„Dotarły do mnie informacje, że Kristen Santos-Griswold otrzymuje wiele wiadomości obwiniających ją za wypadek. Uprzejmie proszę, aby nie obarczać jej winą. To, co się stało, nie było niczyją winą. Taka jest natura naszego sportu – wiąże się on z nieodłącznym ryzykiem, którego jestem w pełni świadoma za każdym razem, gdy wchodzę na lód” – napisała w niedzielę Kamila Sellier na Instastories.
„Proszę pamiętać, że wypadki się zdarzają i nikt nie chciał, aby do tego doszło. Wspierajmy się nawzajem, zamiast wskazywać palcem. Wybierzmy życzliwość zamiast nienawiści. Kristen, przesyłam ci dużo miłości i uścisków. Wiem, że to również dla ciebie nie jest łatwy czas” – dodała.
ZOBACZ WIDEO: Kacper Tomasiak odpowiedział na pytania fanów. Padły wzruszające podziękowania
Niebezpieczny incydent miał miejsce podczas rywalizacji w short tracku kobiet na dystansie 1500 m. W jednym z biegów ćwierćfinałowych Amerykanka Kristen Santos-Griswold jechała na czwartej pozycji. Mniej więcej w połowie dystansu doszło do upadku, w którym uczestniczyły także Arianna Fontana z Włoch oraz Sellier.
Zawodniczki przewróciły się niemal jednocześnie. Santos-Griswold sunęła po lodzie, a jej łyżwa uderzyła Sellier w twarz. Sędziowie natychmiast przerwali wyścig, ponieważ Polka nie była w stanie samodzielnie wstać, a na tafli pojawiła się krew. Amerykanka została zdyskwalifikowana. Według arbitrów jej nieprzepisowe wyprzedzanie po wewnętrznej przyczyniło się do kolizji.
Z kolei Sellier po wypadku opuściła lodowisko na noszach. Z rany na przeciętym policzku płynęła krew, miała też mocno opuchnięte oko. Przewieziona ją do szpitala, gdzie przeprowadzono tomografię komputerową.
Wykazała ona niewielkie złamanie kości jarzmowej. Aby podjąć dalsze leczenie, opiekujący się nią personel medyczny wykonał zabieg ponownego otwarcia rany. W sobotę zawodniczka opublikowała na Instastories zdjęcie ze szpitala i podziękowała kibicom za wsparcie. Placówkę medyczną ma opuścić w poniedziałek.