Niedawno związany z FIFA szwajcarski instytut CIES opublikował listę akademii, które przyniosły największe dochody w ostatniej dekadzie. Jak można było się spodziewać, potentatami są portugalska Benfica i holenderski Ajax. A jak to wygląda z polskimi klubami?
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Poprosiliśmy analityków z CIES o przygotowanie takiego zestawienia dla naszych klubów i wygrał zdecydowanie Lech Poznań. Nie jest to może sensacja ale niespodzianką jest różnica jaka jest między Lechem a pozostałymi klubami.
— Charakteryzuje nas to, że od początku funkcjonowania zawodnika w akademii, tworzymy dla niego indywidualny plan, który uwzględnia wszystkie aspekty jego rozwoju. Ściągając czy też od początku szkoląc zawodnika, mamy na niego sprecyzowany pomysł i wytyczoną ścieżkę. Ma ona holistyczny charakter, a więc posiadamy pomysł na jego rozwój nie tylko sportowy, ale też edukacyjny oraz społeczny. Bardzo mocno zwracamy uwagę na to, żeby poziom jego świadomości był wysoki. W końcu obecnie sport to nie tylko sam trening, ale też kompleksowa edukacja, żywienie, regeneracja, relaks i wiele innych aspektów — mówi Marcin Wróbel, dyrektor akademii Lecha Poznań.
Tyle zarobiły polskie kluby na sprzedaży wychowanków KlubZarobione pieniądzeILu zawodników Lech Poznań65,416 Pogoń Szczecin25,78 Legia Warszawa22,910 Jagiellonia Bialystok18,47 MKS Cracovia11,64 Zaglebie Lubin116 Górnik Zabrze7,86 LKS Lódź3,74 Miedź Legnica3,44 Lechia Gdańsk3,13 Piast Gliwice2,72 Ślask Wroclaw2,53
— Chcemy, by nasi zawodnicy mogli funkcjonować na wysokim poziomie w zachodnich klubach, jak choćby Kuba Kamiński w Bundeslidze, Kuba Moder wcześniej w Premier League, a dziś w Holandii czy Jan Bednarek, który po rozegraniu blisko 200 meczów na najwyższym ligowym poziomie w Anglii stanowi teraz o sile FC Porto. Zanim to jednak nastąpi, mają być silnymi punktami naszej pierwszej drużyny i zdobywać z nią trofea — dodaje Wróbel. Oczywiście pojawiają się czasem zarzuty, że wychowankowie Lecha „dobijają się” od dużej piłki, natomiast uczciwie trzeba powiedzieć, że w polskich realiach wciąż robią największe kariery.
Światowe akademie, które zarabiają najwięcej na produkcji wychowanków (źródło CIES)
Po kolei: Ile zarobiła akademia w ciągu 10 lat, nazwa akademii, liczba sprzedanych wychowanków
Ile zarabiają Akademie na sprzedaży wychowankówMW
,Skąd taki sukces? Kluczowe słowa to jednostki, indywidualność, zawodnik.
— — Naszym celem jest budowanie bardziej jednostek, niż zespołów. Często to trudno pogodzić z wynikiem sportowym, natomiast celem nadrzędnym pozostaje konsekwentne wprowadzanie zawodników do piłki seniorskiej. Oczywiście, chcemy wygrywać, ale w parze z tym mają iść kolejni wychowankowie w pierwszym zespole, liczba minut przez nich tam rozegranych, występy w kadrach narodowych oraz przede wszystkim to, czy sięgają przy Bułgarskiej po trofea — mówi dyrektor akademii.
Wykorzystanie zawodników do lat 21 przez polskie kluby w ostatnich 5 sezonach (źródlo CIES)
Zawodnicy U21MW
— To jest trudna droga, ale taka jest nasza strategia. Wymaga ona dużej odwagi, zarówno ze strony klubu, jak i trenera. Ten dając szansę młodym zawodnikom zdaje sobie sprawę z pewnego ryzyka czy ich braku doświadczenia, ale to prowadzi do ich rozwoju. Bez naszej wspólnej świadomości byłoby to trudne — dodaje.
To jest kluczowy aspekt, bo w szkoleniu kluczowa jest szansa na ostatnim etapie. To odróżnia Lecha od choćby warszawskiej Legii. Choć mówi się, że dwa największe kluby zdominowały skauting w Polsce w ostatnich latach, różnica jest taka, że Lech swoim daje szansę gry, Legia już niekoniecznie albo znacznie rzadziej.
— Określamy cele dla poszczególnych zawodników, mając przy tym świadomość, że im bliżej pierwszego zespołu, tym więcej wyzwań ich czeka. Wiemy, że kluczem pozostają cierpliwość i odwaga. W tym kontekście istotna jest ścisła współpraca akademii z pierwszym zespołem — zaznacza Wróbel.
Rozmawialiśmy o tym też z Nielsem Frederiksenem, szkoleniowcem Lecha. Rola Duńczyka w tym procesie wprowadzania młodych jest nie do przecenienia.
— Najważniejsze w tym procesie jest zaufanie do młodego zawodnika i że dajesz im poczucie pewności. Jeśli nie dasz im szansy, nigdy się nie rozwiną. Jeśli nie uwierzę w zawodnika, to on nigdy nie będzie grał. Dla mnie wiek nie jest tematem. Jeśli jesteś wystarczająco dobry, to znaczy, że jesteś w odpowiednim wieku. Możesz mieć 16 albo 31 lat — mówi szkoleniowiec Lecha.
W Polsce mówi się, że 17-latek to ryzyko — zagadujemy.
— Zawsze mówi się, że młody zawodnik popełnia błędy. Tak jakby zawodnicy 26-letni czy 30-letni nie popełniali błędów. Wszyscy popełniają błędy, to jest część futbolu i tego nie unikniesz. Czy młodzi popełniają ich więcej? Nie jestem pewien. Ok, niech ten młody zawodnik popełni kilka błędów więcej, ale z drugiej strony da od siebie dużo młodzieńczej fantazji, energii. Nie boi się, daje świeżość w grze, optymizm. U nas w Danii, a także w Norwegii czy Szwecji, które są na zbliżonym poziomie do ligi polskiej, zaczynamy stawiać na największe talenty już w wieku 16-17 lat. Dlaczego nie może my robić tego w Polsce? — pyta retorycznie Duńczyk.
Lech Poznań na pewno jest pionierem, jeśli chodzi o wprowadzanie zawodników. I co ważne, nie dość, że robi to efektywnie, wciąż walczy o tytuł. W najbliższym czasie może liczyć na konkretne kwoty z transferów choćby takich zawodników jak Michał Gurgul, Wojciech Mońka czy Antoni Kozubal.
Jednocześnie udowadnia, że prowadzenie akademii może być znakomitym biznesem. Lech w ciagu dekady zarobił na wychowankach (wg dzisiejszego kursu euro) ok 280 mls złotych, a więc o ok 100 mln więcej niż zainwestował w akademię (179 mln złotych w ciągu 10 lat). W ostatnim sezonie „Kolejorz” wydał na swoją akademię 16,7 mln złotych, w tym kwota ma się zakręcić w granicach 20 mln.
— Zakładamy, że w każdym roczniku jesteśmy w stanie wprowadzić do pierwszego zespołu zawodników z akademii, mieć w niej 50 procent wychowanków. Oczywiście, przy zachowaniu poziomu sportowego zespołu, żeby był on w stanie rywalizować na europejskiej arenie i walczyć o trofea w kraju — mówi dyrektor Wróbel.