Marcin Derenda, prezes AKE Technologies, w rozmowie z WP Finanse podkreśla, sieci handlowe, kupujące butelkomaty postawiły na niską cenę, co negatywnie odbiło się na jakości obsługi. Jego zdaniem, to właśnie pogoń za oszczędnościami doprowadziła do sytuacji, w której automaty nie spełniają nawet podstawowych wymagań technicznych.
Problemy z automatami i brak nadzoru
— Mamy dziś w Polsce ponad 3 000 maszyn, które nie spełniają nie tylko rekomendowanych, ale nawet podstawowych wymagań technicznych — mówi dla WP Finanse.
Zwrócił także uwagę, że dokument określający wymagania dla automatów został opublikowany zaledwie półtora miesiąca przed startem systemu, kiedy wiele sieci handlowych już dokonało zakupów. Jego zdaniem, brak instytucji nadzorującej sprawia, że nie ma mechanizmu weryfikacji, czy urządzenia rzeczywiście spełniają wymagania.
— Wielokrotnie apelowaliśmy zresztą do pani wiceminister (klimatu i środowiska — red.) o stworzenie odpowiedniej instytucji parasolowej, która oficjalnie ustali te i inne wymogi, bo później może się okazać, że zauważymy zbiórkę przekraczającą 100 proc. tego, co zostało wprowadzone do obiegu — mówi.
Według Derendy poziom zwrotów w systemie kaucyjnym sięga obecnie około 60 proc., co zaskoczyło zarówno operatorów, jak i sieci handlowe. Zwraca jednak uwagę, że dokładne obliczenie tego wskaźnika jest trudne, ponieważ w obiegu wciąż znajdują się zarówno opakowania kaucyjne, jak i niekaucyjne.
Dodaje, że w momencie, gdy w obiegu będą wyłącznie opakowania kaucyjne, będzie można przekonać się, na jaką skalę dokonywane są oszustwa.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Wystarczy zajrzeć do worka. Jeżeli znajdują się w nim opakowania niekaucyjne, to znaczy, że system jest dziurawy. Sam widziałem w workach opakowania spoza systemu, nawet tetrapaki. To tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że obejście zabezpieczeń części tych automatów jest bardzo proste — mówi.
Ekspert przypomina, że podobne trudności pojawiały się w innych krajach, m.in. w Niemczech, gdzie straty wynikające z oszustw sięgały dziesiątek milionów euro. Wskazuje, że w Polsce powielane są te same błędy, takie jak stosowanie zbyt małych automatów wymagających częstej obsługi czy rezygnacja z kosztownych, ale skutecznych systemów bezpieczeństwa.
— Zbiórka cały czas rośnie. Jeżeli zadziałamy odpowiednio wcześnie, może ktoś się opamięta i te automaty sprawdzi. W przypadku braku zabezpieczeń powinno się wymusić na producencie, żeby je doposażył — dodaje.