie da się przebywać w środku. W mieszkaniu sąsiadki Walentyny, Iryny Antsewej, termometr wskazuje pięć stopni.
Chodzi po mieszkaniu owinięta w zimowe ubrania.
Pokazuje puste łóżeczko dziecięce. Jej rodzina z dziećmi wyjechała. Ona również została zmuszona zamieszkać w innym budynku i tylko odwiedza swoje mieszkanie.
Iryna Antsewa w swoim mieszkaniuSerhij Kosteż / Kyiv Post
Na sufitach prawie wszystkich mieszkań widoczne są plamy. Pochodzą one z wody z wyższych pięter, gdzie w opuszczonych wcześniej lokalach pękły rury.
„Spójrzcie, przyjechały chochoły”
Mieszkańcy często skarżą się na biuro mieszkaniowe i władze miasta, które nic nie robią i po prostu ignorują ich prośby, ale doskonale wiedzą, kto jest odpowiedzialny za ich problemy.
Walentyna Bardasz kręci głową — jako przedstawicielka kierownictwa fabryki wspomina, jak w latach 70., kiedy oficjalna propaganda moskiewska mówiła o „bratnich” narodach, jeździła służbowo do Moskwy.
— Zawsze tak było. Kiedy przyjeżdżaliśmy wtedy służbowo do Moskwy mówili: „Spójrzcie, przyjechały chochoły [obraźliwe określenie Ukraińców używane przez Rosjan]” — wspomina.
Mimo to mieszkańcy mają nadzieję na wzmożenie wysiłków władz miasta — zwłaszcza że w innych budynkach w tej samej dzielnicy ogrzewanie zostało już przywrócone.
Serhij, Iryna i wielu mieszkańców ich ukochanego budynku dokładają wszelkich starań, aby chronić instalację wodno-kanalizacyjną i elektryczną — są przekonani, że wieżowiec wciąż można uratować.