W ostatnich dniach rosyjskie media rozpowszechniają dezinformacje, jakoby Warszawa, Wilno, Ryga i Tallin udostępniały swoją przestrzeń powietrzną ukraińskim dronom, które miałyby atakować cele w Rosji. W przekazach tych pojawiają się także sugestie, że państwa bałtyckie i Polska nie działają samodzielnie, a za całą operacją stoi Bruksela. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Łotwa stanowczo zaprzeczaŁotewskie ministerstwo obrony w oficjalnym komunikacie odniosło się do tych zarzutów, podkreślając, że Rosja prowadzi szeroko zakrojoną i skoordynowaną kampanię dezinformacyjną przeciwko Łotwie, Litwie i Estonii. Resort zaznaczył, że rosyjskie działania mają na celu podzielenie społeczeństwa oraz osłabienie poparcia dla Ukrainy.

„Poprzez takie oświadczenia Rosja demonstruje swoją słabość i próbuje odwrócić uwagę od faktu, że nie jest w stanie obronić się przed skutecznymi ukraińskimi kontratakami wymierzonymi w rosyjską infrastrukturę wzdłuż wybrzeża Morza Bałtyckiego” — czytamy w komunikacie. Łotewski resort obrony zaprzeczył też, by państwa bałtyckie brały udział w planowaniu lub przeprowadzaniu ukraińskich kontrataków.

Rosyjskie media twierdzą, że Polska i kraje bałtyckie rozpoczęły „otwartą wojnę z Rosją”, pozwalając ukraińskim dronom na korzystanie ze swojej przestrzeni powietrznej. Wskazują przy tym na ostatnie ataki dronów na kompleks portowy Ust-Ługa oraz rafinerie w tym regionie.