Od ponad dwóch miesięcy w Tczewie huczy od plotek, że wiceprezydentka Tczewa Joanna G. może być zamieszana w kradzieże w Rossmannie. Magistrat w rozmowie z Onetem i innymi mediami nie komentował tych informacji.
„Totalnie niepoważne zachowanie”
W połowie stycznia ograniczył się tylko do zdawkowego oświadczenia.
„(..) Podjąłem działania w celu weryfikacji tych informacji. Równocześnie poprosiłem moją Zastępczynię o pilne przedstawienie wyjaśnień (…)” — to fragment wysłanego wówczas do mediów oświadczenia prezydenta Tczewa Łukasza Brządkowskiego.
- Kiedy odbędzie się pierwsza rozprawa w sprawie wiceprezydentki Tczewa?
- Jakie są zarzuty wobec wiceprezydentki Tczewa?
- Czy wiceprezydentka Tczewa skomentowała oskarżenia?
- Co powiedział prezydent Tczewa na temat sprawy?
Przez następne dni Onet słyszał z tczewskiego magistratu, że „sprawa jest wciąż wyjaśniana”. Sama wiceprezydentka jej nie komentowała. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że „jest nieobecna w urzędzie”. Przepływ informacji w tym przypadku był mocno ograniczony, bo zarówno policja, jak i tczewski magistrat zasłaniali się przepisami RODO.
Nieoficjalnie słyszeliśmy od policjantów, że dowodami są m.in. nagrania z monitoringu. Mijały jednak kolejne dni, a tczewski magistrat nadal nie wyjaśniał, czy oskarżenia wobec wiceprezydentki są zasadne.
— To jest totalnie niepoważne zachowanie. Czy w magistracie nie zdają sobie sprawy, że milczenie w tak ważnej kwestii uderza w całe miasto i we wszystkich urzędników? — komentował jeden z naszych informatorów z Tczewa.
O kradzieżach pisały „Gazeta Wyborcza”, „Zawsze Pomorze” i lokalny portal tcz.pl. Wciąż jednak wiele pytań pozostawało bez odpowiedzi. Prezydent Brządkowski na antenie Radia Gdańsk skomentował w pewnym momencie, że „to grillowanie pani prezydent”. Mówił też, że trzyma kciuki za swoją urzędniczkę i wierzy, że uda się jej oczyścić swoje imię.
„Wyborcza” pokazuje dokument z prokuratury
W tym tygodniu nastąpił przełom. „Gazeta Wyborcza” dotarła do dokumentu prokuratury, który potwierdza, że wobec wiceprezydentki z Tczewa prowadzone są postępowania w sprawie przywłaszczenia towarów w sklepie sieci Rossmann.
Cytowane w tekście pismo z prokuratury to odpowiedź na skargę społecznika z Tczewa, który wskazywał na możliwe „nieprawidłowości w prowadzeniu postępowań dotyczących kradzieży w sklepie Rossmann dokonywanych przez Joannę (…), zastępcę prezydenta Tczewa”
„Wskazana osoba (…) dopuściła się popełnienia czynów zabronionych, których wartość jednostkowa, jak i łączna, nie przekracza kwoty 800 zł. (…) Czyny, których dopuścił się sprawca stanowią wykroczenia i prowadzi je właściwa jednostka policji” — to fragment odpowiedzi z prokuratury, które cytuje „Wyborcza”.
Co dalej z wiceprezydentką Tczewa? We wtorek rzeczniczka urzędu Małgorzata Mykowska poinformowała Onet, że nie ma jej dzisiaj w pracy i odesłała nas tylko do krótkiego oświadczenia, które zostało zamieszczone na portalu tcz.pl.
Prezydent Tczewa czeka na potwierdzenie z sądu
„Sprawa jest obecnie przedmiotem postępowania prowadzonego przez odpowiednie organy. Nie będziemy jej komentować do czasu wyjaśnienia wszystkich okoliczności” — informuje Mykowska.
Czego jeszcze brakuje urzędnikom?
Udało nam się porozmawiać z prezydentem Brządkowskim. — Czekam na oficjalne dokumenty z sądu i wtedy podejmę decyzję w tej sprawie — powiedział Onetowi prezydent Tczewa.
Dokumenty z sądu mają potwierdzić, że wobec wiceprezydentki Tczewa toczy się wskazane w mediach postępowanie. — Dziś jestem na ważnym wydarzeniu. Jutro wracam i liczę, że na biurku będę już miał wszystkie dokumenty w tej sprawie — komentuje Brządkowski.
Rozmówca Onetu nie odpowiada na pytanie, co w przypadku, jeśli zarzuty wobec wiceprezydentki zostaną oficjalnie potwierdzone.
Rzecznik sądu: pierwsza rozprawa w połowie kwietnia
Rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Gdańsku Mariusz Kaźmierczak już wcześniej potwierdził portalowi Tcz.pl, że sprawa wpłynęła do Sądu Rejonowego w Gdańsku i jest prowadzona przeciwko wiceprezydentce Tczewa, z artykułu 119 Kodeksu wykroczeń. Artykuł ten dotyczy kradzieży mienia o wartości mniejszej niż 800 zł. Grozi za to kara aresztu, miesiąc ograniczenia wolności lub kara grzywny do 5 tys. zł.
W rozmowie z Onetem Kaźmierczak potwierdza, że pierwsza rozprawa zaplanowana jest na połowę kwietnia. — Na ten moment postępowanie jest jawne — mówi Onetowi.
Onet próbował skontaktować się z wiceprezydentką Tczewa, ale nie odbierała od nas telefonu. Portal tcz.pl podał, że wiceprezydentka przekazała im, że po powrocie do pracy „wyda obszerne oświadczenie w tej sprawie”.