Wielowątkowa, intensywna debata o polskiej gospodarce w gronie przedstawicieli świata biznesu, polityki oraz nauki i środowiska eksperckiego odbędzie się 9 lutego 2026 r. w Warszawie. Zapraszamy na EEC Trends. Rejestracja dostępna na stronie wydarzenia.
- Spółka CPK szacuje, że na lotnisku i w jego bezpośrednim otoczeniu pracę „od ręki” dostanie ok. 35,1 tys. osób. W 2050 r. ma być to już nawet 53 tys.
- To praktycznie tyle, co mieszka w niejednym polskim mieście. Tylu ludzi w okolicy Baranowa jednak nie ma. Nie ma tym bardziej wykwalifikowanych specjalistów. Rozpocznie się drenowanie z pracowników nie tak bardzo odległych od przyszłego Portu Polska lotnisk w Modlinie i Łodzi.
- Zanim z nowego lotniska wystartuje pierwszy samolot, do jego budowy będzie trzeba znaleźć 16-18 tys. osób. Skąd znaleźć aż tylu ludzi? Wsparcia będzie trzeba szukać wśród pracowników… schyłkowych branż.
Zarząd spółki CPK opracował obszerny raport, który ma dać w miarę precyzyjną odpowiedź na pytanie: ilu ludzi będzie potrzeba, by obsłużyć w całości program Centralnego Portu Komunikacyjnego?
Z szeregu liczb wyciągnęliśmy te najważniejsze, które dają obraz jak duży wysiłek – nie tylko na placu budowy – jeszcze przed nami.
Skala zatrudnienia w 2032 r.:
- Lotnisko i otoczenie: ok. 35,1 tys. osób,
- Koleje Dużych Prędkości (KDP): ok. 1,8–2 tys. osób.
Program inwestycyjny Port Polska obejmuje nowoczesne lotnisko oraz zintegrowany system kolejowy, w tym Koleje Dużych Prędkości (KDP), a także budowę nowych dróg wokół powstającego lotniska i działania związane z rozwojem regionu.
Spółka zakłada wykorzystanie potencjału pracowników z sektorów schyłkowych, takich jak górnictwo, energetyka konwencjonalna czy przemysł ciężki, których kompetencje mogą zostać szybko zaadaptowane do nowoczesnej infrastruktury transportowej.
– Nowe zawody kolejowe i lotnicze to dziś praca z zaawansowanymi technologiami. Inwestycje infrastrukturalne przestają być wyłącznie centrami logistycznymi – stają się całymi ekosystemami talentów. Naszym wyzwaniem jest przyciągnięcie nowych pokoleń do infrastruktury i logistyki, przy jednoczesnym wykorzystaniu potencjału ekspertów – mówi Filip Czernicki, prezes spółki Centralny Port Komunikacyjny.
Wiceminister Maciej Lasek (L) i prezes CPK Filip Czernicki (P) podczas prezentacji wyników raportu. Fot: Adam Sierak / PTWP
Zatrudnienie na lotnisku ma gwałtownie wzrastać. Z 35 tys. w 2032 r. do 45,3 tys. osób dziesięć lat później. W 2050 r. na lotnisku pracować ma już nawet 53,3 tys. ludzi.
Spółka oszacowała także, jakich konkretnie zawodów będzie potrzeba z chwilą uruchomienia Portu Polska.
Struktura zatrudnienia na lotnisku (2032 r.):
- Operator lotniska: 3,2 tys.
- Obsługa portu i terminala: 9,1 tys.
- Służby lotniskowe: 5,7 tys.
- Branża lotnicza: 11,8 tys.
- Sektor usług i otoczenie: 5,3 tys.
Największe zapotrzebowanie będzie na zawody techniczne i operacyjne – ok. 11,2 tys. etatów.
Kolej – stabilny rynek i nowe kompetencje. Skąd wziąć fachowców?
Równolegle rozwijany będzie rynek kolejowy. Szczególną rolę odegrają Koleje Dużych Prędkości (KDP) – segment, który obecnie nie istnieje w Polsce i wymaga wykreowania zupełnie nowych kompetencji.
Poza KDP będą rozwijane kolejne linie, co również przyczyni się do zwiększenia popytu na pracowników w sektorze kolejowym.
Zatrudnienie w obszarze KDP wzrośnie:
- z ok. 1,79 tys. etatów w 2032 r.,
- do ok. 2,27 tys. etatów w 2042 r.
Do 2050 r. prognozowana przez CPK liczba pasażerów kolei dalekobieżnej przekroczyć ma 140 mln rocznie.
– Nasze potrzeby są większe niż możliwości uczelni technicznych w Polsce. Musimy pewne ryzyka ograniczyć. Dwie podstawowe grupy wyzwań? Pierwsze to związane z lukami kompetencyjnymi – my w Polsce nie mamy kompetencji związanych z KDP. Musimy te kadry wykształcić od początku. Drugi obszar jest związany ze skalą naszych inwestycji, m.in. chodzi o lotnisko. My już teraz mamy dobrych fachowców, ale w Porcie Polska będzie potrzebnych tych pracowników dużo więcej, niż teraz oferuje nam rynek – wskazuje dr hab. Dariusz Kowalski, koordynator ds. projektów edukacyjnych spółki Centralny Port Komunikacyjny.
Kto będzie pracował na nowym lotnisku? Wyższa pensja nie załatwi wszystkiego
Nie tak dawno w WNP analizowaliśmy już skalę wzywań, z jakimi będzie musiał się zmierzyć zarządca przyszłego lotniska, by znaleźć odpowiednich ludzi do pracy.
Spółka Polskie Porty Lotnicze szacowała w WNP, że będzie musiała płacić ludziom dużo więcej niż obecnie w Warszawie. Wszystko przez dojazdy. CPK ma jednak zarabiać na tyle dobrze, by móc pokryć większe wydatki.
– Przewidujemy, że pensje pracowników obsługujących przyszłe lotnisko centralne będą wyższe niż te obecne w Warszawie, a specyfika lotniska w Baranowie, w tym wyższe ceny usług dla linii lotniczych, pozwoli na wygenerowanie dochodów, które pokryją koszty transportu tych pracowników i będą atrakcyjne dla nowych pracowników – mówił nam Marcin Danił, wiceprezes ds. finansowo-handlowych w PPL.
Władze PPL zapewniały nas, że większość obecnych pracowników zatrudnionych na Chopinie będzie chciała pracować na nowym lotnisku. To jednak tylko mniej więcej połowa potrzebnych do pracy tam ludzi, z którymi i tak może być… wielki problem.
A że tak będzie przekonywał nas Tomasz Buraś, prezes DHL Express Polska. Spółka jest światowym potentatem na rynku lotniczych usług kurierskich. W Polsce swoją główną bazę mają właśnie na lotnisku Chopina, ale aktywnie prowadzą biznes na kilku czołowych lotniskach w Polsce.
– Przenosiliśmy kilka lat temu działalność z dużego miasta na lotnisko poza tym miastem. To wymagało od pracowników dojazdu na godzinę 2:00 lub 3:00 nad ranem. Większość ludzi, która pracowała w obiekcie w mieście, nie przeniosła się do nowej lokalizacji. (…) Większa płaca nie była wystarczająca dla tych, którzy musieli dłużej i to w środku nocy dojeżdżać do pracy. To dość zrozumiałe. Myślę, że podobnie może być z pracującymi obecnie na Lotnisku Chopina. Oni będą szukać i rozważać możliwości nowej pracy także poza CPK, w innych firmach położonych bliżej ich miejsc zamieszkania – oceniał w naszym tekście prezes DHL Express Polska.
Jak oceniał to dziś, podczas spotkania w CPK, wiceminister Maciej Lasek?
– Właśnie dlatego realizujemy budowę Portu Polska w partnerstwie z PPL, by ta kwestia została dobrze zarządzona. To właściciel Lotniska Chopina musi zadbać o płynne przeniesienie ruchu na nowe lotnisko. Musi zadbać o to, by praca w Baranowie była dostatecznie atrakcyjna. Spółka PPL jest wysoce rentowna i ma zasoby, by to zapewnić – zapewnia rządowy pełnomocnik ds. CPK.
Większy zje mniejszych od siebie sąsiadów. Będzie kanibalizacja lotnisk
Nowe lotnisko będzie oddalone od Chopina o ok. 50 km. Podobnie wygląda to w przypadku portu w Modlinie. Dwa razy dalej jest od tego łódzkiego.
To, czego nie mają lotniskowi pracownicy w tych dwóch lokalizacjach, to wynagrodzenia swoich kolegów z Chopina, na którym – średnio – zarabia się najwięcej w Polsce.
Wielokrotność stawki „warszawskiej” na CPK-u może więc być dla nich argumentem, by zmienić pracodawcę. Władze portu w Modlinie i w Łodzi doskonale zdają sobie z tego sprawę.
Wiceminister Maciej Lasek dziś stwierdził, że nie boi się o Modlin.
– Do 2032 roku pozycja tego lotniska będzie na tyle ugruntowana, że pracownicy nie będą musieli szukać lepszego miejsca do pracy. Za te 6 lat ruch w Modlinie przekroczy 6 mln pasażerów i dalej będzie rósł. Tej pracy dla wszystkich więc wystarczy – mówi.
„AAA praca na budowie CPK!” Lada moment ruszy ciężki sprzęt
W 2026 r., wraz z rozpoczęciem budowy centralnego lotniska, prace skupią się na robotach ziemnych, przy których zatrudnienie znajdzie około 2 tys. osób. W kolejnych latach (2027 i 2028), liczba pracowników zaangażowanych w budowę terminala, dróg startowych, dróg kołowania i płyt postojowych będzie szybko rosła. Odpowiednio do około 3,5 tys. i 6,5 tys. osób.
W kulminacyjnym momencie budowy lotniska, przypadającym na lata 2029–2030, na placach budowy pracować będzie od 16 do 18 tys. osób – w tym 1,2 -1,4 tys. zajmujących się nadzorem budowy.