Jak informuje France Info, wraz z Ghennam zatrzymano trzy inne osoby narodowości francuskiej, a cała czwórka została przesłuchana w sprawie filmowania i publikowania materiałów o charakterze wojennym. Nagrania pokazują chaos i strach, który zapanował w jej 600-metrowej willi, kiedy w tle słychać było eksplozje, a za oknem widać było kłęby dymu.

Na nagraniu, które szybko usunięto z sieci, widać wyraźnie poruszoną influencerkę, zakrywającą usta dłońmi i spacerującą nerwowo po wnętrzach swojej willi. W jednym z fragmentów mówiła, że „nogi jej się trzęsą”, a w innym zarzekała się, że nie przesadza — po prostu boi się o życie. W mediach społecznościowych podkreślała, że dla osoby z Zachodu doświadczenie takiego ataku jest czymś absolutnie traumatycznym i nikomu podobnej sytuacji nie życzy.

O kurczę, rakiety, zobaczcie z mojego okna – mówi na nagraniu

Nie zmyślam, mam żołądek ściśnięty ze strachu. Boję się.

Tymczasem Zjednoczone Emiraty Arabskie prowadzą twardą politykę wobec publikacji dotyczących działań wojennych. W ostatnich dniach zatrzymano dziesiątki osób, a 21 podejrzanym postawiono zarzuty na podstawie przepisów o cyberprzestępczości — w tym brytyjskiemu turyście, który miał nagrywać moment irańskiego ostrzału Dubaju.

Po doniesieniach o zatrzymaniu Ghennam opublikowała oświadczenie, w którym zaprzeczyła, jakoby jej wizyta na policji była związana z filmami z nocy ataków. Utrzymywała, że została wezwana w zupełnie innej sprawie — dotyczącej jej działalności związanej z marką kosmetyczną.

Niezależnie od jej tłumaczeń, sprawa unaoczniła, jak surowe są w ZEA przepisy dotyczące publikowania w sieci nagrań o charakterze militarnym. Lokalne władze przypominają, że nawet spontaniczne „emocjonalne” relacje mogą prowadzić do poważnych konsekwencji prawnych.