Takie wiadomości pojawiają się masowo na czatach i w społecznościach organizacji prorządowych, gdzie krewni starają się uzyskać pomoc od władz.

Kobiety skarżą się też, że ciała ich zmarłych mężów i synów nie są zabierane z frontu, lecz rejestrowane jako zaginieni w akcji lub dezerterzy. Z tego powodu rodziny nie mogą otrzymać odszkodowania.

— Prokuratura nie podejmuje żadnych działań. Dzwoniliśmy wszędzie, ale niezbędne dokumenty często docierają dopiero po roku — napisała jedna z kobiet w połowie marca.

Jak zauważył Bild , w przypadku śmierci żołnierza krewni mają prawo do ponad 13 mln rubli (około 157 tys. dol. — red.) z budżetu federalnego, a także dodatkowych kwot z budżetów regionalnych. Wypłata odszkodowania jest jednak możliwa dopiero po oficjalnym potwierdzeniu zgonu żołnierza.

Poza faktem, że ciała okupantów po prostu nie są ewakuowane z frontu, błędnie podane przyczyny śmierci są często powodem odmowy w wypłacaniu odszkodowań.

— Brak odszkodowania za śmierć, brak odszkodowania za obrażenia. W zaświadczeniu widnieje jedynie informacja: „Przyczyna śmierci nieznana” — napisała inna kobieta w rosyjskich mediach społecznościowych.

Niedawno brytyjskie ministerstwo obrony potwierdziło, że straty rosyjskie są coraz większe. Jednocześnie liczni analitycy wskazują na coraz trudniejszą sytuację gospodarki rosyjskiej, której mogą nie uratować nawet rosnące cent ropy naftowej.