Problemy zdrowotne szwedzkiego księcia Daniela rozpoczęły się w 2009 r. Wtedy też przeszedł on przeszczep nerki w szpitalu Karolinska w Sztokholmie i miał nadzieję na długie życie z nowym organem. Zgodnie z informacjami z niemieckiego tygodnika „Bunte”, transplantacja nie zawsze gwarantuje trwałe rozwiązanie. Profesor Uwe Göttmann tłumaczy, że „przeszczepiona nerka może przestać funkcjonować już po kilku latach, ale czasem spełnia swoją rolę przez ponad 20 lat”. Według wspomnianej gazety z mężem księżnej koronnej Wiktorii obecnie nie jest najlepiej.
Problemy zdrowotne księcia Daniela, zięcia króla Szwecji, ponownie znalazły się w centrum zainteresowania. W ostatnim czasie coraz rzadziej pojawia się publicznie. Ponadto nie pojawił się na szwedzkiej gali sportu, na której był zapowiedziany. To jednak nie wszystko. Ostatnio książę odbył niespodziewaną wizytę w szpitalu, gdzie spotkał się z mężczyzną po przeszczepie nerki. Wybrał tę samą placówkę, w której… w 2009 roku przeszedł przeszczep. Te informacje pozwoliły wysnuć wspomnianej niemieckiej gazecie wnioski dotyczące pogorszenia się jego stanu zdrowia. Co ciekawe, podobne głosy mają pojawiać się wokół szwedzkiej rodziny królewskiej.
Niemiecki tygodnik dotarł również do informatora z bliskiego otoczenia szwedzkiej rodziny królewskiej. Według niego royalsi rozważają różne scenariusze, w tym dializę jako tymczasowe rozwiązanie w obliczu niewydolności przeszczepionego organu. Sytuacja jest skomplikowana, ponieważ jego rodzice nie mogą być już dawcami. Z tego też względu panuje poruszenie i poszukiwanie rozwiązań, aby mąż księżnej koronnej Wiktorii mógł wieść spokojne życie.