Jan Bednarek, zawodnik FC Porto, po meczu z Nottingham Forest, który zakończył się remisem 1:1, podsumował wydarzenia na boisku w rozmowie ze Sport TV. Podkreślił dobrą grę zespołu, choć zwrócił uwagę na brak skuteczności oraz pechowy gol samobójczy Martima Fernandesa.

– Rozegraliśmy świetny mecz, stworzyliśmy wiele okazji, graliśmy dobrą piłkę, to było przyjemne dla kibiców. Pokazaliśmy, że potrafimy grać bardzo piękną piłkę – powiedział Bednarek, ale dodał, że nieszczęśliwy gol samobójczy w 13. minucie miał negatywny wpływ na drużynę. – To rozczarowujące stracić taką bramkę, mieliśmy pecha. Od tego momentu pewność siebie spadła. Musimy o tym szybko zapomnieć – dodał.

ZOBACZ WIDEO: Polska bez awansu na mundial. Tak podsumowali to eksperci

Polak zaznaczył także, że zespół musi wspierać Martima Fernandesa, który popełnił błąd i doznał kontuzji. Wskazał, że drużyna jest zjednoczona w trudnych chwilach. – Jesteśmy rodziną Porto, wspieramy się na dobre i na złe – dodał.

Bednarek wyraził nadzieję na poprawę efektywności strzeleckiej w kolejnych meczach. – Mieliśmy mnóstwo okazji po samobójczej bramce. Musimy popracować, poprawić się i strzelić wiele bramek. Mam nadzieję, że uda nam się wykorzystać więcej okazji

Przed rewanżowym meczem Bednarek jest pewny siły zespołu. – Graliśmy w Stuttgarcie, przeciwko Benfice i Sportingowi, nie boimy się. Kiedy nie boimy się i jesteśmy pewni siebie, jesteśmy bardzo silni – zakończył Polak.

Rewanż tych drużyn już 16 kwietnia o godzinie 21:00 w West Bridgford.